
Zielona energia może złagodzić przyszłe wstrząsy na rynkach spowodowane wahaniami cen paliw, jak obecny w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Kraje, które generują więcej energii z wiatru, słońca i innych odnawialnych źródeł, są bardziej odporne na globalne wstrząsy energetyczne – twierdzą eksperci. Widać to teraz, gdy eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wstrząsa globalnymi rynkami.
Konflikt się zaostrzył, gdy ponad 10 dni temu USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. Ucierpiała infrastruktura krytyczna w regionie, a ryzyko irańskich ataków praktycznie zamknęło Cieśninę Ormuz. To kluczowy szlak wodny służący do transportu 20 proc. światowej ropy naftowej i gazu.
Zakłócenia oznaczają trudności w imporcie paliw do krajów, które są od nich zależne w zakresie wytwarzania energii elektrycznej, ogrzewania domów, energetyki i transportu. Wynikający z tego spadek podaży już podnosi ceny na całym świecie i może podnieść koszty utrzymania.
– Energia jest siłą napędową naszych społeczeństw i naszych gałęzi przemysłu – zauważa w rozmowie z DW Antony Froggatt, ekspert ds. lotnictwa, żeglugi i energii w brukselskiej organizacji pozarządowej Transport & Environment. – Nadal jesteśmy w dużym stopniu uzależnieni od paliw kopalnych.
Świat wciąż pozyskuje około 80 proc. energii z paliw kopalnych, głównego źródła emisji gazów cieplarnianych, co z kolei napędza zmiany klimatu. Od początku swojej drugiej kadencji prezydent USA Donald Trump wspiera eksploatację paliw kopalnych i odejście od zielonej energii i przepisów klimatycznych z ery Bidena, które pomagały w ograniczeniu emisji.
To uzależnienie sprawia, że gospodarki i społeczeństwa są podatne na wstrząsy geopolityczne – mówi Rana Adib, sekretarz wykonawcza Renewable Energy Policy Network for the 21st Century (REN21). Kraje z większym udziałem lokalnych odnawialnych źródeł energii w swoim miksie energetycznym są "mniej podatne na te wstrząsy" – argumentuje w rozmowie z DW ekspertka.
Technologie zielonej energii, takie jak turbiny wiatrowe, panele słoneczne i baterie — oraz metale ziem rzadkich niezbędne do ich produkcji — też zależą od globalnych łańcuchów dostaw, na które mogą mieć wpływ napięcia geopolityczne i zakłócenia w handlu. Jednak już sama energia z OZE zazwyczaj produkowana jest lokalnie, bez konieczności jej importowania. – Kiedy technologia jest już dostępna w krajach, paliwem, którego się używa, jest słońce, wiatr i lokalne ciepło – wyjaśnia Adib. – I to jest powód, dla którego OZE jako rozwiązanie w zakresie produkcji energii są znacznie bardziej odporne na te globalne wstrząsy.
Urugwaj stawia na OZE i zyskuje
Po kryzysie finansowym w 2008 roku niepokój związany z uzależnieniem od importu ropy i gazu skłonił Urugwaj do całkowitego postawienia na energię odnawialną.
Dwie dekady temu ten mały południowoamerykański kraj z 3,5 mln mieszkańców rozpoczął realizację planu wycofania paliw kopalnych ze swojej sieci energetycznej poprzez szybką rozbudowę farm wiatrowych.
Obecnie ponad 90 proc. energii elektrycznej w Uruwaju pochodzi z OZE – głównie wiatru, słońca, energii wodnej i biopaliw. W niektórych szczególnie deszczowych i wietrznych latach odsetek ten osiągnął 98 proc.
– To pokazuje nam, że sieć elektroenergetyczna w 100 proc. oparta na odnawialnych źródłach energii jest w pełni możliwa – mówi Adib, Jak podkreśla, Urugwajowi udało się to osiągnąć bez konieczności magazynowania ogromnych ilości energii w okresach, gdy nie świeci słońce i nie wieje wiatr.
Ekspertka twierdzi też, że przejście na zieloną energię pomogło Urugwajowi ograniczyć problemy związane z wcześniejszymi skokami cen energii. – Podczas kryzysu energetycznego związanego z wojną w Ukrainie ceny energii w Urugwaju pozostały stabilne – podkreśla Adib. – To niezwykle ważne, ponieważ oznacza, że inflacja nie uderza w ten kraj w takim samym stopniu, jak w kraje o dużym uzależnieniu od importu paliw kopalnych.
Dodatkowo, jak mówi ekspertka, inwestycje w odnawialne źródła energii stworzyły w Urugwaju 50 tys. miejsc pracy i pozwalają zaoszczędzić ok. 430 mln euro rocznie na kosztach importu energii.
Mimo to Urugwaj, jak większość krajów, nadal polega na paliwach kopalnych w transporcie, sektorze przemysłowym i ogrzewaniu domów. Dąży do elektryfikacji transportu publicznego i dekarbonizacji przemysłu. Jednak całkowite wycofanie energii kopalnej może nawet tu zająć dekady.
Zobacz także
Co dalej? Potrzeba więcej prądu
Innym państwem, które znacznie zmniejszyło uzależnienie od paliw kopalnych, jest Dania. Kryzys naftowy w latach 70. XX wieku mocno uderzył w ten mały skandynawski kraj, co skłoniło go do wczesnego rozpoczęcia rozwoju OZE.
Obecnie ponad 80 proc. energii elektrycznej w Danii pochodzi z OZE, z czego prawie 60 proc. stanowi energia wiatrowa, a następnie biogaz. Od 1990 r. ten 6-milionowy kraj zmniejszył emisję o połowę i do 2030 chce mieć system elektroenergetyczny wolny od paliw kopalnych.
Systemy ciepłownicze, do których podłączonych jest ponad 65 proc. duńskich domów, w dużej mierze wycofały węgiel i planują do 2030 roku w 100 proc. oprzeć się na odnawialnym biometanie.
Antony Froggatt twierdzi, że dominująca rola OZE w sieci energetycznej obniża ceny. Powołuje się na badanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, z którego wynika, że każdy 1 proc. wzrostu udziału odnawialnych źródeł w sieci przekłada się średnio na spadek hurtowej ceny energii elektrycznej o 0,6 proc..
– I to w normalnych okolicznościach. Oczywiście, gdy ceny gazu są znacznie zawyżone, ekonomiczna przewaga odnawialnych źródeł energii rośnie jeszcze bardziej – dodaje ekspert.
Podkreśla jednak, że konsumenci będą w pełni chronieni przed rosnącymi cenami ropy i gazu tylko wtedy, gdy zelektryfikowane zostaną transport i ogrzewanie, np. dzięki pojazdom elektrycznym i pompom ciepła. Wg analityka, wysokie ceny paliw kopalnych i zależność surowców od wąskich gardeł w dostawach sprawią, że czysta energia stanie się bardziej konkurencyjna i atrakcyjna finansowo.
Oznacza to też coraz większą presję na rządy, aby znalazły alternatywne rozwiązania. – Obecny kryzys po raz kolejny pokazuje, że musimy wejść w erę odnawialnych źródeł energiii zsotawić za sobą erę paliw kopalnych – mówi Adib. Tylko tak nasze społeczeństwa i gospodarki będą bardziej odporne.
Jednak przyspieszenie rozwoju OZE w celu zapewnienia stabilnych dostaw energii będzie wymagało ogromnych inwestycji i zmian systemowych. Chociaż zielone źródła są obecnie znacznie tańsze niż paliwa kopalne, ropa i gaz są wysoko dotowane.
Froggatt podkreśla, że zwrot energetyczny nie dotyczy więc tylko zmian klimatu, ale także bezpieczeństwa energetycznego: – Te dwie rzeczy idą w parze. A zatem jeśli jest jakaś pozytywna strona tego, co teraz widzimy, to jest nią energia, sposób jej pozyskiwania i przystępność cenowa, które ponownie stają się ważnym tematem politycznym.
Autor: Natalie Muller
