plantator tytoniu
Unijne kleszcze nad polskim tytoniem. Czy liderowi Europy grozi załamanie sektora? Fot. sergey kolesnikov / Shutterstock

Polska jest bezapelacyjnym tytoniowym gigantem w Unii Europejskiej – zajmujemy pierwsze miejsce w produkcji wyrobów tytoniowych i znajdujemy się w pierwszej trójce producentów surowca. Mimo to nad branżą generującą miliardowe nadwyżki handlowe zbierają się czarne chmury.

REKLAMA

Podczas panelu "Czy tytoń z Polski ma przyszłość?" na XXXV Forum Ekonomicznym w Karpaczu eksperci, politycy i samorządowcy ostrzegali, że nadchodzące unijne dyrektywy podatkowe i zdrowotne mogą doprowadzić do likwidacji tysięcy polskich gospodarstw i oddania rynku dostawcom z Azji i Ameryki Południowej.

Filarem eksportu nie są jabłka, lecz tytoń

W debacie publicznej często umyka fakt, jak kluczowy dla stabilności polskiego budżetu i bilansu handlowego jest sektor tytoniowy. 10 proc. całego polskiego eksportu rolno-spożywczego stanowią wyroby tytoniowe (blisko 5 mld euro rocznie, co przekłada się na około 0,5 proc. polskiego PKB).

20 proc. dodatniego salda (nadwyżki) w polskim handlu artykułami rolno-spożywczymi generuje właśnie ten sektor. Uprawą tytoniu w Polsce zajmuje się 3 000 wysoce wyspecjalizowanych gospodarstw. Zajmują obszar ok. 9 tysięcy hektarów. W medialnym obrazie krajowego rolnictwa dominują tymczasem nagłówki w rodzaju truskawkowej potęgi, a nie liczby dotyczące suszu tytoniowego.

– Zwykle chwalimy się sukcesami polskiego rolnictwa i eksportu żywności, ale gdy spojrzymy na wskaźnik nadwyżki handlowej, okazuje się, że bez branży tytoniowej nie mielibyśmy się czym chwalić. Przetwórstwo w Polsce importuje surowiec, przetwarza go i eksportuje, budując jedną piątą naszego dodatniego salda – wskazywał dr Jakub Olipra (SGH, Credit Agricole).

Regulacyjny szach-mat: akcyza, budżet UE i szara strefa

Głównym źródłem niepokoju są trzy unijne inicjatywy dyrektywne (m.in. zmiana dyrektywy akcyzowej TED, TPD i regulacje dotyczące wyrobów nowatorskich). Unijne plany zakładają drastyczne podniesienie i ujednolicenie stawek akcyzowych oraz przekazanie 15 proc. wpływów z akcyzy bezpośrednio do budżetu Unii Europejskiej jako tzw. zasobów własnych.

Zwracano uwagę na paradoks: podczas gdy Bruksela planuje wycofać 100 mln euro wsparcia dla europejskich plantacji i przekierować je na rozwój rolnictwa w państwach rozwijających się (np. w Afryce), unijne wymogi obniżają konkurencyjność rodzimych rolników.

5 mld zł polskiej akcyzy do zasobów własnych Unii

– W Brukseli planuje się, że 15 proc. akcyzy ma iść prosto do budżetu Unii. W przypadku Polski oznaczałoby to oddanie prawie 5 miliardów złotych z naszych krajowych dochodów podatkowych! Zwiększanie obciążeń nie sprawi, że ludzie przestaną palić – skokowo wzrośnie szara strefa i przemyt, na czym ucierpi budżet, zdrowie obywateli i nasi rolnicy – ostrzegał senator Jerzy Chróścikowski.

Dane z całego kontynentu potwierdzają tę diagnozę: gdy Europa traci na akcyzie, szara strefa dostaje skrzydeł, a nielegalna konsumpcja przekracza kolejne progi. Podobny scenariusz rozegrał się na rynku wyrobów alternatywnych, gdzie akcyza miała uszczelnić rynek, a w praktyce część obrotu przeniosła się poza oficjalny obieg. Wiosną burza wokół ustawy UD213 pokazała z kolei, że przeciwko radykalnym rozwiązaniom potrafią zjednoczyć się jednocześnie organizacje pracodawców i związki rolnicze.

Lokalny dramat: gleby IV i V klasy nie rodzą pszenicy

Uprawa tytoniu w Polsce skupia się w konkretnych zagłębiach – m.in. w powiecie biłgorajskim i tomaszowskim na Lubelszczyźnie, gdzie uprawy tytoniu stanowią od jednej trzeciej do niemal całości lokalnego rolnictwa.

Wójt gminy Telatyn, Dariusz Kozłowski, sprowadził dyskusję z poziomu brukselskich gabinetów na ziemię:

– Wmawia się naszym rolnikom, że mają przejść na wierzbę energetyczną, zioła albo ekologiczne uprawy. Przecież to kpina z obywatela! Mówimy o gospodarstwach na słabych glebach czwartej i piątej klasy, które zainwestowały miliony złotych w specjalistyczne kombajny, suszarnie i infrastrukturę. Tego nie da się przestawić w rok czy dwa. Jeśli te gospodarstwa upadną, młodzi ludzie pouciekają do miast, a całe regiony zostaną zdegradowane.

Ceny energii kontra suszarnie tytoniu

Do problemów regulacyjnych dochodzi czynnik cen energii. Szymon Sikorski (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie) przypomniał, że energia elektryczna w Europie jest już 5–6 razy droższa niż w USA, co przy energochłonnym procesie suszenia tytoniu stawia opłacalność produkcji pod znakiem zapytania. Statystyki Eurostatu pokazują przy tym, że Polska ma prawie najdroższy prąd w Europie, co dodatkowo obciąża rachunki plantatorów utrzymujących własne suszarnie.

Recepta i plan ochrony polskiego sektora tytoniowego

Uczestnicy panelu zgodnie podkreślili, że polski rząd musi zastosować twardą dyplomację na forum Rady UE, oddzielając kwestie walki z nałogiem od ochrony rodzimych producentów rolnych i przetwórców.

Były Komisarz UE ds. Rolnictwa Janusz Wojciechowski podsumował, że nadchodzące miesiące będą kluczowe dla kształtu nowej Wspólnej Polityki Rolnej:

– Świat produkcji papierosów i świat polskich rolników to dwa odrębne obszary. Fabryki bazują w większości na surowcu z importu, ale te 3000 polskich rodzinnych gospodarstw to unikalna wartość społeczna i ekonomiczna. W Unii trwa ogromna presja, by całkowicie wypchnąć tytoń poza nawias wsparcia. Batalia polskiego rządu musi polegać na tym, by w imię ideologicznej walki ze szkodliwym nałogiem nie załatwić własnych rolników i obronić ich prawo do stabilnego funkcjonowania.