
Kryzys demograficnzy w Polsce pogłebia się. W mediach pojawiają się informacje o zamymnieciu porodówek w kraju, ale to nie wszystko. Maswo zaczynają znikać także przedszkola. Do takich decyzji przmierza się coraz więcej miast.
Jak informuje "Rzeczpospolita", w połowie stycznia warszawscy radni zdecydowali o zamknięciu czterech przedszkoli. Ratusz podkreśla jednak, że pierwsze kroki w kierunku reorganizacji sieci placówek podjęto już jesienią ubiegłego roku. Stolica dysponuje obecnie około 43 tys. miejsc w przedszkolach, z czego 2,5 tys. pozostaje niewykorzystanych.
Kryzys demograficzny w Polsce się pogłębia
Najmniej dzieci mieszka na terenie Śródmieścia i tam właśnie najczęściej wygasza się placówki lub poszczególne oddziały w nich. Nie wszyscy radni są jednak przekonani do takiego rozwiązania. Zwracają uwagę, że choć w centrum mieszka mniej dzieci, wielu rodziców pracujących w tej części miasta chętnie dowozi tam swoje pociechy ze względów logistycznych.
Ich zdaniem decyzje o zamykaniu przedszkoli powinny być poprzedzone szerokimi konsultacjami społecznymi. Tymczasem, jak podkreślają, o planach dowiedzieli się z mediów. Samorządowcy przyznają jednocześnie, że w przyszłości zmiany będą nieuniknione, choć według nich nie ma potrzeby wprowadzać ich natychmiast.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec 2025 roku liczba mieszkańców Polski była o 157 tys. niższa niż rok wcześniej i wyniosła 37,332 mln. W tym samym roku urodziło się jedynie 238 tys. dzieci o 14 tys. mniej niż w 2024.
Na razie konkretne decyzje o zamykaniu placówek podjęto głównie w Warszawie, ale inne miasta również biorą taki scenariusz pod uwagę. Władze Łodzi podkreślają, że nie zdecydowano jeszcze o likwidacji przedszkoli ani żłobków.
W pierwszej kolejności przeanalizowane zostaną wyniki rekrutacji, która rusza w kwietniu. Urzędnicy przyznają jednak, że jeśli obecny trend się utrzyma, za 5-10 lat miejsc w żłobkach może być więcej niż dzieci.
Dziś w Łodzi wolnych jest prawie 300 miejsc w żłobkach, a także część miejsc w przedszkolach. Podobnie jest w Lublinie, tam w żłobkach pozostaje około 390 wolnych miejsc. Mimo to miasto na razie nie planuje zamykania placówek.
Częstochowa również nie przewiduje takich działań w najbliższym czasie. Dane z ostatnich lat pokazują, że miejsc w miejskich przedszkolach jest więcej niż dzieci w poszczególnych rocznikach, także przy uwzględnieniu najmłodszych z okolicznych miejscowości.
Miasta zamykają przedszkola
Władze zaznaczają jednak, że jeśli spadek liczby urodzeń się utrzyma, w przyszłości konieczne mogą być zmiany w sieci placówek.
Na mniejsze zainteresowanie żłobkami wpłynął także rządowy program "Aktywny rodzic", nazywany często "babciowym". To wsparcie finansowe dla rodziców dzieci od 12. do 35. miesiąca życia, które można przeznaczyć np. na opiekę sprawowaną przez babcię.
Z nadmiarem wolnych miejsc mierzy się również Poznań. jest ich około 1500. Miasto przewiduje, że liczba miejsc w przedszkolach będzie musiała zostać dopasowana do nowych realiów, choć decyzje o zamykaniu placówek jeszcze nie zapadły.
Eksperci podkreślają, że zmiany w sieci szkół i przedszkoli czekają dziś niemal wszystkie samorządy. Nawet jeśli liczba urodzeń zacznie rosnąć, efektów nie będzie widać szybko, kobiet w wieku rozrodczym jest za mało, by odwrócić trend.
Jednym z pomysłów jest łączenie przedszkoli ze szkołami podstawowymi, tak aby w jednym miejscu uczyły się zarówno młodsze dzieci, jak i uczniowie pierwszych klas. Starsi powinni trafiać do większych szkół, gdzie łatwiej zapewnić wysoki poziom nauczania.
Podobnie myśli Ministerstwo Edukacji Narodowej. Przygotowano projekt, który pozwoli tworzyć w małych szkołach miejsca służące lokalnej społeczności, np. żłobki czy domy pomocy. Projekt trafił już do Sejmu.
Plan zamykania oddziałów ginekologiczno-położniczych wzbudza silne emocje w debacie publicznej. Na początku 2026 roku zlikwidowano kolejne porodówki. Resort zdrowia tłumaczy te decyzje spadającą liczbą urodzeń. W pierwszej połowie 2025 roku było ich ok. 115,5 tys., czyli o ponad 10 tys. mniej niż rok wcześniej.
Mniej porodów oznacza mniej potrzebnych oddziałów. Od 2024 roku do końca lipca 2025 zamknięto co najmniej 19 porodówek, najwięcej na Śląsku, w Małopolsce oraz w województwach warmińsko-mazurskim i kujawsko-pomorskim.
Zobacz także
Źródło: Rzeczpospolita
