
To biznesowy paradoks, który trudno zrozumieć zwykłemu pracownikowi. Z jednej strony mamy Michała Sołowowa – najbogatszego Polaka, który buduje elektrownie jądrowe i chciał kupować telewizje, dysponując majątkiem rzędu 28 mld zł. Z drugiej strony mamy jego spółkę North Food, właściciela popularnej sieci North Fish, która właśnie zbankrutowała, bo brakuje jej pieniędzy na wypłaty dla załogi. Czy dla miliardera to tylko "cięcie kosztów", podczas gdy dla pracowników to życiowy dramat?
Informacja, która wypłynęła 30 stycznia 2026 roku, wstrząsnęła rynkiem gastronomicznym. Spółka North Food, zarządzająca siecią restauracji znanych z niemal każdej większej galerii handlowej w Polsce, złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości do Sądu Rejonowego w Kielcach. Powód? Utrata płynności finansowej.
Gdzie są te miliardy?
Sytuacja jest o tyle szokująca, że właścicielem North Food – poprzez wiedeńską spółkę MS Galleon GmbH – jest Michał Sołowow. To postać pomnikowa w polskim biznesie. "Forbes" wycenia jego majątek na ponad 28 miliardów złotych. W jego portfelu znajdują się giganci tacy jak Synthos, Barlinek czy Cersanit. Sołowow to wizjoner, który inwestuje w małe reaktory jądrowe i swego czasu przymierzał się nawet do przejęcia grupy TVN.
Tymczasem w jego gastronomicznej spółce sytuacja jest dramatyczna. Z doniesień "Gazety Wyborczej" wynika, że zadłużenie jest tak duże, iż brakuje środków na bieżące wypłaty dla pracowników. Centrala milczy, a pracownicy drżą o swoją przyszłość.
Rodzi się więc naturalne pytanie: Panie Prezesie, dlaczego nie sięgnie Pan do kieszeni? Dla człowieka dysponującego takim kapitałem, oddłużenie sieci z rybnymi obiadami wydaje się być wydatkiem niezauważalnym – błędem statystycznym w skali całego imperium.
A skoro nie da się tego biznesu prowadzić dalej, to może warto zamknąć go w sposób cywilizowany, bez zostawiania na lodzie pracowników i kontrahentów?
Ryba psuła się od głowy
Problemy nie pojawiły się wczoraj. Już w sprawozdaniu za 2024 rok zarząd przyznawał, że wyniki są słabsze. Wtedy jednak główny akcjonariusz rzucił koło ratunkowe w postaci pożyczki, zapewniając płynność płatniczą. Dlaczego teraz, w 2026 roku, kurek z pieniędzmi został zakręcony?
Być może to chłodna, biznesowa kalkulacja. Gastronomia stanowi jedynie niewielki wycinek imperium Sołowowa. Sieć, która wystartowała w 2002 roku w kieleckiej Galerii Echo i miała ambicje podbijać Wielką Brytanię (planowano tam nawet 50 lokali), ostatecznie okazała się kulą u nogi.
Zimny prysznic dla pracowników
Dla biznesmena formatu Sołowowa upadłość North Food to zapewne tylko zamknięcie nierentownego projektu w Excelu. "Nie opłaca się? Tniemy". Jednak dla setek pracowników i kontrahentów, którzy zostali na lodzie, to trzęsienie ziemi.
Trudno uciec od wrażenia dysonansu. Miliarder planujący atomową przyszłość Polski pozwala, by jego firma upadła w tak przyziemny sposób – z braku gotówki na pensje. Decyzja o losach spółki leży teraz w rękach sądu, ale niesmak pozostanie na długo. Bo jeśli najbogatszy Polak nie walczy o swoją firmę, to jaki sygnał wysyła to w świat?
Zobacz także
