
Jeszcze chwila i na stacji paliw zamiast kolejki do dystrybutora będzie się stało jak w kolejce do parku rozrywki w sezonie wakacyjnym. Rząd uspokaja, że limitów paliwa nie będzie. Tyle że wystarczy jeden scenariusz, żeby wszystko się posypało.
Na razie plan jest prosty. Obniżka VAT i akcyzy, niższe ceny na stacjach i brak ograniczeń dla kierowców. Premier Donald Tusk mówił o tym podczas czwartkowej konferencji prasowej, uspokajając, że nie ma planów racjonowania sprzedaży. Zastrzegł jednak, że sytuacja będzie monitorowana, a reakcja pojawi się, jeśli nasili się tzw. turystyka paliwowa.
Donald Tusk mówi o obserwacji rynku. Turystyka paliwowa już uderza w stacje
Na zachodzie Polski stacje paliw zaczynają przypominać miejsca tranzytowe, a nie lokalne punkty tankowania. Kierowcy z Niemiec przyjeżdżają, bo różnice w cenach są po prostu zbyt duże, żeby je ignorować. Tam paliwo potrafi kosztować prawie 9 zł za litr, u nas wyraźnie mniej.
Efekt? Kolejki, kanistry, pełne baki i szybki powrót za granicę. Dla kierowcy to czysta kalkulacja. Dla systemu zaczyna się problem. Stacje paliw przestają obsługiwać lokalny ruch. Zaczynają obsługiwać też naszych europejskich sąsiadów.
Zobacz także
Rząd obawia się przeciążenia systemu. Tanie paliwo kusi kierowców
Obniżki podatków mają pomóc kierowcom i zdusić inflację. Problem w tym, że niższa cena działa jak magnes. Nie tylko na Polaków. Jeśli różnice cen jeszcze się pogłębią, ruch przygraniczny może wystrzelić.
Wtedy pojawia się ryzyko, że dostępność paliwa zacznie być w Polsce napięta. Nie dlatego, że go brakuje w kraju, tylko dlatego, że szybciej znika ze zbiorników na stacjach. Rząd to widzi. Dlatego pojawia się to jedno zdanie o "monitorowaniu sytuacji" i możliwych reakcjach.
Rząd nie chce limitów na stacjach. Turystyka paliwowa może to zmienić
Na dziś przekaz jest jasny: żadnych limitów tankowania. Rząd nie chce powtórki paniki, jaka pojawia się zawsze, gdy tylko pada słowo "ograniczenia". Jednocześnie zostawia sobie otwartą furtkę. Jeśli turystyka paliwowa zacznie wymykać się spod kontroli, mogą pojawić się "twarde narzędzia". Jakie? Tego jeszcze nie wiadomo.
Może to być ograniczenie sprzedaży, może inne formy kontroli. Jedno jest pewne, stacje paliw stały się dziś nie tylko miejscem tankowania, ale też frontem walki o ceny, dostępność i spokój rynku. Właśnie dlatego wszystko może zmienić się szybciej, niż nam się wydaje.
