
Sezon na kleszcze w Wojsku Polskim rozpoczął się bardzo późno. Tym razem żołnierze nie muszą jednak obawiać się ukąszeń. Mogą liczyć na wsparcie nowoczesnej technologii. Nowe pojazdy rozpoznawcze właśnie zaczęły trafiać do armii, a ich zadaniem będzie wypatrywanie zagrożeń i dostarczanie wojsku informacji z pola walki.
Mamy jesień, a w wojsku pojawiły się kleszcze. Chodzi o LOTR Kleszcz, czyli lekki opancerzony transporter rozpoznawczy, którego pierwsze egzemplarze zaczęto przekazywać polskim żołnierzom 21 października. Pojazdy trafiły m.in. do 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, podlegającej 16. Dywizji Zmechanizowanej. Nowy sprzęt ma zastępować wysłużone transportery BRDM-2 i wzmocnić możliwości rozpoznawcze Wojska Polskiego.
Wojsko dostało mobilne oczy i uszy. Kleszcz ma przewagę, której nie widać na pierwszy rzut oka
LOTR Kleszcz powstał na bazie transportera Bóbr-3, opracowanego przez polską firmę AMZ-Kutno. Pojazd ma układ napędowy 4x4, może pokonywać trudny teren i potrafi też pływać. Jego wyposażenie obejmuje systemy obserwacji, w tym wysuwany maszt z sensorami optycznymi i radarem pola walki. Dzięki temu żołnierze mogą zbierać informacje, nie wystawiając całego pojazdu ponad przeszkody terenowe.
Załogę stanowi pięciu żołnierzy, którzy mają prowadzić rozpoznanie i przekazywać dowódcom dane w zaszyfrowanej formie. Kleszcz nie jest maszyną do bezpośredniej walki. Jego najważniejsze zadanie to wykrywanie przeciwnika i obserwowanie otoczenia. Ma wspierać dowództwo w podejmowaniu decyzji. W realiach współczesnego pola walki szybka i wiarygodna informacja może mieć znaczenie równie duże, jak siła ognia.
Polskie wojsko żegna sprzęt pamiętający czasy ZSRR. Żołnierze dostali nowe mundury po 30 latach
Nowe pojazdy mają zastąpić BRDM-2, konstrukcje wywodzące się z radzieckich rozwiązań z lat 60. XX wieku. Polska armia nadal korzystała z tych maszyn w zadaniach rozpoznawczych, mimo że ich możliwości ochrony i obserwacji nie odpowiadają już w pełni współczesnym wymaganiom. Umowa ramowa z 2024 roku przewiduje dostawę łącznie 286 Kleszczy do 2035 roku. Pierwsza umowa wykonawcza obejmuje 28 pojazdów, a kolejna, podpisana w maju 2026 roku w ramach programu SAFE, dotyczy następnych 24 egzemplarzy.
Armia przechodzi modernizację. Na początku października Ministerstwo Obrony Narodowej zaprezentowało także mundur polowy K-03 "Ryś", który ma zastąpić wzór "Pantera" używany przez ponad 30 lat. Zmiany obejmują krój i kamuflaż, a pierwsza partia 7,5 tys. kompletów ma trafić do żołnierzy jeszcze w 2026 roku. Chodzi o dostosowanie wyposażenia do potrzeb współczesnego pola walki.
Zobacz także
Ukraiński dron eksplodował na Litwie. Polska wzmacnia rozpoznanie na wschodniej flance
Znaczenie takich zdolności i sprzętu widać również w ostatnich wydarzeniach w regionie. 18 października na Litwie eksplodował ukraiński dron, a okoliczności jego lotu i możliwej trasy przez przestrzeń powietrzną Polski stały się przedmiotem analiz. Polskie MON poinformowało, że krajowe radary nie potwierdziły przekroczenia granicy, a sprawa wymaga dalszego wyjaśnienia.
W takiej sytuacji rozpoznanie nie oznacza wyłącznie obserwowania terenu przez żołnierzy. To także zdolność analizowania i przekazywania informacji, które pomagają ocenić zagrożenie. Kleszcze mają wspierać ten proces na lądzie, szczególnie w trudnym terenie i przy ograniczonej widoczności. Ich dostawy są częścią szerszej modernizacji armii, która od nowych mundurów po specjalistyczne pojazdy ma zwiększać możliwości polskich żołnierzy na wschodniej flance NATO.
Czy Polska powinna przyspieszyć modernizację armii w obliczu zagrożeń na wschodniej flance NATO?
... odpowiedzi






