
Jak muszkieter od Mon Chéri z Polski, z szablą w jednej dłoni i kabanosem w drugiej, Tarczyński patrzy na rosnący popyt i reaguje. 70,9 mln zł netto trafi na budowę hali C2 w Ujeźdźcu Małym, by produkcja nadążyła za rynkiem. Po takiej informacji trudno powiedzieć coś innego niż "znowu bym coś zjadł".
Nowa hala powstanie przy głównym zakładzie spółki Tarczyński pod Trzebnicą, jednym z najnowocześniejszych obiektów przetwórstwa mięsa w Europie. Zakończenie inwestycji zaplanowano na 31 maja 2027 r. Cel jest prosty i mało romantyczny: zwiększyć moce wytwórcze, usprawnić procesy i przygotować firmę na kolejną falę wzrostu, zwłaszcza poza Polską. Apetyt, jak wiadomo, rośnie w miarę eksportu.
Eksport i produkcja wzrasta. Czas na inwestycję
W trzech kwartałach ubiegłego roku eksport wzrósł o 24 proc., a cała sprzedaż o 10,2 proc. Szwecja i Rumunia rosną szybciej niż krajowy rynek, a zagraniczne półki coraz częściej pachną kabanosem z Dolnego Śląska.
Produkcja parówek poszła w górę o 24,7 proc., a kabanosów o 13,3 proc. Raczej nie mówimy o chwilowym kaprysie konsumentów, ale o trendzie, który wymaga realnych inwestycji. Hala C2 ma sprawić, że regiment produkcyjny będzie gotów na dłuższą kampanię.
Zobacz także
Większy wolumen, niższa marża. EBITDA pod presją kosztów
Choć przychody rosną, EBITDA spadła o 8 proc. Presja kosztowa nie zna litości, nawet dla króla kabanosów. Surowce, energia, logistyka – każdy chce swój kawałek tortu, a w tym przypadku kabanosa.
Nowa hala ma pomóc firmie Tarczyński odzyskać równowagę operacyjną. Większa skala i optymalizacja procesów to sposób na to, by marża znów nabrała rumieńców. Kapitał ma pracować szybko, bo w tej branży nie wystarczy dobrze przyprawić, trzeba umieć dobrze policzyć.
Inwestorzy obserwują notowania. Hala C2 testem strategii
Po 200-procentowym rajdzie kursu firmy Tarczyński w 2024 r. przyszedł czas na ochłonięcie. Rok 2025 przyniósł spadki notowań mimo solidnych wyników sprzedażowych. Inwestorzy, jak to inwestorzy, chcą dowodów, nie obietnic.
Hala C2 może stać się argumentem, że spółka umie grać w tę grę. Raport roczny pokaże, czy za hasłem z reklamy stoi równie solidny rachunek ekonomiczny. Jeśli liczby znów zaskoczą, odpowiedź rynku może być prosta: znowu bym coś zjadł.
