
Jarosław Kaczyński po ostatniej aferze z Zondacrypto wpadł na nowy pomysł. Prezes PiS chce powołania specjalnej komisji, która miałaby zająć się sprawą i dotrzeć do prawdy. Nie byłaby to jednak kolejna komisja z politykami w rolach głównych.
We wtorek 1 września prezes PiS zapowiedział złożenie projektu ustawy powołującej Komisję Zaufania Publicznego. Ma ją tworzyć 15 ekspertów. Tym razem to nie będą na szczęście politycy. Jej zadaniem byłoby zbadanie afery wokół Zondacrypto, przesłuchiwanie świadków, współpraca z organami ścigania i pomoc osobom pokrzywdzonym. Kaczyński przekonuje, że takie rozwiązanie byłoby lepsze od kolejnej sejmowej komisji śledczej.
PiS ma nowy pomysł na aferę Zondacrypto. Kaczyński potrzebuje 15 ekspertów
Pomysł Kaczyńskiego jest znacznie szerszy niż samo przyjrzenie się działalności giełdy kryptowalut. Prezes PiS chce stworzenia specjalnego organu, który miałby działać niezależnie od polityków. Komisja Zaufania Publicznego miałaby otrzymać uprawnienia pozwalające m.in. na przesłuchiwanie osób i wzywanie świadków, a w przypadku braku reakcji także korzystanie z pomocy policji.
Kaczyński zapowiedział, że PiS złoży projekt ustawy i będzie przekonywać pozostałe ugrupowania do jego poparcia. Polityk uważa, że klasyczna komisja śledcza nie jest dobrym rozwiązaniem, bo dotychczasowe komisje parlamentarne miały przede wszystkim polityczny charakter. Nowa komisja miałaby natomiast składać się z 15 ekspertów i zajmować się konkretnymi ustaleniami dotyczącymi afery Zondacrypto.
Zobacz także
Kaczyński uderza w rząd po aferze Zondacrypto. Padły nawiązania do Amber Gold
Zondacrypto chciała działać na rynku kryptowalut, ale dziś nazwa giełdy pojawia się przede wszystkim w kontekście śledztwa i kolejnych politycznych zarzutów. Prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące m.in. oszustw znacznej wartości oraz prania pieniędzy. W ubiegłym tygodniu zatrzymany został Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, któremu przedstawiono zarzuty dotyczące płatnej protekcji.
Ofiary Zondacrypto mogą być jednym z najważniejszych elementów dalszych działań. Kaczyński przekonuje, że komisja powinna ustalić, kto odpowiada za nieprawidłowości, ale również działać na rzecz osób pokrzywdzonych. Prezes PiS porównał sprawę do afery Amber Gold i zarzucił obecnym władzom, że o problemach na rynku kryptowalut miały wiedzieć wcześniej, a mimo to nie ostrzegły inwestorów. Nieładnie.
Afera Zondacrypto ma też polityczny wątek. Kaczyński stawia sprawę jasno
Kryptowalutowe afery rzadko kończą się wyłącznie na pieniądzach. W tym przypadku pojawiły się również wątki dotyczące polityków. Dziennikarze TVN24 i Wirtualnej Polski ujawniali m.in. informacje o spotkaniu posła PiS Michała Moskala oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem na Ibizie.
Półtora miesiąca później PiS złożyło 13 poprawek do ustawy dotyczącej rynku kryptoaktywów. Kierownictwo partii twierdzi, że niby nie wiedziało o spotkaniu.
Kaczyński mocno zaatakował też rząd i Romana Giertycha, którego wskazał jako obrońcę osób związanych ze sprawą. Padły również zarzuty dotyczące opieszałości prokuratury. Kaczyński chce też chyba politycznego testu. Jak zapowiedział, reakcja innych partii ma pokazać, kto rzeczywiście chce wyjaśnienia afery Zondacrypto. Teraz piłka jest po stronie Sejmu.
Czy Sejm powinien poprzeć pomysł Jarosława Kaczyńskiego i powołać Komisję Zaufania Publicznego?
... odpowiedzi






