Kobieta z telefonem i paczką stojąca przy paczkomacie. Logo Temu i SHEIN.
SHEIN i Temu pod lupą rządu i UE. Koniec jazdy bez trzymanki przez granice Arcady/daily_creativity/PhotoGranary02/shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Tanie zakupy z Temu i SHEIN przez lata działały jak dobrze naoliwiona machina, która omijała granice państw szybciej, niż przepisy nadążały się zmieniać. Teraz Unia Europejska bierze ten model pod lupę i zaczyna ustawiać szlabany, które mogą wywrócić cały system do góry nogami.

REKLAMA

W Brukseli zapadła decyzja, która może odbić się na milionach paczek trafiających do Europy. Państwa członkowskie UE oraz Parlament Europejski uzgodniły reformę przepisów celnych, największą od dekad. Jej celem jest uporządkowanie handlu internetowego, który w ostatnich latach eksplodował.

Szczególnie za sprawą platform takich jak Temu, czy Shein. Nowe regulacje mają odpowiedzieć na problem masowego importu tanich produktów spoza Unii Europejskiej. Dziś wiele z nich trafia na nasz rynek bez większej kontroli, często omijając część opłat i procedur. To ma się zmienić. Stopniowo, ale konsekwentnie aż do 2034 roku.

SHEIN i Temu pod kontrolą UE i rządu. Tanie paczki tracą przewagę

Unia Europejska chce zamknąć jedną z największych luk w systemie. Chodzi o zwolnienie z cła dla przesyłek o niskiej wartości. Właśnie dzięki niemu zakupy na Temu Poland czy SHEIN Polska mogły być tak tanie i szybkie.

Od 2026 roku ma pojawić się opłata za małe paczki, a docelowo zniknie próg zwolnienia do 150 euro. Oznacza to, że każda przesyłka, nawet najtańsza sukienka z Shein czy gadżet z Temu, może zostać objęta dodatkowymi kosztami.

Co to oznacza dla konsumenta? Niewielkie kwoty w pojedynczym zamówieniu. Co to znaczy dla rynku? To zmiana skali, która może podnieść ceny i ograniczyć masowy napływ tanich produktów do Europy.

Temu i SHEIN omijają podatki. System sprytniejszy niż przepisy

Model działania tych platform przez lata przypominał logistyczną układankę, w której każdy element miał jeden cel, czyli ominąć koszty. Zamiast wysyłać paczki bezpośrednio do krajów z dodatkowymi opłatami, towary trafiały najpierw do innych państw, np. Belgii czy Holandii. Stamtąd były rozsyłane dalej po Europie, już jako przesyłki wewnątrzunijne. Efekt? Niższe koszty i mniej formalności.

Jeszcze dalej idzie strategia rozwijana m.in. w Polsce. Shein inwestuje w centra logistyczne, takie jak to pod Wrocławiem. Dzięki temu może importować towary hurtowo, a następnie rozdzielać je na pojedyncze zamówienia.

W ten sposób system przypomina fabrykę paczek, która rozbija duży import na tysiące małych przesyłek. A to trudniejsze do objęcia klasycznymi cłami.

Rząd i UE zaostrzają przepisy. Platformy zakupowe przestają być niewidzialne

Nowe przepisy to nie tylko opłaty, ale też większa kontrola nad tym, co trafia na europejski rynek. Powstanie centralny hub danych celnych oraz nowy urząd, który ma nadzorować cały system w skali UE. Zmienia się też odpowiedzialność.

To platformy sprzedażowe, a nie konsumenci, mają odpowiadać za formalności celne i zgodność produktów z normami. Jeśli będą je łamać, grożą im kary sięgające nawet 6 proc. wartości importu, a w skrajnych przypadkach, ograniczenie działalności.

Temu, Shein i podobne platformy przestają być niewidzialne dla systemu. Z anonimowego strumienia paczek, stają się pełnoprawnymi uczestnikami rynku, którzy będą musieli grać według tych samych zasad co europejskie firmy.