Wejście do budynku parku handlowego w Chrzanowie. Na elewacji nazwy sklepów.
Na gruzach galerii handlowych wyrastają parki. Co prawda też handlowe, ale Polacy je uwielbiają. edytowana fot. Longfin Media / Shutterstock

Moda na galerie handlowe się w Polsce kończy, ale że rynek nie lubi próżni, to dziurę po nich szybko łatają mniejsze parki handlowe. Ich popularność rośnie nad Wisłą z każdym miesiącem. Głównie dlatego, że budowa parku nie jest projektem ograniczonym tylko do dużych miast. Wręcz przeciwnie, to właśnie polska powiatowa stała się dla inwestorów prawdziwą żyłą złota.

REKLAMA

Zmierzch popularności dużych centrów i galerii handlowych w Polsce wynika z wielu czynników. Dla mnie osobiście kluczowa jest coraz większa różnica w cenach za zakup tego samego towaru w sklepie stacjonarnym i internecie. Ostatnio przetarłem oczy ze zdumienia, kiedy wypatrzona przeze mnie w sieci zabawka dla dziecka kosztowała w galerii niemal dokładnie dwa razy więcej.

Trudno się dziwić, że zwłaszcza po pandemii skorzy do oszczędności Polacy zaczęli coraz chętniej wybierać zakupy online, co okazało się odłożonym w czasie wyrokiem wydanym na przestrzenie, w których przez lata chętnie osiedlały się sklepy znanych sieci.

Parki handlowe zamiast galerii

Ale zmiana nastąpiła też w naszych codziennych zachowaniach. Wyjście do galerii przestało być dla wielu osób ciekawą formą spędzania wolnego czasu. Wolą poświęcić go na inne rzeczy, a zakupy zrobić względnie niedaleko domu, bez korków i wszystkich udręk związanych ze spędzeniem kilku godzin w galerii.

Odpowiedzią na te potrzeby okazały się parki handlowe, czyli znacznie mniejsze obiekty, składające się czasem z kilku, czasem kilkunastu sklepów i punktów usługowych, z dużym dostępnym parkingiem, na otwartej przestrzeni.

Z zeszłorocznego raportu Colliers wynika, że udział parków handlowych w całym rynku nowoczesnych powierzchni handlowych wzrósł na przestrzeni dekady z 9 do aż 22 proc.! Pod koniec 2025 roku funkcjonowało u nas 710 takich miejsc, z czego blisko połowa w miastach poniżej 50 tysięcy mieszkańców, które na galerię handlową nigdy nie miały większych szans.

A nieliczne przypadki podjęcia takich prób dziś można często zobaczyć w postaci pustoszejących przestrzeni, w których hula wiatr (miałem ostatnio okazję odwiedzić tego typu miejsce np. w Kościerzynie).

Co to jest park handlowy?

Park handlowy zwykle składa się z dużego sklepu spożywczego i zestawu obowiązkowego w postaci piekarni, sklepu z półki Pepco/KiK/Tedi, czasem kwiaciarni czy drogerii. Niewiele? Wielu osobom to zdecydowanie wystarcza, przynajmniej na co dzień. Przecież jeśli mają ochotę kupić sobie markowe ciuchy, mogą po prostu je zamówić w internecie i odebrać w paczkomacie, a jeśli się nie spodobają, to błyskawicznie je zwrócić. Zwłaszcza jeśli mieszkają z dala od dużego miasta, w którym są galerie handlowe.

Potwierdzają to przedstawiciele branży. – W dużych miastach rynek powierzchni handlowych jest w znacznym stopniu nasycony. Nowe projekty koncentrują się teraz w miastach powiatowych i mniejszych ośrodkach, liczących ponad 15–20 tys. mieszkańców. Atrakcyjnością inwestycyjną odznaczają się przede wszystkim działki o powierzchni 1–2 ha, z dobrą ekspozycją oraz bezpośrednim dostępem do dróg krajowych lub wojewódzkich. Wyścig o takie grunty trwa, a konkurencja na rynku jest coraz bardziej zacięta – mówi Wojciech Jurga, partner zarządzający w Scallier, firmie specjalizującej się zarządzaniu nieruchomościami komercyjnymi.

Wojciech Jurga dodaje, że w mniejszych miejscowościach o wiele łatwiej jest znaleźć odpowiednią działkę pod park handlowy. Ich właściciele często sami zgłaszają się do inwestorów ze swoją ofertą, co w dużym mieście jest rzadkością.

Miastotwórczy charakter parków handlowych

Coraz chętniej też w parkach handlowych pojawiają się sklepy modowe, kluby fitness, placówki medyczne, strefy dla dzieci czy restauracje. Tworzenie takiego miejsca ma sens jeśli okazuje się, że sąsiedzi takiego parku stają się związani z tym miejscem i regularnie je odwiedzają.

Parki handlowe mają zatem swego rodzaju funkcję miastotwórczą. Jednocześnie nie burzą krajobrazu, wyrastając wysoko na kilka pięter, tak jak to jest w przypadku handlowych kolosów, na budowanie których była moda na początku lat dwutysięcznych.

Jednak jak każda tendencja, również i ta może się w którymś momencie odwrócić. Trudno jednak sobie wyobrazić, by coraz bardziej zabiegani Polacy poczuli nagłą chęć powrotu do galeryjnych korków, kolejek do kas i przebodźcowania wszechobecnym hałasem.