
Polska zbliża się do momentu, który jeszcze kilka lat temu wydawał się mało realny. Po latach przerwy wraca produkcja czołgów, a na horyzoncie pojawia się maszyna, która ma być jedną z najnowocześniejszych na świecie. To nie tylko kwestia sprzętu wojskowego, ale też pieniędzy, technologii i pozycji kraju w europejskich strukturach bezpieczeństwa.
Chodzi o czołgi K2 w polskiej wersji K2PL, które mają powstawać w Gliwicach dzięki współpracy polskiego przemysłu z południowokoreańskim gigantem Hyundai Rotem. Umowa podpisana przez Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy i partnera z Korei określa dokładny podział pracy i zasady współpracy. Pierwsze efekty mamy zobaczyć już w 2028 roku, kiedy z polskiej fabryki ma zjechać pierwszy egzemplarz. To część dużego programu, który obejmuje setki czołgów i miliardy dolarów inwestycji. Ma on wzmocnić polską armię i odbudować potencjał przemysłowy.
Polski czołg K2PL nabiera realnych kształtów. Przełom dla przemysłu obronnego
Kilkanaście lat temu Polska miała własną produkcję czołgów. Ostatni egzemplarz PT-91 zjechał z linii w 2010 roku i od tego czasu temat praktycznie zamarł. Teraz sytuacja się trochę zmienia. Dzięki nowej umowie koreańskim kolosem, czyli Hyundai Rotem, montaż czołgów wraca do kraju, a wraz z nim kompetencje, miejsca pracy i know-how.
To nie będzie jednak zwykłe składanie gotowych elementów. W proces zaangażowanych ma być wiele polskich firm. Część podzespołów, jak elementy elektroniki, systemy łączności czy komponenty konstrukcyjne, będzie powstawać w kraju. To realny transfer technologii i odbudowa zdolności, które przez lata były stopniowo wygaszane.
Zobacz także
Koreański K2 z polskimi modyfikacjami. Czołg szyty pod współczesne zagrożenia
Polski czołg K2PL nie będzie kopią koreańskiej maszyny. To zmodyfikowana wersja dostosowana do warunków i potrzeb Wojska Polskiego. Pojazd ma otrzymać dodatkowe opancerzenie, systemy ochrony aktywnej oraz rozwiązania chroniące przed dronami, które stały się jednym z największych zagrożeń na współczesnym polu walki.
Do tego dochodzą zmiany tzw. "od środka". Nowe systemy sterowania ogniem, ulepszona elektronika i rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo załogi. Eksperci podkreślają, że finalny wygląd i możliwości czołgu mogą się jeszcze zmienić, bo część projektów wciąż jest rozwijana. Jedno jest jednak pewne. Ma to być sprzęt z najwyższej półki, który znacząco wzmocni polskie siły lądowe.
Produkcja K2PL i kontrakty warte fortunę. Polska stawia na własne możliwości
Skala projektu robi wrażenie. Mówimy o setkach czołgów i dziesiątkach pojazdów towarzyszących, a także o kontraktach liczonych w miliardach dolarów. Pierwsze czołgi już trafiły do Polski w wersji podstawowej, ale kluczowy etap dopiero przed nami. Produkcja wersji K2PL będzie u nas, na miejscu.
Zgodnie z planem dostawy mają trwać do końca dekady, a produkcja w Polsce ruszy na dobre od 2028 roku. To jednak coś więcej niż tylko sprzęt. Element większej strategii wzmacniania bezpieczeństwa po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Polska kupuje uzbrojenie, ale zaczyna je też współtworzyć. Z klienta staje się partnerem, który ma realny wpływ na to, co trafia na pole walki. Tego czołgu będą nam zazdrościć wszyscy na świecie.
