Zdmuchiwanie liści i banknotów.
Sprawdź, gdzie w Polsce obowiązuje zakaz używania dmuchaw do liści. Fot. Fotokostic/Shutterstock/obróbka w AI

Choć w wielu miastach i gminach obowiązuje zakaz stosowania dmuchaw do liści, właściciele domów potrafią dowiedzieć się o tym dopiero w momencie, gdy dostają mandat. Z drugiej strony strażnicy miejscy miewają związane ręce, gdy chcą nałożyć karę za używanie dmuchawy. Sprawdzamy, gdzie sprzęt jest zakazany i jak wygląda rzeczywistość kontrolna.

REKLAMA

Piękna, złota, polska jesień traci swój urok z chwilą, gdy trzeba zająć się opadłymi liśćmi. W tej kwestii od lat istnieją dwa obozy: jedni usuwają je za wszelką cenę, inni wolą zostawić je naturze.

Dmuchawy do liści wydają się wygodnym rozwiązaniem dla pierwszej grupy, ale wiążą się z hałasem oraz wieloma innymi problemami. W tym prawnymi – bo choć bez przeszkód kupimy je w sklepie, w niektórych gminach obowiązuje kategoryczny zakaz ich używania. Krótko mówiąc: za uruchomienie dmuchawy do liści można dostać mandat.

Dmuchawy do liści. Gdzie w Polsce jest zakaz korzystania z tych urządzeń?

Przepisy w Polsce nie są jednolite – zależą od uchwał sejmików wojewódzkich (uchwalanych w ramach Programów Ochrony Powietrza) oraz decyzji lokalnych samorządów. To, co dla jednych oznacza oszczędność czasu, dla innych jest hałaśliwym utrapieniem.

Najbardziej rygorystyczne zasady obowiązują na całym Mazowszu – m.in. w Warszawie, Radomiu, Płocku, Siedlcach, Piasecznie czy Grodzisku Mazowieckim. Zgodnie z mazowieckim Programem Ochrony Powietrza wprowadzono tam całkowity zakaz stosowania elektrycznych i spalinowych dmuchaw do liści.

Obejmuje on wszystkich: urzędy, przedsiębiorców, zarządców nieruchomości oraz prywatnych właścicieli sprzątających własne podwórka (jedynym wyjątkiem są urządzenia ssące, czyli odkurzacze do liści). Podobnie surowe podejście przyjęto w stolicy Wielkopolski: Poznaniu.

W pozostałych metropoliach sytuacja jest bardziej skomplikowana. W Łodzi zakaz obejmuje tereny miejskie, lecz nie dotyczy posesji prywatnych czy spółdzielczych – chyba że ogłoszony zostanie 3. poziom zagrożenia smogowego.

W Krakowie i Opolu sprzęt ten idzie w odstawkę w dniach przekroczenia norm pyłów PM10 i ogłoszenia alarmów smogowych. Z kolei we Wrocławiu Zarząd Zieleni Miejskiej zakazuje używania dmuchaw swoim wykonawcom, co jednak nie przekłada się na cały obszar miasta ani tereny prywatne.

– To, że dmuchawy nadal można stosować w tak wielu gminach jest efektem społecznej akceptacji i braku wiedzy. To jest dobry grunt, żeby niczego nie zmieniać. "Ludziom nie przeszkadzają dmuchawy, więc je stosujmy"... Ale przecież to urzędnicy powinni zwiększać świadomość! Są też firmy zieleniarskie, które zainwestowały w dmuchawy dziesiątki tysięcy złotych. Dla nich zakaz stosowania dmuchaw to pieniądze wyrzucone w błoto. To jest silne lobby – komentował dla naTemat Witold Szwedkowski z Miejskiej Partyzantki Ogrodniczej.

Czy dmuchawy do liści są szkodliwe? Dlaczego budzą kontrowersje?

Głównym zarzutem wobec dmuchaw do liści, poza uciążliwym hałasem, jest tzw. wtórna emisja. Dmuchawa nie tylko przesuwa liście, ale wznieca z ziemi osiadłe drobiny pyłów zawieszonych (PM10, PM2,5), ciężkie metale i mikroplastik, zmuszając przechodniów oraz samych operatorów do wdychania szkodliwego koktajlu.

Mimo że za łamanie zakazu wynikającego z uchwały antysmogowej grozi kara grzywny od 500 zł do nawet 5000 zł (na podstawie art. 332 ustawy o ochronie środowiska), w praktyce bywa różnie. W mojej okolicy w Warszawie co jesień przynajmniej jedna osoba mimo zakazu usuwa liście dmuchawą i nikt nie ma o to pretensji. Tymczasem potrafi wybuchnąć awantura o to, że komuś pod płotem za głośno kwiczą dziki.

Być może mieszkańcy – nawet ci, których frustruje warkot urządzeń – nie wiedzą o istnieniu zakazów. Z kolei ci, którzy o nich wiedzą, mogą sobie nic z nich nie robić, bo egzekwowanie przepisów mocno kuleje.

Przepisy stanowią bowiem, że funkcjonariusz może nałożyć mandat tylko wtedy, gdy schwyta sprawcę na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia. Ponadto Inspekcja Ochrony Środowiska kontroluje głównie podmioty gospodarcze i jednostki samorządowe, a nie osoby prywatne.

Z kolei Straż Miejska w Warszawie informuje, że strażnicy nie posiadają bezpośrednich uprawnień do nakładania mandatów z tego konkretnego artykułu – w efekcie ich interwencja często kończy się na pouczeniu i przeprowadzeniu kontroli informacyjnej.

A co z dmuchawami do śniegu? Jeśli ktoś używa klasycznej ogrodowej dmuchawy (spalinowej lub elektrycznej) do zdmuchiwania świeżego, puszystego śniegu z chodnika, auta czy podjazdu, łamie ten sam zakaz co w przypadku usuwania liści. Przepisy obejmują bowiem urządzenia tłoczące powietrze niezależnie od tego, do czego są wykorzystywane. Osoby, które chcą ułatwić sobie zimowe prace, mogą jednak bez przeszkód sięgnąć po dedykowane odśnieżarki mechaniczne (wirnikowe), które są w pełni dozwolone.

Sonda

Czy zakaz używania dmuchaw powinien obwiązywać w całej Polsce?

... odpowiedzi