
Starzejąca się kadra, wysokie koszty startowe i biurokracja zagrażają jednemu z filarów polskiej gospodarki. Wysokie pensje rzędu 18-20 tys. zł przestają przyciągać kierowców. Jeśli sytuacja się nie zmieni, koszty transportu i dostaw drastycznie wzrosną.
Polska branża transportowa zmaga się z drastycznym brakiem kadr. Jak informuje portal Bankier.pl, na polskim rynku pracy brakuje obecnie od 100 do nawet 150 tysięcy zawodowych kierowców. Sytuacji nie ratują nawet rewelacyjne stawki: na portalach rekrutacyjnych oferty dla kierowców kat. C+E wahają się między 10 a 16 tys. zł brutto, a w wyspecjalizowanych przewozach przekraczają 18 tys. zł miesięcznie.
Dlaczego 18 tys. zł nie kusi pracowników?
Eksperci wskazują na głęboki kryzys demograficzny. Jan Buczek, prezes ZMPD, podkreśla, że średni wiek kierowcy w Polsce przekracza już 50 lat, natomiast osoby poniżej 25. roku życia stanowią zaledwie 3 proc. zatrudnionych.
Jak zauważa Piotr Winiarski z Rohlig SUUS Logistics, młode pokolenie ma zupełnie inne oczekiwania. Długa nieobecność w domu, wysoka odpowiedzialność i trudne warunki na trasach (m.in. brak bezpiecznych parkingów czy odpowiedniego zaplecza sanitarnego) wygrywają w starciu z potrzebą zachowania równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, czyli życiem w trasie.
Chociaż kierowca tira zarabia sporo, barierą wejścia są wysokie koszty startowe – zdobycie prawa jazdy i kwalifikacji zawodowych to wydatek sięgający kilkunastu tysięcy złotych.
Zobacz także
Pracowników zagranicznych paraliżuje biurokracja
Lekiem na braki kadrowe mieli być pracownicy spoza Unii Europejskiej, głównie z Ukrainy i Białorusi, których w Polsce pracuje już około 150 tysięcy. Jednak przewoźnicy alarmują, że procedury administracyjne paraliżują ich zatrudnianie. Wyrobienie wizy czy uzyskanie karty pobytu czasowego trwa w niektórych urzędach wojewódzkich nawet dwa lata. W tym czasie kierowca nie może obsługiwać tras międzynarodowych, a po zdobyciu dokumentów często odpływa do pracy w Europie Zachodniej.
Skutki odczuje cała gospodarka, stojące w bazach ciężarówki to nie tylko zmartwienie właścicieli firm transportowych. Braki kadrowe oznaczają mniejszą dostępność usług, opóźnienia w dostawach oraz wzrost kosztów frachtu, co w bezpośredni sposób przełoży się na wzrost cen produktów na sklepowych półkach.
Polski transport tonie, pisaliśmy już, że nasze firmy masowo upadają. Bez pilnych zmian systemowych polski transport straci swoją pozycję lidera w Europie.
Źródło: Bankier.pl
Czy praca kierowcy ciężarówki jest atrakcyjna?
3 odpowiedzi






