Przemysław Czarnek chce, by państwo zapłaciło mu za dom po rodzicach
Czarnek chce, by państwo zapłaciło mu za dom po rodzicach. "Wolność Mieszkaniowa" to kpina z podatnika Fot. Przemysław Czarnek / X.com / INNPoland.pl

Donald Tusk powinien wysyłać Jarosławowi Kaczyńskiemu kwiaty za każdym razem, gdy Przemysław Czarnek wychodzi do mediów. Tym razem poseł przeszedł samego siebie, proponując skupowanie pustostanów, bo sam nie może sprzedać domu po rodzicach. PiS przyzwyczaił nas do specustaw pisanych pod konkretne nazwiska, ale projekt skupu pustostanów to zupełnie nowy poziom bezczelności.

REKLAMA

Gdyby Przemysław Czarnek nie istniał, Donald Tusk powinien go wymyślić. Facet jest tak niepodrabialny w swojej politycznej nadekspresji, że aż szkoda byłoby go nie mieć w opozycyjnym arsenale. Oczywiście dopóki nie trzeba mu płacić z pieniędzy podatnika – bo wtedy entuzjazm gwałtownie opada.

No ale ktoś go do Sejmu wybrał, więc wybór trzeba szanować i pensję wypłacać, choć moim zdaniem Tusk powinien mu dorzucać jakąś "premię za PR". Albo chociaż wysłać kwiaty Jarosławowi Kaczyńskiemu za wysunięcie Czarnka z ramienia na czoło wyścigu o fotel premiera w przyszłości. Nic tak nie jednoczy przeciwników, jak wizja "Czarnek Premier".

Biuro Nieruchomości "Czarnek & Wspólnicy"

Wiecie, co poseł Czarnek wymyślił tym razem? Projekt "Wolność Mieszkaniowa". Brzmi dumnie, prawda? Pod tą fasadą kryje się jednak coś, co roboczo można nazwać Pustostanem Plus. Plan zakłada, że państwo – rękami samorządów lub BGK – powinno skupować stare domy i mieszkania (te słynne pustostany), remontować je i rozdawać młodym ludziom, repatriantom czy powracającym emigrantom.

Dlaczego? Tu następuje moment absolutnej szczerości, za którą tak "kocham" polską politykę. Czarnek przyznał całkiem serio: ma dom po rodzicach i nikt go nie chce kupić. I on jest gotów odpalić całą machinę ustawodawczą, żeby państwo dało mu pieniądze za nieruchomość, której nikt na rynku nie chce normalnie kupić...

Logika Czarnka w pigułce jest taka: jeśli nikt nie chce kupić mojego domu, to znaczy, że system jest zepsuty i państwo musi interweniować (czyli: odkupić go ode mnie, Czarnka, za wasze, podatników, pieniądze).

Dlaczego pustostany są puste? Lekcja z rzeczywistości

Sprawy domu Czarnka po przodkach nie znam, więc nie wiem, czy dał cenę zaporową, czy lokalizacja jest tak atrakcyjna jak jego obietnice wyborcze w 2026 roku. Podejrzewam obie opcje naraz. Czarnek, jak wielu "posiadaczy ziemskich", jest pewnie przekonany, że jego nieruchomość to skarb. Ale rynek to nie sejmowa mównica – tu krzykiem się nic nie ugra. Rynek powiedział Czarnkowi "nie", więc polityk PiS chce napisać pod siebie ustawę, by zgarnąć kasę, której nikt mu nie chce zapłacić.

Argumentacja kandydata PiS na premiera jest co najmniej dziwaczna. Czarnek twierdzi, że puste nieruchomości, które nie znalazły kupca, to idealne miejsce dla młodych. Czym udowadnia, że o prawdziwych problemach ludzi ma pojęcie zerowe. Załóżmy, że na zapadłej wsi stoi dom. Co trzeba zrobić, by zamieszkała tam rodzina z dzieckiem?

  • Infrastruktura: Przedszkole i szkoła nie mogą być "godzinę drogi stąd".
  • Praca: Młodzi muszą z czegoś żyć, a internet satelitarny nie wszędzie zastąpi biuro czy fabrykę.
  • Socjalizacja: Dzieci potrzebują innych dzieci. Kiedyś wsie tętniły życiem, dziś społeczeństwo się starzeje i przerzedza. Nikt nie chce skazywać dziecka na izolację.
  • Nawet seniorzy uciekają do miast, bo tam mają blisko do lekarza, sąsiada i sklepu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce żyć w wymierającej osadzie, gdzie jedyną atrakcją jest widok na dymiący komin sąsiada.

    Rachunek ekonomiczny "Wolności Mieszkaniowej"

    Kolejna sprawa to stan techniczny. Mnóstwo osób wycenia swoje rudery tak, jakby to były rezydencje. Prawda jest bolesna: wiele tych domów nadaje się tylko do zburzenia. Rewitalizacja starego pustostanu z lat 70. często kosztuje więcej niż postawienie nowego domu w nowoczesnej technologii.

    Wartość rynkowa takiej "nieruchomości Czarnka" wygląda zazwyczaj tak: cena gruntu minus koszty rozbiórki zabudowań. Jeśli wynik wychodzi na minusie (a na ogół wychodzi), to tylko ustawa może zmusić kogoś (czyli państwo), żeby za to zapłacił. I tu swojej szansy na szybki zarobek upatruje Czarnek.

    Repatrianci jako listek figowy

    PiS uwielbia zasłaniać się wielkimi słowami. Repatrianci? Podobno w kolejce z Kazachstanu czeka ok. 7,5 tysiąca osób. W skali wielomilionowej Polski to garstka. Wiele z tych osób już dawno wrosło w tamten krajobraz i boi się przeprowadzki do kraju, który znają tylko z opowieści przodków. Budowanie interwencyjnego programu skupu tysięcy pustostanów dla 7,5 tysiąca osób to jak kupowanie armaty, żeby zastrzelić komara (bo nawet nie wróbla). To po prostu pretekst do pompowania pieniędzy w rynek, który przestał być dla "swoich" łaskawy.

    PiS znany jest z tego, że potrafi "odpalić" ustawę pod konkretny problem tego czy innego członka partii. Nie mogli odwołać dyrektora muzeum? Zrobili nową ustawę. Nikt nie chce kupić domu od Czarnka? PiS chce zmusić do tego państwo. To jest myślenie w stylu: "Państwo to ja, a moje długi to wasz problem".

    Czy naprawdę chcemy, żeby Ministerstwo Rozwoju zmieniło się w państwowe biuro nieruchomości zajmujące się obrotem ruderami, na które nie ma chętnych na wolnym rynku? Bo ja bym wolał, żeby państwo zajęło się np. tym, żeby w tych wsiach w ogóle chciało się komukolwiek mieszkać, zanim rzuci w nie naszymi miliardami, by Czarnkowi zgadzała się kasa.