AI-góral na tle wygenerowanych reklam.
Mały biznes odkrył AI i turystykę zalewa slop. Fot. materiały własne.

Wróciłem właśnie z urlopu, który spędziłem na południu Polski. I choć góry, widoki i szlaki jak zwykle nie zawiodły, to wyjazd wywołał mieszane uczucia. Jeszcze bowiem nigdzie nie zauważyłem na ulicach tak ogromnego zagęszczenia wytworów sztucznej inteligencji. I to takich, w których tanią robotę AI widać na kilometr. Najgorzej jest w restauracjach, gdzie wielu właścicieli uznało, że zrobią coś oryginalnego, a efekt jest odwrotny: lokale zaczynają wyglądać jak jedna sieciówka.

REKLAMA

Oczywiście polskie kurorty górskie nie są jedynymi miejscami dotkniętymi plagą marketingowych AI-slopów (tak określa się treści wytworzone przez sztuczną inteligencję, które zostały wyprodukowane na szybko i są słabej jakości). Generyczne grafiki, tworzone na jedno kopyto, można spotkać również nad morzem, gdzie na co dzień mieszkam.

Często AI-slop stanowi też oprawę wakacyjnych, gminnych imprez. Powód? Urzędy oszczędzają na profesjonalnych grafikach i wytwarzają plakaty w ChatGPT. Jednak to, co zobaczyłem w Karkonoszach i Górach Stołowych, przebiło wszystko.

Górski AI-slop. Polski biznes kusi turystów wytworami sztucznej inteligencji

Wygenerowana w AI grafika jest bardzo łatwa do rozpoznania. Tak, na pierwszy rzut oka wygląda całkiem ładnie: przyjemna czcionka, eleganckie kontury, dobrze dobrane kolory. Problem pojawia się wtedy, gdy kilka restauracji obok siebie promuje się dokładnie w ten sam sposób, bo najpowszechniejsze i najprostsze modele AI używają bardzo podobnych metod graficznych.

I nagle każdy oscypek, każdy schabowy, każda golonka i każda kwaśnica zaczynają wyglądać tak samo.

Reklamy restauracji w górach wykonane przy użyciu sztucznej inteligencji.
Sztuczna inteligencja życzy smacznego. fot. Maciej Bąk / InnPoland.pl

AI w restauracjach to już prawdziwa plaga

Najbardziej to zjawisko widać w gastronomii. Restauratorzy generują w AI materiały ustawiane na potykaczach, kartki, jakimi obklejone są budki z jedzeniem i foodtrucki. Sztuczna inteligencja tworzy też obrazki dań, jakie są serwowane, żeby klient mógł w ten sposób wyobrazić sobie co dostanie na talerzu (i przy okazji zdziwić się, że wygląda to jednak zupełnie inaczej niż cyfrowa wizja).

ChatGPT coraz częściej pomaga też restauratorom w przygotowaniu menu. Sztuczna inteligencja błyskawicznie tworzy materiał o wchodzącym właśnie do karty sezonowym daniu i przygotowuje wielką grafikę, jaka będzie eksponowana na drogim billboardzie na wjeździe do miasta.

Efekt jest taki, że wjeżdżając na przykład do Kudowy-Zdrój jesteśmy witani kilkoma następującymi po sobie billboardami reklamującymi restauracje. Co drugi z nich jest zrobiony w identycznym, tandetnym AI-slopowym stylu.

Fakt: jestem wyjątkowo uwrażliwiony na to, co zostało sztucznie wygenerowane. Niewykluczone, że jest spore grono osób, które albo tego nie zauważają, albo wręcz uważają to za coś fajnego. Dla mnie jednak reklama lokalu wytworzona przez tani generator jest może nie czerwoną, ale pomarańczową flagą.

Dlaczego? Jeśli właściciel danej knajpy czy pensjonatu stawia na dziadostwo w reklamie, to obawiam się, że podobnie robi przy okazji gotowania czy sprzątania.

fot. Maciej Bąk / InnPoland.pl

Tandeta AI zalewa Polskę. Standardy wyznacza... telewizja

Trudno się jednak dziwić, skoro wystarczy włączyć telewizor, by zobaczyć, że również bloki reklamowe zalane są rażącym oczy AI-slopem. Nawet potężne koncerny farmaceutyczne, choć dysponują ogromnymi pieniędzmi, zrezygnowały z udziału aktorów w swoich reklamach.

Co więcej wielkie firmy nawet nie przykładają się do tego, by w swoich materiałach zatuszować charakterystyczne ślady użycia sztucznej inteligencji. To jednak nie koniec: jeśli reklama jest śpiewana, to często łatwo w niej rozpoznać ten sam sztuczny wokal, który jest używany w aplikacji SORA (pozwala ona każdemu "skomponować" prosty utwór).

A propos muzyki – gdyby sztuczna inteligencja była w gastronomii obecna tylko na grafice, to pewnie nie byłoby to aż takim problemem. Kłopot w tym, że AI zaczyna też obejmować inne elementy towarzyszące turystycznemu wypoczynkowi.

Coraz więcej knajp stawia bowiem na sztucznie wygenerowanych wykonawców "grających" muzykę pasującą do klimatu danego lokalu. O wiele łatwiej jest dziś znaleźć na YouTube czy Spotify playlisty z udającymi góralskie rytmy fejkowymi piosenkami niż poświęcić chwilę czasu na dobranie repertuaru stworzonego przez prawdziwych ludzi z Podhala czy Karkonoszy.

Coraz częściej więc w góralskiej knajpie nie usłyszysz przykładowych braci Golec, tylko tego samego sztucznego pana czy sztuczną panią, którzy "śpiewają" też hity popowe, rockowe, country czy jakiegokolwiek innego gatunku, jaki sobie wymarzycie.

Zakopane. Na Krupówkach zrobili nawet AI-owy park

Wisienką na torcie jest otwarty ostatnio na zakopiańskich Krupówkach "park iluzji", który opiera się na internetowych wiralach, jak magnes przyciągających dzieci i młodsze zetki. Sztuczna inteligencja wytworzyła tam zarówno obraz górala w kolejce górskiej, z którym można sobie zrobić zdjęcie, jak i góralki uciekającej wraz z baranami przez meteorytową zagładą.

AI stworzyła też kartonowe postacie witające widzów, a także plan obiektu, łamigłówki i materiały promocyjne. Na brak zainteresowania twórcy tego obiektu oczywiście nie narzekają.

Z urlopu w górach wracam przekonany, że to dopiero początek. Nowe narzędzia dają pole do zrobienia czegoś łatwo i po kosztach, a dla wielu przedsiębiorców liczy się to o wiele bardziej niż kreatywność i pomysł. Przyjdzie czas, że zatęsknimy za – nawet jeśli może czasem kiczowatymi, może średnio ładnymi – zrobionymi od serca materiałami promującymi usługi turystyczne.

W pewnym momencie bowiem każdy zauważy, że wszystko zaczyna wyglądać tak samo. Dobrze, że góry pozostają piękne i żadna AI nie zakłóca wypoczynku na łonie natury. Jeszcze nie.

Sonda

Czy przeszkadza Ci sztuczna inteligencja w reklamach?

... odpowiedzi