
Kupujesz złoty łańcuszek na Allegro, a w prezencie dostajesz... toksyczny kadm i tombak. Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma dość internetowych oszustów podrabiających próbę kruszców. Już w ten wtorek rząd zajmie się przepisami, które raz na zawsze mają ucywilizować handel kosztownościami w sieci.
Przełomowe zmiany w Prawie probierczym stają się faktem. Jeśli lubisz polować na biżuteryjne okazje w sklepach internetowych, musisz wiedzieć o nowych obowiązkach, jakie państwo nakłada na e-sprzedawców. Koniec z ukrywaniem realnej próby kruszcu i wrzucaniem na rynek toksycznych podróbek.
Kupując pierścionek przez internet, rzadko zastanawiamy się, czy zatwierdził go Urząd Probierczy. A rzeczywistość bywa brutalna – szara strefa zalewa nas wyrobami zagrażającymi zdrowiu. Oto mechanizm rządowej nowelizacji, która ma wyciąć z rynku nieuczciwą konkurencję i dać konsumentom 100-procentową pewność, za co płacą.
Internetowa hossa na złoto i jej ciemna strona
Kupowanie biżuterii przez internet to niesamowita wygoda. Kilka kliknięć i kurier przywozi pod drzwi eleganckie pudełeczko z pierścionkiem czy łańcuszkiem. Problem w tym, że wirtualne salony jubilerskie stały się w ostatnich latach idealnym miejscem dla naciągaczy. Dziś (18 maja 2026 roku) Ministerstwo Rozwoju i Technologii kładzie na rządowym stole projekt, który ma zakończyć erę internetowego Dzikiego Zachodu w handlu metalami szlachetnymi.
To skądinąd niezły moment na taką regulację. Cena kruszcu od dwóch lat bije rekordy, a coraz więcej Polaków traktuje złoto jak inwestycyjne koło ratunkowe. Im wyższa cena uncji, tym większa pokusa, żeby kupić "okazję" w nieznanym e-sklepie.
Mówiąc bez owijania w bawełnę: państwo zamierza ostro prześwietlić każdego, kto handluje złotem i srebrem w sieci. Co to oznacza dla zwykłego człowieka i dlaczego te zmiany były nam tak bardzo potrzebne?
Problem, o którym głośno się nie mówi: toksyczny tombak
Urzędowe analizy (tzw. Ocena Skutków Regulacji) nie pozostawiają złudzeń. Dzisiejszy konsument kupujący biżuterię online jest wystawiony na potężne ryzyko. Oszustwa w tej branży rzadko polegają na tym, że paczka przyjdzie pusta. Są znacznie bardziej wyrafinowane:
To zresztą problem znacznie szerszy niż sama biżuteria – w naszych szafach od lat ląduje masowy import, który nie zawsze przeszedł jakąkolwiek kontrolę. Już dekadę temu pisaliśmy o tym, że produkty z Chin to często buble i podróbki. I choć od tamtej pory rynek bardzo się zmienił, schemat "ładne zdjęcie, niski standard, brak certyfikatów" wciąż króluje w wielu kategoriach.
Zobacz także
Co nowelizacja zmienia dla klientów sklepów jubilerskich?
Najważniejszą zmianą będzie koniec z niedomówieniami w opisach aukcji i sklepów internetowych. Nowe przepisy nałożą na każdego sprzedawcę działającego w sieci bezwzględny obowiązek podawania szczegółowych i certyfikowanych informacji o sprzedawanym wyrobie.
Kupując pierścionek online, będziesz miał jasną i łatwą do zweryfikowania informację o jego wadze, dokładnej próbie oraz o tym, czy przeszedł on oficjalne badanie. Państwo wprowadza tzw. kontrolę następczą – inspektorzy będą mogli zamawiać biżuterię przez internet w ramach kontrolowanych zakupów, a następnie badać ją w laboratorium. Jeśli sprzedawca skłamał, zostanie bezlitośnie i z hukiem wyrzucony z rynku.
To kolejne ogniwo w łańcuchu zmian dla e-handlu. Unijne przepisy zmuszą sklepy do uproszczenia procedury odstąpienia od umowy pod groźbą kary nawet 10 proc. rocznego obrotu. W połączeniu z nowym Prawem probierczym mamy więc komplet narzędzi do oczyszczenia rynku internetowych jubilerów.
Co już potrafią urzędnicy: bezprecedensowe kary dla e-handlu
Konsumenci nie są zresztą w nowym ekosystemie bezbronni nawet dziś. Wystarczy przypomnieć, że OLX został ukarany przez UOKiK za fałszywy system ocen. Dostał 28 mln zł kary – urząd udowodnił, że jedna z największych platform sprzedażowych w Polsce przez 3,5 roku zawyżała opinie o sprzedawcach, sugerując kupującym wyższe oceny niż realne. To pokazuje skalę zjawiska, z którym przyjdzie zmierzyć się Urzędom Probierczym.
A że UOKiK rozpędził się dobrze, w samym 2025 r. urząd wydał 900 decyzji i nałożył kary o łącznej wartości 1,15 mld zł, a do portfeli konsumentów wróciło ponad 160 mln zł. Nowa fala kontroli probierczych może więc spokojnie dorzucić swoje miliony do tej puli.
Urzędnicy dostają nowe uprawnienia (i zęby)
W Polsce za to, czy złoto jest prawdziwe, odpowiadają dwa Okręgowe Urzędy Probiercze – w Warszawie i w Krakowie. To one (wraz ze swoimi wydziałami zamiejscowymi) przystawiają na biżuterii te mikroskopijne, oficjalne stemple (cechy probiercze), które widzicie na wewnętrznych stronach pierścionków.
Dzięki nowym przepisom administracja probiercza przejdzie lifting:
Powtórka z rozrywki po 5 latach
Co ciekawe, rząd próbował wprowadzić bliźniacze przepisy już pięć lat temu. Wtedy projekt utknął jednak w urzędniczych szufladach i ostatecznie wylądował w koszu. W tym czasie internetowy handel biżuterią rósł w siłę, a wraz z nim rosła bezkarność nieuczciwych e-sprzedawców.
W 2026 roku powrotu już nie ma – dziura budżetowa potrzebuje uszczelnienia (uczciwi jubilerzy płacą podatki, oszuści działający w szarej strefie – nie), a konsumenci potrzebują ochrony przed toksycznymi podróbkami.
Dla uczciwych firm jubilerskich nowe prawo to świetna wiadomość, bo zniknie dumping cenowy uprawiany przez oszustów. Dla nas, klientów, to gwarancja, że internetowe zakupy złota w końcu przestaną być loterią, w której stawką są nasze pieniądze i zdrowie.
