
Sztuczna inteligencja pożarła już cyfrowy internet, a nowej “karmy” szuka teraz na półkach polskich antykwariatów. Marcin Gałązka prowadzący antykwariat “Zakładka” otrzymał propozycję skupu aż 800 tys. książek w celu wytrenowania AI. Choć z pozoru nie jest to "tradycyjne" palenie książek, w praktyce drukowanych woluminów wcale nie czeka lepszy los.
Gdy firmy technologiczne napotkały barierę w dalszym rozwijaniu algorytmów opartym na źródłach cyfrowych, zaczęły sięgać po zasoby fizyczne. Na Zachodzie już na początku tego roku informowano o planach firmy Anthropic, która masowo skanowała stare książki na potrzeby treningu sztucznej inteligencji. Nie jest to jedyne przedsiębiorstwo podejmujące się takich działań. Warszawski antykwariusz Marcin Gałązka przyznał, że osobiście otrzymał i odrzucił podobną propozycję z Kanady.
Cyberprzemiał sięga do Polski
Sprawą antykwariusza zainteresowały się już największe polskie stacje telewizyjne, w tym TVN i TVP. Mężczyzna opisał ofertę, którą otrzymał od kanadyjskiej firmy Zoom Books. Początkowo propozycja brzmiała tak nierealnie, że podejrzewał próbę oszustwa. Oferta była jednak całkowicie prawdziwa – kanadyjskie przedsiębiorstwo chciało masowo wykupić 800 tys. książek w języku polskim, od podręczników z czasów PRL po stare przewodniki turystyczne.
Taka inwazyjna metoda pozyskiwania danych nazywana jest potocznie "destrukcyjnym skanowaniem". Nie polega ona wprawdzie na wrzuceniu tomu w mechaniczną paszczę niszczarki – książce odcina się okładkę oraz grzbiet, a uwolnione kartki stają się łatwiejsze do szybkiego zeskanowania – ale trochę na jedno wychodzi.
Jest niezwykle mało prawdopodobne, by po przetworzeniu tekstu komukolwiek chciało się te książki ponownie składać i magazynować. Sam proces bywa zresztą destrukcyjny dla delikatnego papieru. Technika ta znana jest jeszcze z epoki pierwszej digitalizacji dzieł pisanych, ale dziś służy zaspokajaniu potrzeb nie czytelników, lecz algorytmów.
Zobacz także
Jaką ofertą złożyła kanadyjska firma?
Na Zachodzie stało się to już pewnym standardem, jednak w ostatnich miesiącach internauci informowali o wyraźnym wzroście fali ofert masowego skupu książek – w tym właśnie ze strony Zoom Books. W majowym komunikacie prasowym kanadyjska firma odpierała zarzuty o karmienie algorytmów książkami sprowadzanymi z Hiszpanii, zapewniając, że zakupione pozycje nie są niszczone ani nawet digitalizowane.
W ofercie skierowanej do antykwariusza z "Zakładki" oficjalnie zadeklarowano, że książki z jego zbiorów mają trafić do polonijnych bibliotek. Zdaniem mężczyzny wymagania zawarte w propozycji jednoznacznie zdradzały jednak, że woluminy zostaną przeznaczone na przemiał dla AI. Antykwariusz zdecydowanie odrzucił współpracę.
"Uważam, że moim powołaniem jest ocalanie książek i dawanie im drugiego życia. Przyczynianie się do destrukcji książek jest sprzeczne z misją antykwariatu. W obecnej sytuacji firmy związane z AI pomijają prawa autorskie osób zaangażowanych w wydawanie książek. Wydawnictwa, autorzy książek, które poddane zostaną cyberprzemiałowi, nie dostaną za wykorzystane treści ani grosza. Być może jest to zgodne z prawem USA, ale – moim zdaniem – nieetyczne" – napisał Gałązka w mediach społecznościowych.
Podczas targów książki we Franfurcie w 2025 r. niemiecki minister ds. kultury i mediów Wolfram Weimer ostrzegał przed "cyfrowym kolonializmem", gdy cały dorobek kulturowy krajów Europy staje się surowcem na przemiał i kradzież intelektualną.
Co myślisz o destruktywnym skanowaniu do uczenia AI?
... odpowiedzi
Źródła: DGP, Publishers Lunch.






