
Przejęcie detalicznej części Citi Handlowego miało dać VeloBankowi potężny impuls do rozwoju. Zamiast tego przynosi brutalną optymalizację kosztów. Prace straci około 20 procent połączonej załogi, a zwolnieni pracownicy opowiadają o chaosie, braku biur i dowiadywaniu się o cięciach z nagłówków prasowych.
Miał być świeżym powiewem na polskim rynku bankowym, a staje się bohaterem jednego z największych procesów redukcji zatrudnienia w branży. VeloBank po niedawnym przejęciu bankowości detalicznej Citi Handlowego rozpoczyna wielkie zwolnienia grupowe, które do wiosny 2027 roku pochłoną blisko tysiąc etatów. Sprawdziliśmy, co tak naprawdę dzieje się za kulisami tej fuzji.
Nawet 10 miesięcy odprawy na pożegnanie
Zarząd VeloBanku wdraża Regulamin Zwolnień Grupowych i oferuje odchodzącym pracownikom pakiety osłonowe, obejmujące wielomiesięczne pensje i opiekę medyczną. Mimo kosztownych propozycji ze strony władz banku rokowania ze związkami zawodowymi zakończyły się fiaskiem.
Powstały na gruzach Getin Noble Banku podmiot miał szybko ugruntować swoją pozycję na rynku. Dziś jego główny akcjonariusz, fundusz Cerberus, twardo liczy koszty. Proces budowy "docelowej struktury" po wchłonięciu biznesu detalicznego Citi Handlowego kończy się potężną redukcją zatrudnienia.
VeloBank zwolni blisko tysiąc pracowników
Można by oczekiwać, że instytucja, która pojawiła się na rynku pod koniec 2022 roku w wyniku przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku, będzie raczej intensywnie rekrutować, niż pozbywać się kadr. Tymczasem VeloBank oficjalnie uruchamia procedurę zwolnień grupowych, która do 31 marca 2027 roku ma objąć nawet 950 osób.
To reakcja na konsekwencje niedawnej fuzji: na początku czerwca 2026 roku VeloBank przejął bankowość detaliczną od Citi Handlowego, zyskując 500 tysięcy nowych klientów oraz 1,6 tysiąca pracowników. Po połączeniu sił łączny zespół banku urósł do 4,6 tysiąca osób. Teraz okazuje się, że około 20 procent z nich musi odejść.
Konsolidacja nie ogranicza się do bankowości. W handlu mówi się już o tym, że Biedronka może przejąć Tesco na Słowacji, w Czechach i na Węgrach, a każde takie połączenie oznacza w praktyce ten sam scenariusz: dublujące się funkcje centralne szybko trafiają pod nóż.
"Siedzieliśmy w domach, nie wiedząc, co robić". Chaos po przejęciu
Oficjalne komunikaty o "budowaniu docelowej struktury organizacyjnej" mocno rozmijają się z tym, co działo się na dołach. Przykład olsztyńskiego oddziału banku, zatrudniającego blisko 300 osób, rzuca światło na atmosferę panującą po fuzji.
Jak ujawnili pracownicy w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", po przejściu do nowego pracodawcy trafili w próżnię zawodową. VeloBank nie przejął od Citi Handlowego dotychczasowych powierzchni biurowych w Olsztynie, przez co zespół został wysłany do pracy zdalnej – bez przydzielonych zadań i bez informacji o dalszych planach.
– Odbyliśmy jedną rozmowę z kadrową z Velo, która pytała, ile dni w tygodniu pracujemy z biura, a ile zdalnie. To był pierwszy znak, że nasz nowy pracodawca nie ma pojęcia, co się z nami w pracy dzieje. A przecież od momentu fuzji nie chodziliśmy do biura, bo Velo go nie przejęło. Siedzieliśmy w domach, czekając nie wiadomo na co – relacjonował jeden z pracowników.
Co więcej, zatrudnieni o planowanej fali zwolnień dowiedzieli się najpierw z doniesień medialnych, a oficjalna wiadomość e-mailowa trafiła na ich skrzynki dopiero kilka godzin później. Rzeczniczka banku, Monika Banyś-Bator, zapewnia jednak, że spółka szuka nowej lokalizacji biurowej w Olsztynie i stara się zachować jak najwięcej miejsc pracy w kluczowych miastach.
Zobacz także
10 miesięcy odprawy i brak zgody związków
Zarząd VeloBanku, na czele z prezesem Adamem Marciniakiem, podkreśla, że proces redukcji ma przebiegać w sposób odpowiedzialny i transparentny. Aby złagodzić skutki cięć, bank zdecydował się na zaoferowanie odchodzącym pracownikom pakietu świadczeń osłonowych:
Mimo tak skonstruowanego pakietu konsultacje ze związkami zawodowymi zakończyły się brakiem porozumienia. Zarząd zdecydował więc o jednostronnym wdrożeniu Regulaminu Zwolnień Grupowych.
Utrata etatu w tym trybie nie musi zamykać drogi powrotnej. Jak przypomina naTemat, po zwolnieniu grupowym muszą cię przyjąć z powrotem, a niewielu Polaków o tym wie – jeśli pracodawca w ciągu 15 miesięcy znów rekrutuje na to samo stanowisko, były pracownik ma pierwszeństwo. W przypadku banku, który jednocześnie tnie etaty i prowadzi nabory, to przepis wart zapamiętania.
Amerykańskie porządki w polskim banku
Aby zrozumieć bezwzględność tej optymalizacji, trzeba spojrzeć na strukturę właścicielską VeloBanku. Głównym akcjonariuszem instytucji jest amerykański fundusz Cerberus Capital Management, który posiada 80,2 proc. udziałów. Mniejszościowymi udziałowcami są Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa – oba podmioty mają po 9,9 proc. akcji.
Dla prywatnego funduszu inwestycyjnego priorytetem jest szybkie zbudowanie wysokiej rentowności przed ewentualną odprzedażą lub debiutem giełdowym. Dublujące się stanowiska w obszarach IT, marketingu, kadr czy obsługi klienta po wchłonięciu detalicznej części Citi były z punktu widzenia właścicieli naturalnym miejscem do szukania oszczędności.
To zresztą schemat znany z innych branż. Gdy Nike zamyka biuro technologiczne w Polsce, globalne decyzje mają lokalne skutki – jedna uchwała zarządu za oceanem wystarcza, by całe zespoły w Warszawie czy Olsztynie zniknęły z organigramu.
Co to oznacza dla rynku pracy?
Bank zapewnia, że zwolnienia grupowe zostaną rozłożone w czasie do marca 2027 roku i pozostaną bez wpływu na jakość obsługi klienta czy ciągłość świadczonych usług. Dla blisko tysiąca bankowców oznacza to jednak konieczność szybkiego przemeblowania swoich planów zawodowych.
Trafiają oni na rynek, na którym zwolnienia grupowe w 2026 roku wyhamowały, ale rynek pracy to dziś pole minowe: skala redukcji spadła względem rekordowego 2025 roku, tylko że jednocześnie ubywa ofert. Warto też pamiętać, że bezrobocie w Polsce ma swoje drugie oblicze – rosnące statystyki w urzędach pracy nie zawsze odzwierciedlają realną utratę zatrudnienia, co dodatkowo utrudnia ocenę kondycji rynku.






