Samochody w kolejce do bramek na autostradzie.
Przejechałeś autostradą A2 lub A4 i nie zapłaciłeś w e-TOLL? Możesz dostać wezwanie na 500 zł. KAS prowadzi sprawy wobec prawie pół miliona kierowców, a część kar dopiero trafi do właścicieli aut. Fot. Małgosia Janicka/shutterstock

Przejechałeś autostradą A2 lub A4 i nie zapłaciłeś w e-TOLL? Możesz dostać wezwanie na 500 zł. KAS prowadzi sprawy wobec prawie pół miliona kierowców, a część kar dopiero trafi do właścicieli aut.

REKLAMA

KAS od kilku lat prowadzi postępowania wobec kierowców, którzy przejechali państwowymi autostradami bez uregulowania należności. Sprawy dotyczą przejazdów wykonanych do 30 czerwca 2023 roku, czyli do momentu zakończenia poboru opłat od samochodów osobowych na tych trasach.

Prawie pół miliona nieopłaconych przejazdów na A2 i A4. Lawina pism z KAS w Łodzi

Za obsługę takich spraw odpowiada łódzki oddział Krajowej Administracji Skarbowej. To właśnie stamtąd wysyłane są wezwania do zapłaty dla kierowców, którzy nie wywiązali się z obowiązku opłacenia przejazdu.

Jak przekazała KAS, do 16 lipca 2026 roku odnotowano 492 452 podejrzenia naruszenia obowiązku wniesienia opłaty za przejazd płatnymi odcinkami autostrad.

W 2025 roku kierowcy otrzymali rekordową liczbę takich pism. Łącznie wysłano wtedy 85 246 wezwań. W 2026 roku liczba ta wyniosła już 11,9 tys. Efekt jest taki, że 500 zł opłaty dodatkowej to dziś kwota, o którą skarbówka ściga kierowców za pułapkę sprzed lat – często dotyczącą podróży, o której adresat pisma dawno zdążył zapomnieć.

Problem pojawił się po zmianie zasad poboru opłat na państwowych odcinkach autostrad. Od 1 grudnia 2021 roku kierowcy samochodów osobowych korzystający z fragmentów A2 między Koninem a Strykowem oraz A4 między węzłem Sośnica a Bielanami Wrocławskimi musieli korzystać z systemu e-TOLL.

Wielu kierowców nie zdawało sobie jednak sprawy, że otwarte bramki nie oznaczają darmowego przejazdu. Część osób przejeżdżała przez autostrady bez rejestracji i wniesienia opłaty, ponieważ wcześniej kojarzyła płatności głównie z tradycyjnymi punktami poboru.

Nowy system od pierwszych tygodni działania miał złą prasę. Już wtedy widać było, że kierowcy skarżą się na e-TOLL – aplikacja się zawieszała, wyłączała w trakcie jazdy, a dodanie kolejnego pojazdu do konta bywało problematyczne. Dziś konsekwencje tamtego zamieszania spływają pocztą.

Większość kar e-TOLL dopiero przed nami

KAS szacuje, że wezwania trafiły dotychczas tylko do około 35 proc. osób, które miały nieopłacone przejazdy. Oznacza to, że kolejne pisma mogą być jeszcze wysyłane.

Nie wszystkie sprawy zakończą się jednak nałożeniem kary. Każde postępowanie jest prowadzone do momentu jego wyjaśnienia albo przedawnienia.

Pierwsze sprawy zaczną się przedawniać 1 grudnia 2026 roku. Zgodnie z przepisami takie naruszenia przedawniają się po pięciu latach. Ostatnie z nich mogą ulec przedawnieniu 30 czerwca 2028 roku.

Mimo że osobówki nie płacą już za państwowe odcinki A2 i A4, to państwo systematycznie podnosi poprzeczkę w innych obszarach. Widać to po tym, jak wyglądały podwyżki opłat drogowych po Nowym Roku dla pojazdów ciężarowych, gdzie do waloryzacji stawek doszło rozszerzenie sieci płatnych tras w systemie e-TOLL.

W tym samym czasie zaostrzane są sankcje wobec najbardziej ryzykownych zachowań na drodze – resort sprawiedliwości chce, by pijani kierowcy za kratki trafiali bez możliwości zawieszenia kary. Do tego dochodzi codzienna arytmetyka portfela: ceny paliw w miastach po likwidacji taniego tankowania w ramach mini-CPN pokazują, że jazda samochodem tanieć nie zamierza.

Źródło; Interia