Donald Tusk, w tle człowiek i dystrybutor paliwa.
Ceny paliw rosną, a rząd wraca do pomysłu podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Fot. X/Donald Tusk/Canva, montaż: INNPoland

Ceny paliw rosną, a rząd wraca do pomysłu podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Projekt może trafić pod obrady już we wtorek. To reakcja na sytuację na rynku ropy, której cena przekroczyła 107 dolarów za baryłkę.

REKLAMA

Jak podaje Money.pl, rząd może ponownie sięgnąć po podatek od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw. Nowa danina miałaby dotyczyć okresu od marca do grudnia 2026 roku. Później te informacje potwierdziło Centrum Informacyjne Rządu.

Powodem jest między innymi sytuacja na rynku ropy. Jej cena przekroczyła już 107 dolarów za baryłkę. Jeszcze podczas prac nad poprzednią wersją pakietu paliwowego było to około 70 dolarów.

Jak rząd chce obniżyć ceny paliw? Reakcja na kryzys na Bliskim Wschodzie

W poniedziałek przedstawiciele rządu nie wykluczali powrotu do rozwiązań, które mają pomóc kierowcom. O możliwym podatku mówił w Sejmie minister finansów Andrzej Domański.

– Analizujemy sytuację, widzimy, co dzieje się w cieśninie Ormuz, co dzieje się z infrastrukturą na Bliskim Wschodzie – powiedział.

Domański przypomniał przy tym, że wcześniejsza ustawa, czyli nowy podatek dla Orlenu i spółki, została skierowana przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego. Według ministra rozwiązanie przygotowane przez rząd mogłoby przynieść budżetowi około 4 mld zł.

Pieniądze z podatku nie trafiałyby jednak bezpośrednio do kierowców. Sama danina ma zwiększyć dochody budżetu. Aby ceny na stacjach spadły, potrzebne byłyby inne mechanizmy, np. obniżenie VAT lub akcyzy albo ustalenie maksymalnych cen paliw.

Na rząd naciska też opozycja. Mariusz Błaszczak poinformował w poniedziałek o złożeniu przez PiS projektu ustawy zakładającego obniżenie VAT na paliwa do końca roku.

W koalicji również pojawiają się głosy, że potrzebna jest szybka reakcja na sytuację na rynku. Temat nie jest nowy, już latem w sprawie tańszego paliwa wiceminister dawał nadzieję na systemowe rozwiązania.

– Coś trzeba będzie zrobić, powinniśmy wrócić z podatkiem od nadzwyczajnych zysków i iść z nim na twardo kolejny raz – powiedział money.pl poseł KO.

Rząd może więc zdecydować się na połączenie kilku rozwiązań. Taki pakiet mógłby zawierać zarówno podatek od zysków firm paliwowych, jak i mechanizmy bezpośrednio wpływające na ceny na stacjach.

Zasady i koszty pakietu "CPN". Ile budżet stracił na dopłatach do paliw?

Do podobnych rozwiązań rząd sięgał już w tym roku. Pierwsza wersja pakietu „CPN” ruszyła pod koniec marca, gdy ceny ropy zaczęły mocno rosnąć w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i sytuacją wokół cieśniny Ormuz.

Pakiet zakładał wtedy trzy działania. VAT na paliwa został obniżony z 23 do 8 proc., zmniejszono też akcyzę o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego. Trzecim elementem była regulacja cen na stacjach poprzez ustalenie maksymalnej stawki.

Z czasem część tych rozwiązań wygasła. Niższa akcyza przestała obowiązywać, a obniżony VAT działał do 30 czerwca.

Do programu wrócono jeszcze w sierpniu, według zasady CPN wraca, akcyza zostaje. Od 13 do końca miesiąca obowiązywały niższy VAT oraz regulacja cen paliw, ale tym razem bez obniżki akcyzy. Maksymalne stawki zmieniały się niemal codziennie – przykładowo ceny paliw 25 sierpnia znów poszły w górę mimo działania programu.

Gdy ogłoszono koniec z CPN od września, minister podał powód i uderzył w Karola Nawrockiego, wskazując na zablokowaną w Trybunale ustawę podatkową. Według Ministerstwa Finansów oba pakiety kosztowały budżet łącznie 5,2 mld zł. Pierwsza odsłona programu pochłonęła około 4,7 mld zł, a druga 495 mln zł.

Sonda

Co rząd powinien zrobić z rosnącymi cenami paliw?

... odpowiedzi