
Władze miasta zaprosiły na letnią odsłonę swoich setnych urodzin popularną wokalistkę Sanah. Problem w tym, że wstęp na koncert mają tylko posiadacze Karty Mieszkańca. A tej nie wyrobiła do tej pory nawet połowa Gdynian.
Oficjalnie Gdynia obchodziła swoje okrągłe 100. urodziny 10 lutego. Ale jako że to miasto tak ważne historyczne i tak symboliczne pod wieloma względami, to nie można było tej imprezy skończyć w jeden weekend. Stąd zrodzony już kilka lat temu pomysł na to, by gdyńska "setka" była obchodzona przez cały rok. Jedną z odsłon obchodów ma być planowany na sobotę 22 sierpnia koncert Letnie Urodziny Gdyni. To wokół tego wydarzenia pojawiło się sporo kontrowersji.
Wykluczający pomysł na koncert
Wszyscy wiemy, jak ogromną popularnością cieszy się w Polsce Sanah. Wokalistka wyprzedaje całe stadiony, łatwo więc domyślić się, jakie tłumy odwiedziłyby gdyńskie Molo Południowe, jeśli jej koncert byłby za darmo. Stąd władze miasta uznały, że wymyślą sposób, by mieszkańcy mogli posłuchać występu nieodpłatnie, jednocześnie ograniczając wielki napływ ludzi spoza Gdyni.
Ów pomysł polega na tym, żeby wstęp na imprezę mieli tylko posiadacze Karty Mieszkańca. Z opcją wprowadzenia przez każdego takiego posiadacza po jednej osobie towarzyszącej.
Brzmi to ładnie na pierwszy rzut ucha, ale wystarczy przyjrzeć się liczbom, żeby zorientować się, jak bardzo niefortunny jest to pomysł.
Dla kogo będzie koncert Sanah?
Radny PiS Marek Dudziński szybko zwrócił uwagę, że Kartę Mieszkańca w Gdyni wyrobiło do tej pory jedynie 40 proc. uprawnionych do tego osób. A czas oczekiwania na wyrobienie tego dokumentu to minimum miesiąc, co oznacza, że żadna z osób nieposiadających go nie będzie w stanie zrobić tego do dnia koncertu. Wśród radnych pojawiły się pomysły innej identyfikacji Gdynian – na przykład poprzez okazanie deklaracji PIT – ale władze miasta pozostały w tej sprawie nieugięte.
W dodatku władze Gdyni kompletnie nie potrafią wytłumaczyć się z kontrowersyjnego zagrania. Inny opozycyjny radny Jakub Ubych zwraca uwagę, że mówienie przez urzędników o powodach wynikających z kwestii bezpieczeństwa (bo impreza jest przewidziana na maksymalnie 35 tysięcy osób) jeszcze bardziej ich pogrąża.
A więc okazuje się, że nawet posiadacze Karty Mieszkańca nie mogą być pewni wejścia na koncert – a tych jest znacznie więcej niż 35 tysięcy, plus przecież osoby towarzyszące. Podobnie z argumentem, że impreza jest tylko dla Gdynian, bo jest opłacana z miejskich pieniędzy. No nie jest, bo wśród sponsorów jest między innymi Port Gdynia, będący spółką Skarbu Państwa.
W gdyńskim ratuszu nie dzieje się dobrze
Kto obserwuje, chociaż pobieżnie, to co w ostatnich miesiącach dzieje się w gdyńskim samorządzie, nie powinien się specjalnie dziwić. Nowa ekipa, która przejęła władzę po dwóch dekadach Wojciecha Szczurka, ma ogromne problemy z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Prezydentka Aleksandra Kosiorek bardzo szybko straciła część swoich radnych, pozbyła się oskarżanego o lubieżne czyny w urzędzie najbliższego współpracownika, pożegnała się ze swoim kluczowym zastępcą oraz weszła w niewygodną koalicję z Koalicją Obywatelską i ruchami miejskimi.
Zobacz także
Efekt jest taki, że w gdyńskim ratuszu panuje decyzyjny bajzel, a jego efektem są właśnie tak poronione pomysły, jak ten z koncertem Sanah tylko dla wybranych.
Cóż, wybranym Gdynianom pozostaje życzyć dobrej zabawy. A tym, którzy się nie załapią, bo nie wyrobili Karty Mieszkańca, życzę dobrego nagłośnienia, żeby koncert dało się usłyszeć zza ogrodzenia.
Szkoda, bo setne urodziny Gdyni były naprawdę piękną okazją do wypromowania miasta. A większość związanych z nimi wydarzeń albo przeszła bez echa. albo miała wątpliwą jakość (jak wygenerowany częściowo w AI pokaz mappingu na urzędzie miasta). Na obecną chwlę największe publicity ma letni koncert Sanah. Ale nie wiem, czy na takiej popularności zależało urzędnikom z Gdyni.






