
Ford chciał pokazać swojego Rangera na tle Tatr. Zamiast rozmowy o samochodzie szybko rozpętała się jednak internetowa awantura o krzyż na Giewoncie. Część komentujących uznała, że charakterystyczny symbol został usunięty ze zdjęcia. Pojawiły się nawet deklaracje bojkotu marki.
Ford, czyli legenda USA z europejskim paszportem, opublikował fotografię na oficjalnym profilu Ford Pro Polska na platformie X. Na zdjęciu widać niebieskiego pick-upa Ranger oraz panoramę Tatr z Giewontem w tle. Podpis był krótki: "Good morning". Niby nic takiego. Firma nie spodziewała się, że wywoła tym takie zamieszanie.
Ford pokazał zdjęcie z Giewontem w tle. Polacy szybko zauważyli problem
Pod reklamą szybko pojawiły się pytania i oskarżenia. Jeden z użytkowników zapytał wprost: "A dlaczego usunęliście krzyż z Giewontu?". Kolejni komentujący sugerowali, że fotografia została zmieniona. Pojawiły się również wezwania do bojkotu Forda. Jeden z internautów stwierdził, że rzekome usunięcie krzyża jest powodem, aby nie kupować samochodów tej marki.
Emocje rosły z każdym kolejnym komentarzem. Jeden z użytkowników przekonywał, że ma Forda od dwóch lat, ale po takim zachowaniu nie zamierza kupować kolejnego samochodu. Nie wszyscy dali się jednak ponieść oburzeniu. Część osób zwróciła uwagę na coś bardzo prostego. Chodzi o zwykłe powiększenie zdjęcia. W oddali można dostrzec rozmyty zarys krzyża, a jego widoczność może zależeć od światła i jakości fotografii.
Ford pod ostrzałem Janusza Kowalskiego. "Antypolska reklama."
Do dyskusji włączył się Marek Magierowski, dziennikarz i były ambasador Polski w Izraelu. Napisał, że chętnie kupiłby ten model samochodu, ale najpierw wydrukowałby banknoty z amerykańskim hasłem "In God we Trust" i właśnie nimi zapłacił. Jego komentarz szybko stał się częścią internetowej burzy wokół fotografii Forda.
Jeszcze mocniej zareagował Janusz Kowalski, były poseł PiS, obecnie niezrzeszony. "Nigdy nie kupię Forda. Bezczelność. Antypolska reklama" – napisał. Wpis Kowalskiego dodatkowo podbił zainteresowanie sprawą. Nagle zwykłe zdjęcie reklamowe zaczęło żyć własnym życiem, a dyskusja przeniosła się z samochodów na symbole, które Polacy rozpoznają niemal odruchowo.
Zobacz także
Ford wyjaśnia, co stało się z krzyżem. "Krzyż był, jest i będzie"
Ford Pro Polska w końcu postanowił odpowiedzieć. Marka zaprzeczyła, aby ktokolwiek usuwał krzyż z fotografii. W odpowiedzi skierowanej do Magierowskiego wyjaśniła, że problem wynikał z warunków, w jakich wykonano zdjęcie. "Nikt nic nie usuwał, po prostu tak padło światło na zdjęciu. Krzyż był, jest i będzie" – napisał profil Ford Pro Polska.
Magierowski przyjął wyjaśnienie i wycofał się ze swojej wcześniejszej krytyki. "Honorowo i elegancko. Dziękuję @FordDostawcze za odpowiedź. Nie pozostaje mi nic innego, jak uwierzyć i zaufać, że tak "padło światło". Usuwam krytykę" – napisał. Następnie usunął wcześniejszy wpis. Sprawa pokazuje, jak szybko niewielki szczegół na zdjęciu może zmienić zwykłą reklamę w internetową awanturę. Ford chciał przyciągnąć uwagę kierowców. Tym razem dostał ją przede wszystkim Giewont.
Czy Twoim zdaniem krzyż na zdjęciu Forda rzeczywiście "zniknął" przez światło?
3 odpowiedzi






