
Ropa Brent przekroczyła 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od maja. Powodem są napięcia na Bliskim Wschodzie i obawy o dostawy surowca. Eksperci ostrzegają, że skutki mogą szybko odczuć kierowcy w Polsce – ceny benzyny i oleju napędowego znów idą w górę.
Cena ropy Brent podczas czwartkowej sesji wzrosła do 100,69 dol. za baryłkę, czyli o około 7 proc. To pierwszy raz od maja, gdy notowania przekroczyły psychologiczną granicę 100 dolarów. W piątek rano utrzymywały się w okolicach 100,5 dol. Z kolei ropa WTI podrożała do 92,28 dol. za baryłkę.
Ropa Brent przebija 100 dolarów. Co dzieje się na rynkach?
Jak opisuje "Financial Times", za wzrostami stoją wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Chodzi przede wszystkim o kolejne ataki wspieranych przez Iran rebeliantów Huti na saudyjskie tankowce oraz rosnące napięcie wokół Iranu.
Niepokój budzi przede wszystkim bezpieczeństwo żeglugi przez cieśninę Bab al-Mandab. Po ograniczeniu ruchu przez Ormuz właśnie tę trasę wykorzystuje znaczna część eksportu saudyjskiej ropy, dlatego każde zagrożenie dla transportu natychmiast odbija się na cenach surowca.
Nastroje pogorszyły także słowa Donalda Trumpa. W rozmowie z Axios prezydent USA przyznał, że rozważa "masowy atak" na Iran i jest bliski podjęcia decyzji. W tym samym czasie amerykańska armia poinformowała o kolejnych nalotach na irańskie cele – wcześniej w ramach jednej z takich operacji USA zaatakowały 80 celów na terytorium Iranu.
Drożejąca ropa odbiła się również na światowych rynkach finansowych. Nasdaq Composite stracił 2,2 proc., a indeks S&P 500 spadł o 1,2 proc. Na wyprzedaż akcji wpłynęły też słabsze od prognoz wyniki Alphabetu i Tesli.
Inwestorzy zaczęli również wycofywać się z rynku obligacji. Obawiają się, że utrzymujące się wysokie ceny energii utrudnią walkę z inflacją i opóźnią obniżki stóp procentowych. Rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich wzrosła do 4,71 proc., najwyższego poziomu od około półtora roku.
Analitycy nie wykluczają, że jeśli konflikt będzie się rozszerzał, światowa podaż ropy jeszcze bardziej się skurczy. W skrajnym scenariuszu ceny mogłyby przekroczyć poziomy z 2022 r., gdy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę baryłka kosztowała około 139 dol., a nawet zbliżyć się do historycznego rekordu wynoszącego 147 dol. z 2008 r.
Ceny paliw w Polsce mocno w górę. Prognozy analityków
Rosnące ceny ropy odbijają się już na polskich stacjach. Analitycy Reflex prognozują, że średnia cena benzyny Pb95 wzrośnie do około 7,30 zł za litr, czyli o 20 groszy więcej niż tydzień wcześniej. Benzyna Pb98 może kosztować około 8,20 zł, a olej napędowy 7,80-7,90 zł za litr. Ceny autogazu powinny utrzymać się w okolicach 3,17 zł.
Eksperci wskazują, że za podwyżkami stoją przede wszystkim napięcia na Bliskim Wschodzie oraz wzrost cen gotowych paliw na europejskim rynku. To już kolejne podwyżki cen paliw w ciągu ostatnich tygodni – wcześniej, po powrocie 23-procentowej stawki VAT, paliwo podrożało o blisko złotówkę na litrze.
Zdaniem Rafała Zywerta z Reflex sytuacja pozostaje bardzo napięta. Wpływ na rynek mają zarówno konflikt na Bliskim Wschodzie i zagrożenie dla transportu ropy, jak i rozpoczynający się sezon huraganowy w Zatoce Meksykańskiej.
– W bieżącym tygodniu średnia cena oleju napędowego w kraju zbliży się do poziomu 8 zł za litr, a za benzynę 95-oktanową zapłacimy średnio około 7,40 zł – powiedział w rozmowie z Interią.
Jak dodał, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, w kolejnych dniach diesel może na stałe kosztować ponad 8 zł za litr, a benzyna około 7,50 zł.
Zobacz także
Donald Tusk komentuje ceny paliw
Premier Donald Tusk pytany o możliwość przywrócenia programu CPN przypomniał, że miał on charakter tymczasowy. Tymczasem jeszcze na początku lipca resort energii sygnalizował możliwy powrót CPN, gdyby sytuacja na rynku surowców znowu wymknęła się spod kontroli.
– Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy. I tak długo wytrzymaliśmy, utrzymując najniższe ceny paliw w Europie, ale ta wytrzymałość budżetu też ma swoje granice – powiedział.
Program zakończył się z końcem czerwca i kosztował budżet około 4,7 mld zł.
Źródło: "Financial Times", Money.pl, Interia






