
W wielu firmach mobbing nie ma twarzy. Ma ton głosu, mail wysłany po północy i "żart", z którego śmieje się tylko szef. Teraz rachunek za toksyczną atmosferę może być wyjątkowo srogi. Nowelizacja Kodeksu pracy w 2026 roku może wywrócić relacje w miejscu zatrudnienia do góry nogami.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiada zmiany w prawie pracy, które mają wzmocnić pozycję pracownika w sporach sądowych o mobbing w pracy, dyskryminację, nierówne traktowanie czy molestowanie seksualne. W najbardziej rażących przypadkach pracodawca będzie mógł zostać zobowiązany do wypłaty odszkodowania sięgającego nawet 12-krotności pensji minimalnej. Wszystko to jest odpowiedzią na rosnącą liczbę skarg do Państwowej Inspekcji Pracy.
Koniec fikcji w definicji mobbingu
Dotychczasowa definicja mobbingu była jak wysoki próg w drzwiach sądu pracy. Wymagała uporczywości i długotrwałości działań ze strony ofiary, co w praktyce oznaczało miesiące zbierania dowodów i wypowiedzi świadków. Jednorazowe, nawet bardzo dotkliwe incydenty, często nie mieściły się w ustawowej ramie, a sprawy o odszkodowanie za mobbing kończyły się niczym.
Planowane zmiany mają doprecyzować pojęcia i ułatwić dochodzenie roszczeń przed sądem pracy. Działania są próbą dostosowania polskich przepisów do standardów UE i realiów rynku pracy. Coraz częściej mówi się o wellbeingu i zdrowiu psychicznym w miejscu pracy. Mobbing jest tego przeciwieństwem.
Zobacz także
Mobbing w firmach. Obowiązek przeciwdziałania, nie tylko regulamin
Do tej pory wielu pracodawców ograniczało się do przyjęcia regulaminu antymobbingowego, który trafiał do segregatora i tam pozostawał. Nowelizacja ma zmienić filozofię działania. Nie wystarczy już deklaracja, potrzebne będą konkretne narzędzia i realne procedury zgłaszania nieprawidłowości.
Zwiększy się rola działów HR oraz compliance. Atmosfera w firmie przestaje być "wewnętrzną sprawą". Jest elementem ryzyka prawnego, finansowego i wizerunkowego, który może kosztować przedsiębiorcę wielokrotność minimalnego wynagrodzenia.
12 pensji minimalnych i ochrona przed odwetem
Najgłośniej wybrzmiewa zapowiedź zmian w systemie odszkodowań. Dziś pracownik, który chce walczyć o zadośćuczynienie za mobbing czy dyskryminację, często musi najpierw rozwiązać umowę o pracę. Aby dochodzić sprawiedliwości, trzeba stracić źródło dochodu. To paradoks. Projekt zakłada likwidację tego wymogu. Pojawia się też perspektywa wyższych odszkodowań, w skrajnych przypadkach nawet 12-krotności minimalnego wynagrodzenia.
Pracownik zgłaszający mobbing, dyskryminację czy naruszenie dóbr osobistych ma być chroniony przed zwolnieniem lub degradacją.
Nowelizacja Kodeksu Pracy nie rozwiąże wszystkich problemów rynku pracy w Polsce. Może jednak sprawić, że mobbing w firmie, toksyczne zarządzanie i "kultura strachu" przestaną być codziennością. Argument finansowy jest tym, który często zmienia zasady gry.
