
Polacy właśnie stali się paliwem dla gigantycznego cukierniczego biznesu z Ukrainy? Wszystko na to wskazuje. Ukraińscy producenci słodyczy notują rekordowe zyski, a sklepy w Polsce coraz mocniej zapełniają się wafelkami i czekoladkami zza wschodniej granicy. Liczby są ogromne i pokazują, że ten rynek eksplodował mimo wojny i braku dostępu m.in. do kakao.
Ukraińska branża cukiernicza osiągnęła w 2025 roku aż 75,2 mld hrywien przychodu, czyli 6,22 miliarda złotych. To ponad dwa razy więcej niż pięć lat temu. Jeszcze szybciej rosną zyski producentów, które niemal się potroiły. Kluczową rolę odgrywa eksport słodyczy do Unii Europejskiej, a Polska znalazła się w ścisłej czołówce odbiorców. Ukraińskie produkty coraz częściej trafiają do dyskontów czy dużych sieci handlowych. Konsumenci kupują je masowo, często nawet nie zwracając uwagi na kraj pochodzenia.
Ukraińskie słodycze zalewają europejskie rynki. Polska zjada ich najwięcej
Wystarczy wejść do pierwszego lepszego marketu i spojrzeć na etykiety. Wafelki, praliny, ciastka czy czekolady produkowane na Ukrainie są wszędzie. Eksport ukraińskich słodyczy do Europy rośnie z roku na rok. Polska i Niemcy są dziś najważniejszymi odbiorcami tego rynku.
Według danych Interfax-Ukraina producenci wyeksportowali w 2025 roku około 214 tys. ton słodyczy o wartości 660 mln dolarów. Sprzedaż za granicą wzrosła o 30 proc. Ogromne znaczenie ma otwarty rynek UE i atrakcyjne ceny produktów. Ukraińskie firmy wjechały w segment tańszych słodyczy. Błyskawicznie trafiają do koszyków klientów szukających tańszych alternatyw.
Zobacz także
Ukraińskie słodycze napędzają fortunę oligarchów. Roshen zgarnia miliardy i dominuje rynek
Największym zwycięzcą cukierniczego boomu pozostaje Roshen. Firma powiązana z Petrem Poroszenką osiągnęła gigantyczny wynik na poziomie 7,9 mld hrywien zysku, czyli około 654 miliony złotych. Zdominował konkurencję, serio. Według branżowych analiz ponad 90 proc. zysków całego sektora trafia firm powiązanych z tym oligarchą.
Ukraińskie spółki inwestują też w logistykę. Roshen otrzymał zgodę na prowadzenie magazynu tymczasowego składowania. Może przechowywać towary przez 90 dni bez natychmiastowego opłacania ceł. To zdecydowanie niższe koszty i szybsze dostawy do europejskich sklepów. Efekt? Olbrzymia ekspansja na polskim rynku.
Słodycze z Ukrainy podbijają europejskie rynki. Kryzys kakao podniósł ceny, ale klienci dalej kupują
Światowy kryzys kakao nie zatrzymał sprzedaży słodyczy. Wręcz przeciwnie. Ceny ziaren kakaowca wystrzeliły do rekordowych poziomów i pod koniec 2024 roku przekroczyły 12 tys. dolarów za tonę. To wzrost aż o 185 proc. względem początku roku. Mimo tego konsumenci nie przestali kupować słodkości.
Ukraińcy przerzucili część kosztów na klientów, ale popyt nadal rośnie. Branża korzysta także na zmianach zakupowych w Europie. Klienci wybierają tańsze produkty zamiast drogich marek premium np. Lindt. Polska jest jednym z najważniejszych miejsc tej cukrowej ofensywy. Dla ukraińskich producentów nasz rynek działa dziś jak ogromny silnik napędzający rekordowe wyniki sprzedaży.
