
ElectroMobility Poland podpisało dokument, który może otworzyć drogę do 4,5 mld zł publicznego wsparcia. Hub elektromobilności w Jaworznie wraca na mapę wielkich ambicji państwowego przemysłu.
List intencyjny i tzw. term sheet z NFOŚiGW oraz MAP to nie przelew, ale polityczny sygnał, że projekt nadal żyje. Są pieniądze z KPO, ale też presja czasu i wybór strategicznego partnera po wygasłym sojuszu z Geely. A zegar tyka coraz głośniej.
Jaworzno. Fundamenty pod przemysłowy hub
4,5 mld zł brzmi jak konkret. Podpisany dokument jest dopiero fundamentem pod właściwą umowę inwestycyjną i wejście kapitałowe do spółki. Formalności mają się zakończyć do końca marca. W tego typu biznesie miesiąc potrafi zmienić naprawdę wiele.
Projekt zakłada coś więcej niż montownię. Powstać ma fabryka aut elektrycznych, centrum badawczo-rozwojowe, ekosystem dla innowacyjnych firm. Jeśli plan się powiedzie, Jaworzno może stać się symbolem nowej polityki przemysłowej i przyszłości elektromobilności w Polsce.
Zobacz także
ElectroMobility Poland brakuje partnera
Największy znak zapytania? Partner technologiczny. Po wygasłym porozumieniu z Geely EMP deklaruje podpisanie listów intencyjnych z globalnymi koncernami z Azji, Europy i Ameryki. Konkretów jednak wciąż brakuje.
Bez partnera przemysłowego projekt przypomina magazyn energii bez podłączenia do sieci. Konstrukcja jest, potencjał też, ale impuls musi nadejść z zewnątrz.
Presja czasu ze strony Brukseli i unijne regulacje
W tle jest presja harmonogramu oraz nowe unijne regulacje dotyczące local content. Bruksela coraz mocniej premiuje produkcję w Europie i skracanie łańcuchów dostaw. Można to traktować jako szansę, ale też wymóg. Nie wystarczy zbudować fabryki, trzeba jeszcze wpasować się w reguły gry.
EMP stoi więc w miejscu, w którym przecinają się polityka, przemysł i pieniądze podatników. 4,5 mld zł może być paliwem dla polskiej elektromobilności albo testem, czy potrafimy przekuć strategię w realne wyniki.
