
Wyobraźmy sobie sytuację, w której państwo w trybie pilnym zamierza nałożyć nowy podatek, a na posiedzeniu sejmowej komisji zjawia się reprezentant prywatnego biznesu i z rozbrajającą szczerością nazywa procedowaną ustawę "swoją". To nie jest kadr z politycznego dreszczowca, lecz stenogram z twardej rzeczywistości polskiego parlamentu z 29 kwietnia 2026 roku.
Trwające prace nad ustawą akcyzową (UD 308) obnażają skrajny kryzys transparentności stanowienia prawa, w którym interes zaledwie ułamka branży bierze górę nad dobrem budżetu państwa.
Szokująca szczerość na komisji
Kwintesencją kontrowersji wokół wycinkowego projektu UD 308 (druk sejmowy 2457) są słowa Przemysława Bobińskiego, reprezentującego Stowarzyszenie Branży Alternatywnych Produktów Nikotynowych (SBAPN). Podczas oficjalnego posiedzenia Komisji Finansów Publicznych stwierdził on wprost: "Jestem bardzo zdziwiony tym, co tutaj się działo przed chwileczką, jak usłyszeliśmy o tym całym 'naszym projekcie'".
To wyznanie obnaża właściwy cel całej ustawy. Jak to możliwe, że dokument przygotowywany rzekomo przez Ministerstwo Finansów staje się "projektem" stowarzyszenia sprzedawców e-papierosów? Odpowiedź kryje się w rynkowej asymetrii, którą te przepisy wprowadzają.
Akcyzowy nokaut na zlecenie?
Ustawa UD 308 nakłada 40-złotową akcyzę, celując punktowo w tylko jedną technologię i jedną firmę oferującą e-papierosy indukcyjne. Tymczasem podmioty zrzeszone w SBAPN oraz w Związku Pracodawców Branży Vapingowej – a to jedyne organizacje popierające ten dokument – prowadzą swój biznes na podstawie urządzeń bezkarnie omijających podatek. Sprzedają one sprzęt z możliwością samodzielnego dolewania płynów oraz urządzenia "na części" (tzw. składaki). Rządowa nowelizacja całkowicie pomija te luki, pozwalając wybranym podmiotom na dalsze budowanie przewagi rynkowej kosztem budżetu.
Zobacz także
Cynizm tej operacji najlepiej ilustrują powiązania kapitałowe. W radzie nadzorczej SBAPN zasiada Denis Górski, prezes spółki zarządzającej siecią ponad 110 sklepów Vape Maniacy. To właśnie ta sieć publikuje w internecie instrukcje, jak legalnie unikać podatku akcyzowego. Dziś to samo środowisko staje w Sejmie w roli adwokata resortu finansów, deklarując chęć… "uszczelniania rynku".
Miażdżąca krytyka instytucji i zignorowane prawo
Forsowanie dziurawych przepisów zderzyło się ze stanowczym sprzeciwem państwowych organów. Zarówno Biuro Legislacyjne Sejmu, jak i Rządowe Centrum Legislacji wskazywały na konieczność wydłużenia skandalicznie krótkiego, 14-dniowego vacatio legis. Wiceminister finansów Jarosław Neneman autorytarnie te postulaty odrzucił. Prawdziwy cios dla wiarygodności resortu przyszedł jednak ze strony Prokuratorii Generalnej RP.
Jej prezes wskazał na twardy fakt: na etapie rządowym istnieje już kompleksowy projekt UD 363, który uczciwie reguluje cały rynek. Zamrożenie go na rzecz forsowania wąskiego projektu wykreowanego pod konkretne interesy (UD 308) to – jak czytamy w oficjalnym piśmie Prokuratorii – naruszenie art. 2 Konstytucji RP oraz sprzeczność z zasadą racjonalnego ustawodawcy.
Zamiast przymykać oko na jawną patologię legislacyjną i ulegać naciskom grup, które traktują polskie prawo jak swój "własny projekt", rząd powinien natychmiast zamrozić wadliwy akt UD 308 i powrócić do całościowych prac nad ustawą UD 363. Tylko takie działanie powstrzyma postępującą prywatyzację systemu podatkowego w Polsce.
