
Podnoszenie podatków działa tylko do pewnego momentu i generuje dochody krótkoterminowo – po przekroczeniu granicy opłacalności konsumenci po prostu uciekają do szarej strefy. Udałem się do Brukseli aby poznać jubileuszowy, 20. raport firmy KPMG dotyczący nielegalnego rynku tytoniowego w Europie i zobaczyć namacalne dowody.
Po raz pierwszy od 2014 roku nielegalna konsumpcja papierosów w Unii Europejskiej przekroczyła barierę 10 proc. całkowitego spożycia (osiągając 10,3 proc.). Europejczycy wypalili w ubiegłym roku aż 41,8 miliarda sztuk nielegalnych papierosów. To niemal dokładnie tyle, ile wynosi cały legalny rynek w Polsce.
Efekt? Straty podatkowe państw członkowskich oszacowano na astronomiczne 16,7 miliarda euro. W szarej strefie króluje zorganizowana działalność przestępcza, dosłownie uskrzydlona dzięki nowym technologiom – podrabiane produkty są nie do odróżnienia, a przemyt odbywa się coraz silniej drogą powietrzną za pośrednictwem dronów i balonów.
Od "Made in EU" do "Fake in EU"
Przez lata nielegalny rynek kojarzył się z mrówczym przemytem przez wschodnią granicę UE. Ten model to już niemal przeszłość, bo zagrożenie jest hybrydowe: zorganizowane grupy przestępcze skróciły łańcuchy dostaw i przeniosły produkcję bezpośrednio pod nos konsumentów – do Europy Zachodniej. Obecnie aż 44 proc. nielegalnego rynku (18,3 mld sztuk) stanowią papierosy podrabiane.
Głównym hubem dla tego procederu stała się Francja, gdzie aż 41,4 proc. rynku kontroluje szara strefa. Z kolei Belgia zanotowała historyczny skok nielegalnej konsumpcji (wzrost o 9,54 punktu procentowego w rok), co jest bezpośrednim skutkiem restrykcyjnej polityki Brukseli wobec wyrobów nikotynowych.
W UE każdy kraj sobie rzepkę skrobie w kwestii przepisów, co ułatwia pranie pieniędzy i czyni produkcję fałszywek opłacalną. Więc w jednym państwie działa logistyka, w innym produkcja np. papieru do papierosów, a w innym opakowań nie do odróżnienia od oryginalnych produktów. Mają stać za tym zorganizowane grupy przestępcze, o możliwych powiązaniach z Rosją.
Złe regulacje otwierają drogę dla przestępców
Doświadczenia ekspertów pokazują, że w krajach gdzie zaostrza się politykę akcyzową i tworzy słabe regulacje, produkcja w szarej strefie tylko rośnie. Wśród nich wymieniono Polskę.
– Jak jesteś w dziurze, to przestań kopać głębiej. Takie kraje jak Francja, Holandia i Polska muszą zrozumieć realne warunki rynku, przeprowadzić analizę ryzyka pewnych regulacji. Tam, gdzie był udany spadek szarej strefy, to była zasługa współpracy różnych służb z rynkiem. To kwestia wyboru – powiedział na konferencji prasowej Christos Harpantidis, dyrektor ds. korporacyjnych grupy Philip Morris International.
Paneliści przypominali również, że po wdrożeniu lepszych przepisów organizacje przestępcze nie znikną natychmiastowo z rynku. Tak samo wzrost podrobionych podróbek nie zatrzymał przemytu. Przykładem jest Litwa – Donatas Skarnulis, podkomendant litewskiej służby celnej, wypowiedział się w Brukseli o doświadczeniach jego kraju w walce z przemytem z Białorusi: obecnie 83 proc. nielegalnych produktów tytoniowych trafia na Litwę drogą powietrzną.
Na granicy między tymi krajami trwa prawdziwy wyścig zbrojeń, w którym udział biorą drony, kamery termowizyjne, i balony. Co roku litewscy celnicy mają niszczyć przynajmniej 50 dronów z nielegalnymi towarami. Pamiętajm jeszcze, że nielegalne produkty warte miliardy euro nadal zalewają Europę z Chin.
Zdaniem autorów raportu KPMG kraje UE muszą postawić na wspólne decyzje oraz dalekosiężną współpracę. Litwa pokazuje, że można wzmocnić granicę i zainwestować w wyścig technologiczny przeciw grupom przestępczym, ale trzeba harmonizować metody oraz administrację.
Michele Riccardi, zastępca dyrektora i starszy badacz z Transcrime (organizacji badającej przestępczość) mówił o potrzebie integracji walki z nielegalnym handel między rynkiem i autorytetami, jak celnicy. Obecne działania krajów UE eksperci ocenili jako dogmatyczne, podyktowane emocjami i politycznymi interesami.
Zobacz także
Polski rynek pod wpływem akcyzowego nokautu
Polska w tym unijnym zestawieniu ma swoje blaski i cienie. Z jednej strony jesteśmy absolutnym liderem w zwalczaniu tytoniowego podziemia – w ubiegłym roku nasze służby rozbiły aż 42 nielegalne fabryki. Z drugiej strony, znaleźliśmy się na szóstym miejscu w UE pod względem tempa wzrostu wolumenu nielegalnych papierosów.
W latach 2021–2023 szara strefa w Polsce systematycznie się zmniejszała, osiągając rekordowo niski poziom 3,6 proc.. Jednak ostatnie dane pokazują brutalne odwrócenie tego trendu. Według KPMG udział nielegalnego tytoniu wzrósł w ubiegłym roku do 5,3 proc., co wygenerowało 1,9 mld zł strat dla budżetu. Co gorsza, niezależne badanie pustych paczek (Almares) z końca roku sugeruje, że szara strefa mogła realnie sięgnąć nawet 7,5 proc.
Dlaczego Polacy znów zaczęli kupować z nielegalnych źródeł? Odpowiedź kryje się w kieszeniach konsumentów i decyzjach Ministerstwa Finansów z 2024 roku, kiedy to zatwierdzono drastyczne podwyżki stawek kwotowych akcyzy.
Podwyżki akcyzy wdrożone w 2025 roku:
Akcyza miała uszczelnić rynek. W rezultacie legalny rynek papierosów w Polsce skurczył się w ciągu jednego roku aż o 13 proc. (do poziomu 43,45 mld sztuk). Dane branżowe potwierdzają załamanie: sprzedaż tytoniu do palenia tąpnęła o 14,62 proc., a tytoniu do podgrzewania o 6,7 proc..
Ministerstwo Finansów zakładało, że wpływy do budżetu z akcyzy tytoniowej wyniosą 37,1 mld zł. Rzeczywistość zweryfikowała te plany – do kasy państwa wpłynęło 33,61 mld zł. Błąd prognozy kosztował podatników ponad 3,5 miliarda złotych.
Widmo unijnej dyrektywy TED. Idzie potężny szok cenowy
Sytuacja może się jeszcze pogorszyć, ponieważ przed nami kolejne podwyżki wpisane w krajową mapę drogową na lata 2026–2027 (odpowiednio o 20 proc. i 15 proc. na papierosy). To jednak nie wszystko. Nad Europą wisi widmo rewizji unijnej dyrektywy tytoniowej (TED). Komisja Europejska forsuje podniesienie minimalnej stawki akcyzy z 1,80 EUR do 4,30 EUR za paczkę.
Taki krok byłby neutralny dla bogatych państw "Starej Unii" (jak Niemcy czy Francja), które już teraz spełniają te minima. Jednak dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, gdzie w 2024 roku udział akcyzy nie przekraczał 3 EUR za paczkę, oznaczałoby to gigantyczny szok cenowy dla konsumentów.
Obecnie trwają gorączkowe negocjacje. Cypr zaproponował złagodzenie tych podwyżek, a ostateczne decyzje mogą zapaść na czerwcowym posiedzeniu ministrów finansów UE (ECOFIN).
Jeśli kompromis nie zostanie osiągnięty do końca miesiąca, negocjacje przejmie Irlandia – kraj o najwyższych podatkach tytoniowych w Europie, który z pewnością będzie naciskał na jak najwyższe i najszybsze podwyżki. Dla polskiego konsumenta i budżetu państwa nadchodzące tygodnie będą kluczowym testem stabilności.






