Kacper Tomasiak.Władysław Heraskewycz. Strzalki wskazujace na logo 4F.
Marka 4F wraca na podium na igrzyskach. Cisza olimpijska ich nie dotyczy Screen/https://www.youtube.com/watch?v=nurxnppupuw Kacper Tomasiak /przegladsportowy.onet.pl Montaż:INNPoland.pl

Nie było ich w paradzie otwarcia. Nie maszerowali w biało-czerwonym blasku fleszy. A jednak, gdy przyszło do walki o medale, logo 4F znów znalazło się w centrum olimpijskiej sceny.

REKLAMA

Polska marka nie ubierała oficjalnie reprezentacji podczas ceremonii. Kontrakt PKOl przejął Adidas, ale w sporcie detale mają znaczenie. Na rękawach, pod kombinezonami startowymi, na kurtkach zakładanych przed kamerami: firma 4F była obecna tam, gdzie liczy się wynik. Ta obecność wywołała emocje większe niż sama zmiana sponsora technicznego.

Utrata kontraktu przez 4F. Emocje i liczby w tle

Na ceremonii otwarcia dominowały katalogowe projekty globalnego giganta. Dyskusja o identycznych krojach dla różnych reprezentacji rozpaliła media społecznościowe i polityczne komentarze. W tle powracało pytanie: dlaczego polska marka straciła miejsce przy reprezentacji?

Odpowiedź nie jest prosta. Chodzi o liczby, licencje i modele finansowania. Spór między 4F a PKOl, podsycany publicznymi wypowiedziami Radosława Piesiewicza i Igora Klaji, szybko przestał być wyłącznie rozmową o ubraniach sportowców. Stał się dyskusją o transparentności ofert, realnej wartości sponsoringu i o tym, czy patriotyzm gospodarczy powinien mieć znaczenie przy olimpijskich decyzjach.

Cisza olimpijska nie wyciszyła 4F. Efekt Heraskewycza

W czasie igrzysk sponsorów obowiązuje tzw. cisza olimpijska. Marki nie mogą dowolnie wykorzystywać wizerunku zawodników do celów promocyjnych. 4F oficjalnie deklarowało przestrzeganie tych zasad. W ich kanałach społecznościowych nie pojawiały się triumfalne grafiki z medalistami.

Jednak logo marki 4F obiegło świat. Wszystko za sprawą ukraińskiego skeletonisty Władysława Heraskewycza, który nie został dopuszczony do startu po tym, jak chciał wystąpić w kasku upamiętniającym ofiary wojny rozpętanej przez Rosję. Jego historia stała się jednym z najmocniejszych wątków medialnych igrzysk.

Do wywiadów Ukrainiec stawał w czapce i kurtce z logo 4F. Marka podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 ubrała inne reprezentacje takie jak: Ukraina, Grecja, Słowacja i Chorwacja. Oprócz tego Polacy może nie byli ubrani w stroje 4F podczas ceremonii otwarcia, ale podczas startów już tak. Mieli je na sobie m.in. polscy skoczkowie, którzy zdobyli kilka kluczowych medali.

PKOI porównało ofertę z Adidasem. Zły model finansowania

Konflikt zaognił się, gdy 4F zdecydowało się ujawnić szczegóły swojej oferty dla PKOl. Firma przekonywała, że zaproponowała wielomilionowe wsparcie finansowe i barterowe, a także rabaty na sprzęt dla związków sportowych. Z kolei PKOl argumentował, że oferta 4F była mniej korzystna niż propozycja Adidasa.

Publiczna wymiana stanowisk, publikacja faktur i odwoływanie się do rządowych dotacji sprawiły, że temat strojów olimpijskich przestał być estetyczną ciekawostką. Stał się elementem szerszej debaty o modelu finansowania sportu i relacjach między instytucjami a prywatnym biznesem.

Armani, Moncler, Ralph Lauren. Igrzyska jako wybieg

Zimowe igrzyska pokazały też coś więcej. Sportowa moda przestała być wyłącznie tłem dla rywalizacji. Luksusowe marki coraz śmielej wchodzą w świat sportu, budując prestiż i szukając nowych rynków. Armani, Moncler czy Ralph Lauren wykorzystują globalną widownię jak wybieg o zasięgu planetarnym.

W tym krajobrazie 4F próbuje znaleźć własną ścieżkę. Nie zawsze w pierwszym szeregu, czasem z boku, ale wciąż blisko zawodników. Marka nadal ubiera polskich skoczków, lekkoatletów, siatkarzy czy pływaków. Czy wróci do olimpijskiej kadry? Emocjonalnie temat pozostaje otwarty.