Krupówki w Zakopanem. Mnóstwo turystów.
Górale nie wytrzymują z turystami. "Gdzie oni wszyscy mają się zmieścić?" Fot. Mo Wu/shutterstock

Zakopane w połowie sierpnia przypomina miasto, które ktoś próbował upchnąć do jednego pudełka razem z tysiącami turystów. Samochody stoją w korkach, autobusy są pełne, przy koszach pojawiają się sterty śmieci, a mieszkańcy coraz częściej pytają, gdzie właściwie jest granica turystycznego boomu.

REKLAMA

Sprawa zrobiła się głośna po liście mieszkańca Zakopanego opublikowanym przez "Tygodnik Podhalański". Autor opisał codzienność podczas szczytu sezonu. Do sklepu musi chodzić wcześnie rano, bo później trudno zrobić zakupy. Przejazd przez miasto potrafi zamienić się w wielką próbę cierpliwości. A do tego dochodzą pełne autobusy, odpady i rosnące ceny.

Zakopane pełne turystów. Mieszkańcy mówią o korkach i śmieciach

W liście cytowanym przez "Tygodnik Podhalański" mieszkaniec pisze: "Przez miasto w ciągu dnia praktycznie nie da się przejechać". Nie kryje też irytacji na rosnącą liczbę przyjezdnych. "Koło koszy rosną góry śmieci, tymczasem słyszę, że Zakopane nadal się promuje i zachęca wszystkich do przyjazdu. Pytam więc: po co i gdzie ci wszyscy turyści mają się zmieścić?"

Zakopane mogłoby zacząć sprzątać, ale problem jest znacznie szerszy niż same śmieci. Przy ogromnej liczbie ludzi przeciążone są drogi, parkingi, chodniki, komunikacja i system odbioru odpadów. Mieszkańcy skarżą się także na ceny. Najbardziej odczuwają to osoby, które nie zarabiają bezpośrednio na turystyce i podczas wakacji muszą funkcjonować w mieście wypełnionym po brzegi.

Tłumy na Podhalu biją rekordy. Tak wygląda turystyczny boom

Skala ruchu robi wrażenie. 9 sierpnia przez tunel na zakopiance przejechało 54 829 samochodów. To o około 1700 pojazdów więcej niż rok wcześniej. Tymczasem szczyt sierpniowego weekendu dopiero się zbliżał. Przy dobrej pogodzie liczba turystów mogła być jeszcze większa. Górale z Zakopanego nie pamiętają, kiedy miasto musiało mierzyć się z taką presją w szczycie sezonu.

Trudno udawać, że turyści są dla Podhala wyłącznie problemem. Restauracje, pensjonaty, sklepy, stoiska z oscypkami i setki innych biznesów żyją z przyjezdnych. Najważniejszy produkt w Zakopanem nie znajduje się na sklepowej półce. Chodzi o możliwość sprzedania turystom noclegu, jedzenia, atrakcji i całego doświadczenia pobytu pod Tatrami.

Mieszkańcy mają dość? Zakopane musi znaleźć granicę

Właśnie tutaj pojawia się największy paradoks. Właściciel jednego z pensjonatów cytowany przez "Tygodnik Podhalański" przekonuje, że kilka najbardziej intensywnych tygodni trzeba po prostu wytrzymać. Jego zdaniem większym problemem jest sezonowość. W sierpniu, podczas ferii czy w okolicach Sylwestra turystów jest mnóstwo, a poza sezonem ruch potrafi gwałtownie spaść.

Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy powinni bez końca akceptować przeciążoną infrastrukturę i droższe życie. Koniec fasiągów pod Morskie Oko nie rozwiązałby przecież problemu tłumów w całym Zakopanem. Czy Zakopane powinno ograniczać liczbę przyjezdnych, czy po prostu lepiej przygotować miasto na turystyczny najazd?

Sonda

Czy Zakopane jest przeciążone i ma zdecydowanie za dużo turystów w sezonie?

8 odpowiedzi