
Orlen zdobywa kolejne złoża ropy naftowej. Chodzi o zakup aż 20 proc. udziałów w złożu Goliat na Morzu Norweskim. To dobra wiadomość, która jednak nie przekonała inwestorów. Ważniejsze jest dla nich to, co wydarzyło się na linii USA-Iran. I to właśnie ta ostatnia kwestia kształtuje kurs Orlenu na giełdzie.
Orlen inwestuje: zakup udziału w złożach pozwoli mu na zwiększenie wydobycia ropy w Norwegii o 4 procent.
Orlen inwestuje w złoża ropy w Europie
Paliwowy czempion inwestuje na Morzu Norweskim. Choć wartość transakcji nie jest publicznie znana, wiadomo, że Orlen będzie miał w złożu Goliat, które znajduje się w południowej części Morza Barentsa, 20 proc. udziałów. Resztę posiadają Var Energi (45 proc.) i norweski Equinor (35 proc.).
– Jedną transakcją zwiększamy skokowo nasze zasoby gazu i ropy w Norwegii o 15 proc. Ten zakup otwiera nowy rozdział w historii działalności Grupy Orlen. Obiecaliśmy Polakom zapewnienie niezależności i bezpieczeństwa energetycznego oraz możliwie najniższe ceny. Dlatego utrzymaliśmy ceny gazu na niezmienionym poziomie, chroniąc naszych klientów przed skutkami geopolitycznych zawirowań. I dlatego konsekwentnie powiększamy własną bazę surowcową – tłumaczył inwestycję prezes Orlenu Ireneusz Fąfara.
W praktyce dzięki inwestycji wydobycie ma skoczyć o 4-5 tys. baryłek na dobę. To jednak pierwszy etap, gdyż dzięki nowym odwiertom po trzech latach wzrośnie o ponad 12 tys. baryłek dziennie.
Zobacz także
Norweska ofensywa Orlenu
Goliat to tylko jeden z elementów wielkiej układanki, którą polski gigant układa na Morzu Północnym i Norweskim. Niedawno pisaliśmy na InnPoland, że Orlen odpala nowe złoże na Morzu Północnym – Eirin może dostarczyć nawet 270 mln metrów sześciennych gazu rocznie tylko dla Orlenu.
To jednak nie wszystko. Jak pisaliśmy w InnPoland, Orlen obudzi "Afrodytę" – polski gigant wchodzi do gry o najtrudniejsze złoża Północy, które przez prawie dwie dekady leżały odłogiem ze względu na ekstremalne warunki. Z kolei wcześniej Orlen dokopał się do wielkiego złoża gazu – złoty strzał koncernu pozwolił odkryć złoże Sissel na Morzu Północnym, mogące dostarczyć Polsce niemal miliard metrów sześciennych gazu.
Koniec wojny USA – Iran zagrozi Orlenowi?
Ważna inwestycja powinna napędzić popyt na akcje giganta. Te jednak już na początku czwartkowej sesji mocno spadły (-3 proc.). W drugiej połowie dnia cena utrzymywała się w rejonie powyżej 124 zł, nie przkeraczając jednak poziomu 125,5 zł.
Szersze spadki rozpoczęły się tydzień wcześniej, gdy wiele zaczynało wskazywać na zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie. Ostatecznie 18 czerwca Donald Trump podpisał memorandum o porozumieniu w celu zakończenia konfliktu zbrojnego.
W praktyce oznaczało to m.in. otwarcie Cieśniny Ormuz i zakończenie blokady morskiej Iranu przez marynarkę USA. To z kolei prowadzi nas do czynnika, który może zagrozić bykom na rynku Orlenu: ceny ropy będą spadać.
Efekty już teraz widać na wykresie kontraktów na ropę Brent. Za jedną baryłkę inwestorzy płacą 77,2 dolarów co oznacza spadek ceny paliwa o 1,84 procent. Rekord na poziomie ok. 120 dolarów ustanowiono w pierwszym okresie trwania wojny USA-Iran.
Konflikty na Bliskim Wschodzie zwykle podbijają ceny ropy, gdyż zwiększają ryzyko przerw w dostawach. Ich wygaszanie działa odwrotnie: może obniżać cenę surowca, ale ciążyć giełdowym spółkom paliwowym.






