
Słyszę, że Karol Nawrocki złożył w Senacie kolejny wniosek o referendum w sprawie polityki klimatycznej UE i obiecuje "proste pytania". Pomoc prezydentowi w napisaniu uczciwego uzasadnienia do kart do głosowania to nasz obywatelski obowiązek. Dopisujemy do jego wniosku to, o czym politycy jego pokroju wolą milczeć.
Karol Nawrocki nie odpuszcza. Po tym, jak jego pierwszy wniosek został odrzucony przez większość w Senacie, złożył nową propozycję ogólnokrajowego referendum – jak donosi naTemat, zmienił pytanie, ale i to może nie pomóc. Tym razem – jak sam chwali się podczas spotkań z mieszkańcami w terenie – pytanie ma być "proste, przejrzyste i niczego niesugerujące": "Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?".
Ale żeby nie było za prosto, prezydent zamierza także dopisać do tego pytania wyjaśnienia. Dziwne, że nie dołączył ich do wniosku. Tak się składa, że trochę w tym temacie siedzę. Nie jestem może wybitnym ekspertem od energetyki, ale mam pewne dokonania w tłumaczeniu skomplikowanych zagadnień na ludzki język. Postanowiłem więc pomóc prezydentowi i dopisać uczciwe uzasadnienie do pytania referendalnego.
Przypis nr 1: Cud "taniego" polskiego węgla, do którego dopłacasz tysiące
Ostatnio politycy prawicy i internetowi aktywiści chętnie powielają w sieci chwytliwy argument: "Zobaczcie, polskie elektrownie kupują polski węgiel po 300–305 zł za tonę! Węgiel jest najtańszy, to Unia sztucznie go podraża!". To prawda – elektrownia faktycznie płaci około 300 zł za tonę. Ale polska kopalnia nie wydobywa tego węgla za 300 zł. Koszt wydobycia jednej tony węgla w polskich, głębinowych kopalniach wynosi obecnie od 900 do nawet 1000 zł.
Różnica między ceną sprzedaży a kosztem wydobycia wynosi blisko 700–800 złotych na każdej tonie. Kto pokrywa tę różnicę? Pustelnicy z Gór Świętokrzyskich? Nie – my wszyscy. Pokrywa ją budżet państwa w postaci wielomiliardowych dotacji, dokapitalizowania spółek węglowych i stałego łatania dziur w górnictwie z naszych podatków PIT, CIT i VAT. Dokładnie te ukryte koszty prześwietlaliśmy, gdy pokazywaliśmy prawdziwy rachunek za prąd w Polsce, przy którym węglowy mit runął z hukiem.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: jeśli zagłosujesz na NIE dla polityki klimatycznej UE, opowiadasz się za tym, aby z Twojej kieszeni nadal dopłacano po 700–800 zł do każdej spalonej w Polsce tony węgla tylko po to, by na rachunku za prąd udawać, że czarna energia jest wciąż tania."
Przypis nr 2: Pieniądze z ETS nie opuszczają Polski
Kolejny mit powielany przy okazji referendum to straszenie unijnym systemem ETS (handlu emisjami CO2) jako "haraczem płaconym do Brukseli".
100 proc. wpływów z aukcji uprawnień do emisji ETS trafia bezpośrednio do budżetu polskiego państwa. To nie są pieniądze wysyłane w walizkach do Belgii. To miliony i miliardy złotych, które wpływają do warszawskiego Ministerstwa Finansów.
Do czego Unia zobowiązuje polski rząd? Do tego, by przynajmniej połowę tych pieniędzy wydawał na transformację energetyczną – budowę wiatraków, fotowoltaiki, sieci przesyłowych i elektrowni jądrowych. Co robiły kolejne polskie rządy przez lata? Wpychały te pieniądze do ogólnego budżetowego worka i wydawały na bieżące obietnice wyborcze, zamiast na budowę nowoczesnych elektrowni. A mimo to, jak pokazał sondaż, 70 proc. Polaków chce oddać kasę z UE, by palić węglem, co jest zbiorowym harakiri ekonomicznym.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: odrzucenie unijnych ram klimatycznych nie sprawi, że koszty transformacji znikną. Oznacza jedynie, że stracimy darmowe środki unijne na modernizację elektrowni i sieci, a 100 proc. wydatków na wybudowanie nowych źródeł energii polski rząd będzie musiał ściągnąć z Twoich podatków."
Przypis nr 3: Ukryty bilet w jedną stronę, czyli prosta droga do Polexitu
Najgroźniejszą manipulacją w całej tej referendalnej opowieści jest wmawianie ludziom, że Polska może sobie po prostu powiedzieć: "My w to nie wchodzimy, dajcie nam spokój, zostajemy w Unii, ale będziemy palić węglem tak długo, jak nam się podoba".
To kompletna bajka. Unia Europejska opiera się na Jednolitym Rynku. Aby polska fabryka mebli, samochodów czy żywności mogła bez ceł sprzedawać swoje towary w Niemczech czy Francji, musi grać według tych samych reguł rynkowych. Unia wprowadza m.in. mechanizm CBAM (cło węglowe) oraz normy śladu węglowego dla produktów.
Jeśli Polska odrzuci unijne cele klimatyczne i zostanie przy brudnej, węglowej energii, polski przemysł stanie się całkowicie niekonkurencyjny, unijne firmy przestaną kupować towary z Polski z powodu wysokiego śladu węglowego, a Bruksela nałoży na polskie produkty cła wyrównawcze.
W efekcie jedynym prawnym i gospodarczym sposobem na całkowite zignorowanie polityki klimatycznej UE staje się... wyjście Polski z Unii Europejskiej. Pisaliśmy o tym wprost: atak PiS na ETS to gospodarcze samobójstwo i wstęp do polexitu. No i pamiętajmy, że dotacje do nierentownego górnictwa sięgały w ostatnich latach 7–9 miliardów złotych rocznie.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: odrzucenie unijnej polityki klimatycznej przy jednoczesnym pozostaniu w Unii Europejskiej jest prawnie i gospodarczo niemożliwe. Zaznaczając odpowiedź 'NIE', w praktyce opowiadasz się za nałożeniem ceł na polski eksport oraz rozpoczęciem procedury wyjścia Polski z Unii Europejskiej."
Zobacz także
Przypis nr 4: "Polski węgiel" z Kolumbii i Kazachstanu
Prawica wmawia Polakom, że brak polityki klimatycznej oznacza "niezależność i palenie własnym, polskim surowcem". To kolejna bujda. Wydobycie w polskich kopalniach spada z roku na rok, a Polacy, by ogrzać domy i utrzymać elektrownie, od lat musieli sprowadzać miliony ton węgla z Kolumbii, Kazachstanu, Australii czy RPA. Słońce i wiatr nad Polską są darmowe i całkowicie polskie. Węgiel i gaz coraz częściej musimy kupować za dewizy od obcych rządów.
Retoryka jest jednak nośna – wystarczy przypomnieć konwencję, na której węgiel nazwano "darem od Boga".
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: zablokowanie OZE i transformacji energetycznej nie oznacza suwerenności. W praktyce oznacza to wysyłanie dziesiątek miliardów złotych rocznie za granicę na zakup węgla i gazu z Azji czy Ameryki Południowej, zamiast inwestowania tych pieniędzy w polskie wiatraki, fotowoltaikę i elektrownie jądrowe."
Przypis nr 5: Ukryty rachunek w szpitalach. 100 miliardów złotych za smog
W debacie referendalnej politycy skupiają się wyłącznie na cyferkach na rachunku za prąd, kompletnie ignorując rachunki, które płacimy własnym zdrowiem.
Polska od lat przewodzi w europejskich rankingach najbardziej zanieczyszczonego powietrza. Według raportów WHO i Polskiego Instytutu Ekonomicznego koszty zdrowotne smogu (leczenie chorób płuc, nowotworów, chorób układu krążenia oraz absencje w pracy) kosztują polską gospodarkę nawet 100 miliardów złotych rocznie. Do tego dochodzi przerażająca statystyka: około 40–50 tysięcy przedwczesnych zgonów Polaków każdego roku.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: głosując na NIE dla polityki klimatycznej, decydujesz, że z Twoich podatków nadal będziemy wydawać miliardy złotych z budżetu NFZ na leczenie chorób wywołanych smogiem, zamiast przeznaczyć te pieniądze na skracanie kolejek do lekarzy i nowoczesne leki."
Przypis nr 6: Dyrektywa budynkowa, czyli zostań w "wampirze energetycznym"
Prawicowi działacze straszą unijną dyrektywą EPBD (tzw. dyrektywą budynkową), powtarzając, że "Bruksela zabierze nam piece i nakaże montować pompy ciepła".
Rzeczywistość jest taka, że unijny plan zakłada przede wszystkim termomodernizację – czyli ocieplanie ścian, wymianę nieszczelnych okien i dachów. Chodzi o to, by domy zużywały o połowę mniej jakiejkolwiek energii. Odrzucenie unijnych ram klimatycznych oznacza jedno: odcięcie Polski od Społecznego Funduszu Klimatycznego i środków z KPO, z których miliony Polaków mogłyby dostać do 80–90 proc. dofinansowania na ocieplenie swoich domów.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: odrzucenie unijnej polityki klimatycznej oznacza utratę miliardów euro dotacji na ocieplanie domów i wymianę okien dla zwykłych obywateli. Zostaniemy w nieocieplonych 'wampirach energetycznych', a 100 proc. rosnących kosztów ogrzewania nieszczelnych budynków pokryjesz sam z własnej kieszeni."
Przypis nr 7: Ucieczka inwestorów i fabryk do sąsiadów
Populizm chętnie głosi, że polityka klimatyczna niszczy polski przemysł. Tymczasem żyjemy w czasach, w których największe światowe koncerny (od technologii, przez motoryzację, po farmację) mają sztywne, korporacyjne wymogi: ich nowe fabryki muszą być zasilane w 100 proc. czystą, zieloną energią.
Jeśli Polska odrzuci transformację i zostanie przy energii z węgla, nowoczesne gigafabryki, centra badawcze i tysiące dobrze płatnych miejsc pracy ominą nasz kraj szerokim łukiem i powstaną w Czechach, na Słowacji, w Rumunii czy na Węgrzech, gdzie udział OZE szybko rośnie.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem Prezydenta?
"Pamiętaj: nowoczesne inwestycje i dobrze płatne miejsca pracy wymagają czystej energii. Odrzucenie polityki klimatycznej sprawi, że międzynarodowy biznes wycofa się z Polski, a nowe fabryki i wysokie pensje przejmą nasi sąsiedzi w Europie Środkowej."
Przypis nr 8: Koszty okresu przejściowego i chińska pułapka
Żeby nie było tak łatwo: unijna polityka klimatyczna to nie jest bezpłatny prezent z Brukseli. To drogi i skomplikowany proces, który ma swoje bardzo realne minusy.
Zanim inwestycje w wiatr, atom czy słońce przyniosą tanią energię, trzeba na nie wydać gigantyczne pieniądze "tu i teraz". Włączenie od 2027 roku paliw do ogrzewania i transportu do systemu opłat za emisje (tzw. ETS 2) uderzy w portfele najmniej zamożnych obywateli.
Do tego dochodzi ryzyko utraty konkurencyjności przez polski przemysł ciężki, który płaci za energię więcej niż fabryki w USA czy Azji, oraz zmiana jednego uzależnienia na drugie – bo odchodząc od rosyjskich surowców, stajemy się technologicznie zależni od Chin, które kontrolują ponad 80 proc. światowego rynku paneli fotowoltaicznych i baterii.
Jak powinno brzmieć uczciwe uzasadnienie pod pytaniem prezydenta?
"Pamiętaj: poparcie unijnej polityki klimatycznej nie jest darmowe. W krótkim i średnim okresie oznacza to wysokie koszty transformacji, ryzyko wzrostu cen ogrzewania i paliw (system ETS 2) oraz potężne wyzwanie dla konkurencyjności polskich firm. Zaznaczając odpowiedź 'TAK', zgadzasz się na trudne, kosztowne reformy i unijne rygory biurokratyczne w zamian za uniknięcie technologicznego zacofania i stały dostęp do wspólnego rynku."
Nie róbmy z obywateli dzieci
Referendum to potężne narzędzie demokracji, ale tylko wtedy, gdy obywatele podejmują decyzję na podstawie twardych faktów, a nie politycznych haseł napisanych pod dyktando związkowców i kampanii wyborczej.
Panie Prezydencie, jeśli naprawdę chce Pan dać głos "Narodowi jako suwerenowi", prosimy nie bać się prawdy. Prosimy dopisać do karty referendalnej wyliczenia kosztów wydobycia węgla, koszty ewentualnych ceł i twarde dane o bilansie energetycznym. Wtedy Polacy odpowiedzą na Pana pytanie świadomie. Ale coś mi mówi, że po przeczytaniu pełnego uzasadnienia wynik tego głosowania mocno by Pana zaskoczył.






