Krzysztof Gawkowski i Elon Musk
Gawkowski idzie na starcie z Muskiem. SpaceX potraktowało Polskę jak rynek drugiej kategorii Fot. Gov.pl / FotoField / Shutterstock / Sabine Kroschel / Pixabay / Montaż: InnPoland.pl

Od 17 sierpnia polscy użytkownicy mobilnego internetu Starlink Roam mają zderzyć się z kuriozalnymi obostrzeniami, z których zwolnieni są mieszkańcy ponad 30 krajów Europy. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wysłał do firmy Elona Muska ultimatum, domagając się przywrócenia równych praw i ostrzegając, że Polska nie da sobą pomiatać globalnym korporacjom.

REKLAMA

Będziesz mógł korzystać ze Starlinka za granicą tylko przez 30 dni, chyba że słono dopłacisz lub kupisz droższy pakiet – tak w skrócie wyglądają nowe zasady SpaceX spreparowane specjalnie dla użytkowników z Polski. Wicepremier Krzysztof Gawkowski kategorycznie odrzuca mętne tłumaczenia o "lokalnych wymogach" i przypomina amerykańskiemu gigantowi, że suwerenne państwo ma narzędzia, by ukrócić korporacyjną samowolę.

"Nie jesteśmy klientami drugiej kategorii". Riposta Ministerstwa Cyfryzacji

Podczas gdy Francuzi, Niemcy czy Czesi mogą bez przeszkód podróżować po całej Europie z zestawem Starlink Roam, Polacy zostali odcięci od wspólnego regionu mobilnego. Zmiany w regulaminie dostawcy satelitarnego internetu uderzą przede wszystkim w polskich kierowców zawodowych, cyfrowych nomadów i turystów.

"Jeżeli Musk chce zarabiać na polskich klientach, musi ich traktować uczciwie" – zadeklarował wicepremier Krzysztof Gawkowski w reakcji na niekorzystne zmiany w usłudze Starlink. Spór o mobilny internet przekształca się w próbę sił między cyfrową suwerennością państwa a samowolą technologicznego giganta z USA.

Gawkowski wystosował do władz SpaceX oficjalne, stanowcze żądanie przywrócenia równych zasad dla polskich klientów, dając do zrozumienia, że Warszawa nie waha się użyć własnych narzędzi nacisku.

Polska poza europejską strefą. Co wymyślił SpaceX?

Istota sporu sprowadza się do nowej aktualizacji regulaminu świadczenia usług mobilnych Starlink Roam, która ma wejść w życie 17 sierpnia 2026 roku.

Gigant technologiczny postanowił podzielić świat na wyznaczone strefy geograficzne. Co do zasady przemieszczanie się ze sprzętem między państwami zaliczonymi do tej samej strefy nie rodzi dodatkowych formalności ani kosztów. Do wspólnego "Regionu Europejskiego" SpaceX włączył ponad 30 krajów – w tym Niemcy, Czechy, Słowację, Litwę, Francję, Włochy, Hiszpanię, Rumunię czy Norwegię.

Na oficjalnej liście zabrakło jednak Polski. W dokumentacji technicznej pojawiła się adnotacja wykluczająca nasz kraj ze wspólnego obszaru i traktująca polskie konta jako przeznaczone wyłącznie do użytku krajowego.

W praktyce zmiana uderza w osoby pracujące w podróży, cyfrowych nomadów czy kierowców w transporcie międzynarodowym. Polak korzystający ze standardowego zestawu mobilnego po upływie 30 dni pobytu za granicą będzie musiał fizycznie wrócić ze sprzętem do kraju, by "zresetować licznik", albo przejść na drastycznie droższą taryfę globalną.

Ukraiński kontekst całej sprawy

W tle być może chodzi również o Ukrainę. Nie jest tajemnicą, że kupione i aktywowane w Polsce zestawy działają u naszych zaatakowanych przez Rosję sąsiadów. I z pewnością nie służą tylko celom domowym czy zarobkowym, bo pracują też na froncie, zapewniając walczącym jednostkom łączność.

Pisaliśmy już o tym, co zyskuje Elon Musk, wspierając Ukrainę – to właśnie polskie Ministerstwo Cyfryzacji opłacało znaczną część terminali dla ukraińskiej armii, co wielokrotnie stawało się źródłem publicznych spięć z miliarderem.

Gawkowski: "Polska to nie rynek drugiej kategorii"

Na decyzję koncernu niezwykle ostro zareagował szef resortu cyfryzacji. Wicepremier w oficjalnym komunikacie zaznaczył, że państwo nie może bezczynnie przyglądać się dyktatowi globalnej korporacji.

"Elon Musk chce działać w Polsce, korzystać z polskiego rynku i zarabiać na polskich klientach, musi ich traktować uczciwie i na równych zasadach" – zadeklarował stanowczo minister cyfryzacji.

Gawkowski odniósł się również do mglistych usprawiedliwień ze strony amerykańskiego dostawcy, który próbował zasłaniać się wewnętrznymi przepisami prawnymi. Minister zażądał przedstawienia twardych dowodów i konkretnych paragrafów, wskazując, że ogólnikowe wykręty nie zostaną zaakceptowane.

"Nie przyjmuję odpowiedzi, że tak po prostu musi być. Jeżeli powodem są 'lokalne wymogi regulacyjne', oczekuję wskazania konkretnych przepisów. Ogólne tłumaczenia nie wystarczą. Polscy obywatele nie mogą być traktowani gorzej tylko dlatego, że globalna korporacja tak zdecydowała" – dodał Gawkowski.

Czerwony przycisk i granice władzy Big Techów

Sprawa Starlinka stała się pretekstem do szerszej dyskusji o suwerenności cyfrowej państwa w starciu z technologicznymi monopolistami. Wicepremier na antenie Onet Rano przypomniał, że rządy nie są bezsilne wobec decyzji podejmowanych w amerykańskich centralach.

Polska posiada własne mechanizmy prawne i techniczne, pozwalające na wyciąganie konsekwencji wobec podmiotów, które łamią zasady etyki rynkowej lub dyskryminują polskich obywateli. Gawkowski wspomniał wręcz o możliwości zastosowania "czerwonego przycisku" – na przykład blokady usług czy platform należących do Muska (jak serwis X), gdyby doszło do rażącego naruszenia prawa.

Starlink to tylko jeden front. W tle podatek cyfrowy

Konflikt ze SpaceX wpisuje się w szerszą ofensywę resortu. Trwają prace nad daniną od gigantów technologicznych – niedawny podatek cyfrowy i zmiany zapowiadane przez rząd mają objąć 3-procentową stawką przychody z reklam i marketplace'ów. Skala problemu jest zresztą dobrze udokumentowana: Brzoska uderzaył w Metę i i przypomniał jej zarobki – 2 mld zł przychodu i 11,2 mln zł podatku dochodowego.

Odwet za takie ruchy już zapowiedziano. Donald Trump grozi cłami 100 proc. każdemu państwu, które wprowadzi podatek od usług cyfrowych, co stawia Warszawę w niewygodnej pozycji. Alternatywą wobec zależności od jednego dostawcy ma być europejska infrastruktura – IRIS2, czyli unijna odpowiedź na Starlink Elona Muska, zakłada wystrzelenie 290 własnych satelitów komunikacyjnych.

17 sierpnia będzie testem dla SpaceX

Działanie Ministerstwa Cyfryzacji pokazuje zmianę paradygmatu w relacjach z technologicznymi gigantami. Czas pobłażliwości dla bezpodstawnego dzielenia użytkowników na lepszych i gorszych w zależności od szerokości geograficznej dobiega końca, a nadchodzący 17 sierpnia będzie sprawdzianem z tego, czy SpaceX potrafi uszanować partnera z Europy Środkowej.

Sonda

Czy uważasz, że Elon Musk ma prawo odcinać Polskę od reszty Europy w kwestii dostępu od internetu?

1 odpowiedzi