Logo Biedronki.
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził zastrzeżenia UOKiK wobec właściciela Biedronki, Jeronimo Martins. Fot. MOZCO/Shutterstock

Miały być darmowe zakupy, a skończyło się zmuszaniem klientów do wydawania kolejnych pieniędzy. Właściciel sieci Biedronka zapłaci miliony za mylące reklamy akcji "Specjalna Środa" i "Walentynkowa Środa".

REKLAMA

Hasła obiecujące "darmowe zakupy" i "zwrot 100% wartości koszyka" to sprawdzony magnes na klientów. Granica między chwytem marketingowym a wprowadzaniem w błąd bywa jednak bardzo cienka. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) potwierdził zastrzeżenia Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego dotyczące sposobu reklamowania akcji "Specjalna Środa" i "Walentynkowa Środa", nakładając na Jeronimo Martins Polska karę w wysokości 84 mln zł.

Voucher pełen ukrytych warunków

Sprawa dotyczy promocji z końca 2024 r., w których Biedronka kusiła pełnym zwrotem wydatków w postaci bonów. W grudniu 2025 r. UOKiK nałożył na spółkę prawie 105 mln zł kary, wykazując zatajenie kluczowych ograniczeń akcji.

Vouchera nie można było wykorzystać na dowolne zakupy, lecz wyłącznie na wybrane kategorie towarów. Co więcej, realizacja bonu wymagała wydania kwoty przewyższającej jego wartość. Przykładowo: za zakup czekolady klient dostawał bon na kosmetyki o wartości 13,99 zł, pod warunkiem wydania na nie co najmniej 29,99 zł. Przy produktach na wagę zwrot ograniczono do równowartości 1 kg, a na jedną kartę lojalnościową przypadał tylko jeden kupon.

O ograniczeniach klient dowiadywał się z regulaminu w sieci, z tablicy za linią kas lub z wydrukowanego paragonu, który w tamtym czasie nazywany był "tasiemcem" i frustrował konsumentów.

SOKiK uznał działania sieci za umyślne, obniżając karę ze 105 mln zł do 84 mln zł (wyrok jest nieprawomocny). Biedronka w oficjalnym komunikacie oceniła zmianę wyroku za krok w dobrym kierunku i analizuje uzasadnienie.

Kolejne kary dla Jeronimo Martins

Najnowszy wyrok to kolejny rozdział w długiej historii sporów spółki z UOKiK. Nie jest to jedyna sieć, której zdarza się manipulowanie konsumentami i pozostaje pytanie, czy milionowe kary rzeczywiście coś zmieniają, czy są tylko odpowiednikiem pociągnięcia giganta za ucho?

Jak podaje serwis wiadomoscihandlowe.pl, Biedronka ma już 1,7 mld zł w karach:

  • 115 mln zł (opłacona) za rozbieżności między ceną na półce a w kasie (2020 r.),
  • 506 mln zł (po korekcie sądu z 723 mln zł, sprawa w apelacji) za nieuczciwe rabaty wymuszane na dostawcach warzyw i owoców,
  • 60 mln zł (opłacona) za wprowadzanie w błąd co do polskiego pochodzenia importowanych warzyw i owoców (2021 r.),
  • 160,9 mln zł za akcję "Tarcza Biedronki antyinflacyjna" (sprawa w apelacji),
  • 525,5 mln zł z września 2026 r. za naruszenie prawa antymonopolowego na rynku pracy.
  • Ostatnia sprawa dotyczyła traktowania kierowców firm transportowych. Jeśli kierowca chciał przejść do innego przewoźnika działającego w tym samym centrum, potrzebna była zgoda jego dotychczasowego pracodawcy. Gdy jej nie dostał, mógł zostać objęty blokadą. Oznaczało to, że zmiana pracy przestawała się opłacać. Według ustaleń urzędu przewoźnicy mieli uzgodnić, że nie będą odbierać sobie pracowników, a Biedronka miała koordynować cały mechanizm, co miało trwać od czerwca 2017 roku.

    Do prokuratury w tym roku trafiła również sprawa związana z kontrowersyjnym sloganem "Użyj, Oddaj, Powtórz". Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom uznało, że połączenie go z reklamą piwa i promocja do zakupu 16 puszek stanowiła zachętę do nadmiernego spożywania alkoholu.

    Sonda

    Czy uważasz, że takie kary poprawiają jakość usług w sieciach sklepów?

    ... odpowiedzi