
Morska Stocznia Remontowa Gryfia szykuje się na największą inwestycję od dekad. Już w lipcu przyszłego roku w Szczecinie ma pojawić się dok pływający za 240 mln zł, zdolny obsłużyć statki klasy Panamax. Projekt ma zapewnić spółce trwałą rentowność i nowe kontrakty.
Jak podaje serwis Gazeta.pl, Morska Stocznia Remontowa Gryfia szykuje się na największą inwestycję od dekad. Już w lipcu przyszłego roku na jej terenie zacumuje potężny dok pływający o nośności 24 tys. ton. Za budowę konstrukcji wartej 240 mln zł odpowiada Stocznia Szczecińska Wulkan.
Nowy dok pływający w Szczecinie. Stocznia Gryfia obsłuży statki klasy Panamax
Nowa konstrukcja otworzy przed stocznią zupełnie nowe możliwości i pozwoli na dokowanie znacznie potężniejszych jednostek. Mowa głównie o statkach typu Panamax, czyli jednostkach o gabarytach odpowiadających pierwotnym wymiarom śluz Kanału Panamskiego.
W tym standardzie mieści się również przeważająca część dużych frachtowców i promów kursujących dziś po Bałtyku. Zaplecze techniczne jest już niemal dopięte na ostatni guzik – zmodernizowano nabrzeże oraz pogłębiono basen pod instalację doku.
Zlecenie trafiło do firmy, o której w ostatnich miesiącach coraz częściej słychać dobre wieści. Stocznia Szczecińska Wulkan buduje m.in. okręt ratowniczy dla armii. Teraz ta sama stocznia wykona dok dla Gryfii.
Zobacz także
Plan naprawczy i nowy zarząd. Kiedy Stocznia Gryfia osiągnie zysk?
Budowa doku to element kompleksowego planu naprawczo-rozwojowego, przygotowanego przez większościowego właściciela Gryfii – Fundusz Rozwoju Spółek (FRS). Inwestycja otworzy drogę do napraw i modernizacji potężnych frachtowców handlowych, jednostek uniwersalnych oraz promów pasażerskich.
Samo powiększenie doku to jednak nie wszystko – trwałe uzdrowienie sytuacji finansowej spółki zależy również od wdrożenia kolejnych kroków operacyjnych. To ważne, bo szczecińskie stocznie długo zmagały się z problemami. Gdy ogłaszano, że mamy pierwszy od lat nowy prom – Jantar Unity, przypominano, że zarówno Wulkan, jak i Gryfia były wcześniej zadłużone i źle zarządzane.
Spółka stawia na zdobywanie kolejnych zleceń i zwiększenie rentowności. Jak zaznacza Aleksandra Skibniewska, prezes Funduszu Rozwoju Spółek, przytaczana przez serwis Gazeta.pl, celem nie jest samo przeprowadzenie remontu, lecz wygenerowanie zysku umożliwiającego dalszy rozwój. Dodaje, że to właśnie odpowiednia marża stanowi warunek długofalowej konkurencyjności Gryfii.
Za realizację zmian odpowiada nowy zarząd stoczni z Arturem Łopuszko na czele – branżowym ekspertem i byłym członkiem rady nadzorczej FRS, który objął stanowisko prezesa we wrześniu. O ile FRS zapewnia finansowanie, o tyle wdrożenie planu spoczywa na Gryfii. Według szacunków władz spółki pierwsze wyraźne zyski i poprawa rentowności nadejdą pod koniec 2027 roku.
Czy państwo powinno dalej wspierać finansowo rozwój i modernizację polskich stoczni remontowych?
... odpowiedzi






