
Dziesięć lat temu usłyszeliśmy o milionie polskich elektryków do 2025 roku. Mamy rok 2026, zero wyprodukowanych aut i nową obietnicę: NFOŚiGW przejmuje kontrolę nad ElectroMobility Poland, wpompowując w spółkę gigantyczne środki z KPO. Państwo przejmuje pełną kontrolę nad Izerą.
Po latach opóźnień i politycznych przepychanek projekt polskiego samochodu elektrycznego przechodzi gruntowną transformację. Przejęcie spółki EMP przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i wsparcie technologiczne od Foxconna mają sprawić, że w Śląskiem powstanie potężny hub produkcyjny. Czy 2029 rok okaże się wreszcie realnym terminem?
4,5 miliarda złotych na "Polski Hub Elektromobilności"
Wymowny bilans 10 lat istnienia EMP to brak choćby jednego seryjnego auta na drogach. Mimo to projekt nie ląduje w koszu – dostaje rekordowe 4,5 mld zł dofinansowania i nowe kierownictwo. Koncerny energetyczne wycofują się na drugi plan, a do gry z gigantycznym zastrzykiem unijnej gotówki wkracza NFOŚiGW. Przestajemy mówić wyłącznie o "polskim aucie", a zaczynamy o unijnym łańcuchu dostaw.
Mija dokładnie dekada, odkąd w 2016 roku z wielką pompą powołano spółkę ElectroMobility Poland. To w tamtych czasach z ust ówczesnego wicepremiera Mateusza Morawieckiego padła słynna deklaracja, że do 2025 roku po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych. Warto przypomnieć, że rząd Morawieckiego obiecał 3,5 mld zł z KPO dla Izery i istnieje na to tajna umowa – dokumenty z podpisem byłego premiera ujawnił Business Insider.
Dziś mamy 2026 rok i czas na bezlitosne rozliczenie. Bilans 10 lat działania spółki to okrągłe zero wyprodukowanych i sprzedanych aut.
Mimo to projekt nie trafił do kosza. Zamiast tego przeszedł największą zmianę właścicielską w swojej historii. 26 sierpnia 2026 roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej objął większościowy pakiet akcji w EMP, pompując w spółkę rekordowe 4,5 miliarda złotych pochodzących z Krajowego Planu Odbudowy.
Nowe rozdanie: państwo przejmuje pełną kontrolę
Przejęcie pakietu większościowego przez NFOŚiGW kończy etap, w którym spółka była sierotą czterech państwowych grup energetycznych. PGE, Energa, Enea i Tauron, które wyłożyły pierwsze pieniądze na start spółki, zostają odsunięte na dalszy plan.
Co zmiana struktury właścicielskiej oznacza w praktyce?
Fundament pod tę transakcję położono wiosną. Jak opisywaliśmy, nowy hub aut elektrycznych w Jaworznie wymienia fiasko Izery na nową markę – umowę inwestycyjną z NFOŚiGW sfinalizowano 13 maja 2026 roku, a minister podkreślał wtedy, że przedsięwzięcie nie ma nic wspólnego z nieudanym projektem Izery.
Zobacz także
Co teraz stanie się z projektem? Plan na najbliższe lata
Projekt przestał być promowany wyłącznie jako "nasza swojska Izera", a zyskał nową, wysoce przemysłową nomenklaturę: "Polski Hub Elektromobilności". Plan działań na najbliższe miesiące i lata obejmuje kilka kluczowych filarów.
1. Budowa fabryki w Jaworznie
Pieniądze z KPO mają wreszcie przekształcić wirtualne plany w realny plac budowy na terenie Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego, gdzie spółka pod koniec 2023 roku kupiła działkę o powierzchni 117 hektarów. Zamiast samej montowni ma tam powstać zintegrowany zakład produkcyjny wraz z zapleczem badawczo-rozwojowym.
2. Sojusz technologiczny z Foxconnem
Sami nie wyprodukujemy od zera nowoczesnego auta elektrycznego – to lekcja, którą odebrano po latach amatorszczyzny. Nowy model zakłada współpracę typu joint venture z Hon Hai Technology Group oraz Foxtron Vehicle Technologies. Tajwański gigant ma dostarczyć platformę, architekturę elektroniki oraz know-how.
O tym, że gigant z Tajwanu wesprze budowę "Izery", a polski elektryk nie chce umrzeć i dostaje nową szansę, pisaliśmy już w maju. Wtedy też zapowiedziano, że sama marka Izera przejdzie do historii, a nowa nazwa ma zostać wyłoniona w konkursie.
3. Budowa lokalnego łańcucha dostaw
Założenie projektu przewiduje, że ok. 70 proc. wartości komponentów ma pochodzić z Unii Europejskiej, z czego znacząca część ma być wytwarzana bezpośrednio w Polsce przez lokalnych poddostawców. Ma to dać impuls polskiej branży automotive, produkującej dotąd głównie części dla zagranicznych koncernów.
Rynek, na który wjedzie polski elektryk
Sukces fabryki zależy nie tylko od terminów, ale i od popytu. Ten rozgrzewał dotąd głównie program NaszEauto i nowe dofinansowanie na samochody elektryczne – 1,6 mld zł z KPO i dopłaty sięgające 40 tys. zł, ale realizowane wyłącznie do końca 2026 roku. Gdy pierwsze auta z Jaworzna zjadą z taśmy, wsparcia zakupowego w obecnej formie już nie będzie.
Zmienia się też sam rynek wtórny, na którym polski elektryk będzie konkurował. Jak wyjaśnialiśmy, ile naprawdę wart jest używany elektryk – odpowiedź coraz częściej kryje się w baterii, a nie w przebiegu czy roczniku.
Obietnica na 2029 rok: realizm czy kolejna mrzonka?
Według aktualnych zapowiedzi pierwsze seryjne pojazdy mają zjechać z taśmy produkcyjnej w Jaworznie w 2029 roku. To cztery lata później niż pierwotny, polityczny termin wyznaczony na milion samochodów.
Wpompowanie 4,5 miliarda złotych z KPO to dla ElectroMobility Poland absolutnie ostatnia szansa. Jeśli sojusz z Foxconnem i unijna kroplówka nie przyniosą efektów w postaci jeżdżących aut do końca dekady, projekt zapisze się w historii jako jeden z najdroższych pomników państwowej nieefektywności.






