Ruszają kontrole domów w całej Polsce. Uwaga na oszustów

Maria Glinka
19 kwietnia 2023, 09:55 • 1 minuta czytania
Już niedługo do drzwi zapukają kontrolerzy, aby sprawdzić, czym ogrzewamy domy. Dane mają być wykorzystane do stworzenia nowej bazy. W grę wchodzą kary rzędu nawet 5 tys. zł. Jednak eksperci uważają, że kontrole mogą być pretekstem dla oszustów.
Nadchodzą kontrole. Sprawdzą czym ogrzewamy domy. Fot. Kosc/Agencja Wschod/Reporter/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Ruszają kontrole domów. Sprawdzą nawet grubość ścian

Już niebawem do drzwi Polaków zapukają kontrolerzy. W ciągu najbliższych tygodni urzędnicy będą sprawdzali, czym ogrzewamy domy. W ten sposób zweryfikują, czy stan faktyczny jest zgodny z tym, co zadeklarowaliśmy w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB).


W ubiegłym roku każdy właściciel nieruchomości miał obowiązek złożyć dokumenty, które wskazywały, jakie jest źródło ogrzewania danego budynku. Z danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego (GNUB), który odpowiada za CEEB, wpłynęło ponad milion deklaracji.

W ramach kontroli urzędnicy sprawdzą stan nieruchomości i roczne zużycie energii. Portal money.pl donosi, że kontrolerzy będą weryfikowali nawet grubość ścian i dachu. W przypadku osób, które otrzymały dodatek węglowy, urzędnicy mogą sprawdzić, czy były podstawy do wypłacenia 3 tys. zł.

Jak wyjaśnia Urząd, dane dotyczące efektywności energetycznej będą agregowane przy okazji dobrowolnej, zaplanowanej i zamówionej przez obywatela inwentaryzacji budynku, którą wykonywać będą mogły uprawnione do tego podmioty.

Wynikiem takiej zamówionej przez obywatela, inwentaryzacji będzie uproszczony audyt energetyczny, w wyniku którego otrzyma on informację zwrotną czy jego dom jest efektywny energetycznie oraz w jakich obszarach i jakimi instrumentami wsparcia można tę efektywność energetyczną polepszyć. System ma przede wszystkim pomóc obywatelowi uzyskać informację zwrotną dotyczącą tego jakie rodzaje dotacji może uzyskać, by zredukować koszty utrzymania i polepszyć efektywność energetyczną swojej nieruchomości.

Grzywny, mandaty, a nawet pozbawienie wolności

Jeśli w trakcie kontroli wyjdzie na jaw, że w deklaracji podano nieprawdziwe informacje, to w grę wchodzą sankcje. Urzędnicy mogą nałożyć mandaty w wysokości od 20 do 500 zł. Z kolei jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu, to grzywna może wynieść nawet 5 tys. zł.

Zamknięcie drzwi przed nosem kontrolerów może przynieść jeszcze bardziej poważne konsekwencje. Prawo wskazuje, że kontrole nad przestrzeganiem przepisów ustawy o ochronie środowiska sprawują marszałek województwa, starosta, wójt, burmistrz oraz prezydent miasta.

W związku z tym niewpuszczenie kontrolerów może być interpretowane jako złamanie prawa. Za to grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Kontrole to okazja dla oszustów

Kontrolować będą pracownicy gminy, inspektorzy środowiska, a nawet kominiarze. Zdaniem prawników szeroka lista osób uprawnionych do kontroli stwarza pole do nadużyć.

– Na tej liście znajdują się nawet kominiarze, co przy dzisiejszej dużej kreatywności wszelakiej maści oszustów daje nieograniczone możliwości – wskazuje w rozmowie z money.pl Paweł Matyja, właściciel kancelarii adwokackiej.

Jak dodaje, każdy może kupić strój kominiarza. Choć taka osoba powinna okazać na wstępie legitymację, to można mieć wątpliwości, czy dokument jest autentyczny.

Kolejne kontrole i obowiązki dla właścicieli na horyzoncie

Tymczasem już 28 kwietnia wejdą w życie nowe przepisy dotyczące charakterystyki energetycznej. Po zmianach każdy, kto będzie chciał wynająć lub sprzedać mieszkanie lub dom będzie musiał posiadać świadectwo energetyczne. Koszt wydania takiego dokumentu waha się od kilkuset do ponad tysiąca złotych.

Nowelizacja wprowadza także nowe wymagania dotyczące kontroli systemów ogrzewania i systemów klimatyzacji. Te kontrole mają dotyczyć systemów o mocy przekraczającej 70 kW.

Czytaj także: https://innpoland.pl/185152,ile-kosztuje-swiadectwo-energetyczne-nowy-obowiazek