Stoisko koreańskiej firmy Hyunday Rotem na Międzynarodowej Wystawie Przemysłu Obronnego w Kielcach (MSPO) - Czołg K2
Czołgi K2 miały być produkowane w Polsce. Mamy problem z koreańskimi partnerami Fot. Lukasz Michalczyk/shutterstock

Polska zamówiła z Korei Południowej setki czołgów K2 i kolejne transporty regularnie trafiają do naszego kraju. Na pierwszy rzut oka wszystko idzie zgodnie z planem. Pojawił się jednak pewien problem z koreańskim dostawcą, który może mieć ogromne znaczenie dla całego programu.

REKLAMA

Chodzi o serwisowanie i naprawy czołgów K2, a przede wszystkim o uruchomienie w Polsce montażu ich specjalnej wersji K2PL. Druga umowa obejmuje 180 pojazdów dostarczanych w latach 2026-2030. 116 z nich to K2GF, natomiast 64 mają być K2PL. Problem w tym, że rozmowy z koreańskim partnerem nie przebiegają tak łatwo, jak można było oczekiwać. Pojawił się spór o serwis silników i koszty inwestycji.

Polska kupuje kolejne czołgi K2 od Korei. Tym razem chodzi o coś więcej niż dostawy

Czołgi K2 trafiają do Polski szybciej, niż jeszcze kilka lat temu można było zakładać. Pod koniec sierpnia odebrano kolejną partię 28 maszyn. Tym samym liczba koreańskich K2 w Wojsku Polskim przekroczyła 200. Pierwsza umowa z 2022 roku zakładała dostarczenie 180 czołgów i ten kontrakt został już zrealizowany. Teraz trwa wykonywanie kolejnego zamówienia na 180 pojazdów. To właśnie ono ma być ważnym krokiem w stronę większego udziału polskiego przemysłu.

Nie chodzi tylko o to, żeby gotowy czołg przypłynął z Korei i trafił do jednostki. Polska chce mieć u siebie kompetencje związane z MRO, czyli obsługą i przeglądami K2. Szczególnie ważny jest serwis silników. Podczas negocjacji pojawiła się różnica zdań dotycząca tego, gdzie dokładnie powinny zostać ulokowane te zdolności. PGZ wskazuje Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu, podczas gdy strona koreańska miała preferować rozwiązanie związane z Bumar-Łabędy.

K2PL miały być montowane w Polsce. Rosną koszty i pojawia się problem

Polska buduje własną wersję K2, a przynajmniej taki kierunek został przyjęty przy rozwijaniu wariantu tego giganta. Zgodnie z planem 64 takie czołgi mają zostać dostarczone w latach 2028-2030, a końcowy montaż 61 maszyn ma odbywać się w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy. Żeby było to możliwe, polskie zakłady muszą jednak zdobyć odpowiednie kompetencje i zaplecze.

W rozmowach przemysłowych mają pojawiać się zarzuty dotyczące wysokich kosztów szkoleń MRO oraz niewielkiej elastyczności koreańskiej strony. Skala koniecznych inwestycji jest na tyle duża, że Bumar-Mikulczyce i Zakłady Mechaniczne Tarnów mają rozważać wycofanie się z projektu. Jeśli część firm zrezygnuje, przygotowanie krajowego zaplecza dla K2 może stać się trudniejsze.

Polska armia ma już ponad 200 czołgów K2. Docelowo może być ich nawet 1000

Nowe czołgi w polskiej armii pojawiają się regularnie. Po dostarczeniu kolejnych 28 K2 ich liczba wzrosła do 208. Druga umowa przewiduje 180 maszyn. W planach, wraz z lokalną produkcją, pojawia się liczba nawet 1000 czołgów K2. To ogromny program dla polskich sił pancernych i jednocześnie poważne wyzwanie dla krajowego przemysłu.

K2 to maszyny o masie około 55 ton, długości ponad 10 metrów i silniku o mocy 1500 KM. Mogą osiągać do 70 km/h na utwardzonej nawierzchni, a ich uzbrojenie stanowi armata kalibru 120 mm. Jeśli krajowe zakłady mają rzeczywiście przejąć większą część montażu, muszą mieć dostęp do technologii i odpowiednie zaplecze. Czekamy na negocjacje z Koreańczykami.

Sonda

Czy Twoim zdaniem Polska powinna produkować czołgi K2 na własnym terenie?

... odpowiedzi