
"Społem" złożył skargę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) na Biedronkę i Lidla za obniżanie cen masła nawet do 99 groszy. Masła prawie za darmo mają zagrażać rynkowi spożywczemu.
Jeśli wchodząc do dyskontów po masło, mówicie sobie, że tak niskie ceny są niemożliwe - być może macie racje. Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców "Społem" oficjalnie złożył zawiadomienie do UOKiK ws. agresywnej polityki cenowej Biedronki i Lidla, sprzedających masło dużo poniżej kosztów zakupu.
Czy masło jest za tanie?
My jako konsumenci mogliśmy w ostatnich miesiącach cieszyć się śmiesznie niskimi cenami masła. Kiedy piszę ten tekst, od czwartku 14 maja w Biedronce rozdają masło za darmo na weekend, czyli trwa promocja 1+1 na wszystkie masła. Towar będący kiedyś symbolem drożyzny, teraz dosłownie chodzi czasem za grosze za kostkę 200 g.
Jak podaje serwis DlaHandlu, wedle "Społem" praktyki dwóch popularnych dyskontów uderzają w zbiorowe interesy konsumentów i mogą zostać uznane za nieuczciwą konkurencję. Tak niskie ceny masła (w zakresie 99 groszy - 1,99 zł) mają drastycznie odbiegać od realiów rynkowych i stanowić zagrożenie dla rynku spożywczego.
Minimalna, ekonomicznie uzasadniona cena masła za kostkę powinna wynosić w przedziale 4,90 zł do 6,90 zł. W tym wypadku mniejsze podmioty handlowe nie mają szans sprzedać masła, przy tym, co wyprawia Biedronka z Lidlem.
"Społem" wskazuje na długofalowe skutki takich działań dla całego rynku - ograniczenie konkurencji, osłabienie mniejszych uczestników rynku i uzależnienie konsumenta od największych sieci handlowych. Związek oczekuje od UOKiK przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego. Co ciekawe, część komentatorów zwraca uwagę, że Biedronka i Lidl z promocjami na masło już nawet nas nie cieszą, a to błąd – konsumenci przyzwyczaili się do rabatów, ale rzadko zastanawiają się, kto za nie tak naprawdę płaci.
Zobacz także
Czy wielkie sieci nas od siebie uzależniają?
Oczywiście, że tak. To model biznesowy dużych graczy stosowany od lat, a wierny, wręcz uzależniony klient to najlepszy scenariusz dla każdej firmy. Spójrzcie tylko np. na Apple i iPhone albo Microsoft z Windowsem. Wracając do żywności: Jak pisaliśmy na INNPoland, sprzedawanie masła za bezcen opłaca się sklepom, tak łowią klientów i drenują portfele.
Skoro w powszechnej świadomości zapisało się negatywne wspomnienie z rekordowych cen masła (aż rząd odpalał rezerwy strategiczne), sieci sklepów liczą, że na widok dużych zniżek i okazji skoczymy do sklepów. A skoro tyle zaoszczędziliśmy na maśle, kupimy coś jeszcze, by je dobrze wykorzystać. To wabik, a my jesteśmy jak stado ryb. Dodatkowa przynęta to obwarowanie promocji i żonglowanie nimi, zmuszające nas do impulsywnych zakupów.
Do tego służy także manipulowanie etykietami. Lidl zmienił system cenówek, sieć przeprogramowuje klientów wykorzystując neuromarketing i wszechobecny czerwony kolor, by sklep wyglądał jak jedna wielka wyprzedaż.
W maju w Biedronce z kolei klient nadal chodzi z lupą, aby doczytać, ile kosztuje produkt w normalnej cenie i warunki promocji. Promocje w Lidlu i Biedronce trafiły pod lupę UOKiK.
