Daniel Obajtek, Donald Tusk i paliwo po 5,19 zł.
Politycy PiS wytykają Donaldowi Tuskowi niespełnienia obietnicy paliwa po 5,19 zł. Zapytaliśmy o spór ekonomistę. Fot. beast01/UkrPictures/Shutterstock/Daniel Obajtek/zrzut ekranu/kompozycja własna

Ceny paliwa spadły po tym, jak prezydent podpisał ustawę rządzących, ale opozycja nadal nie zostawia na nich suchej nitki. PiS i reszta prawicy przypominają słowa Donalda Tuska z 2022 roku, że jak demokraci obejmą władzę, benzyna będzie kosztować 5,19 zł za litr. Czy ta obietnica w ogóle była możliwa do realizacji? A może już została spełniona? Poprosiliśmy o komentarz ekonomistę.

REKLAMA

W sobotę 3 października weszła w życie ustawa "Ceny Paliwa Niżej" (CPN), podpisana dzień wcześniej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Dzięki temu, że tym razem jej nie zawetował, kierowcy poczuli ulgę na stacjach benzynowych. Mniej zadowolone są koncerny paliwowe, które muszą teraz płacić podatek od nadmiarowych zysków.

Tymczasem politycy opozycji po raz kolejny przypominają premierowi Donaldowi Tuskowi jego słynną deklarację z czerwca 2022 roku. W wywiadzie dla naTemat, na pytanie Anny Dryjańskiej "Krótka piłka: dziś zostaje pan premierem, po ile jutro będzie paliwo?", padła wówczas krótka odpowiedź: "5,19 zł".

Ceny benzyny i diesla po powrocie programu CPN są już wprawdzie już niższe, niż były w ostatnich tygodniach, ale do poziomu 5,19 zł za litr nadal daleko. Zwolennicy Donalda Tuska mówią, że po czterech latach od złożenia tej obietnicy siła nabywcza pieniądza wygląda już zupełnie inaczej. Ale czy na pewno tak to działa? Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB, wyjaśnia w InnPoland, jak to należy poprawnie policzyć.

Obietnica Donalda Tuska z 2022 roku: paliwo po 5,19 zł za litr

Uruchomienie kolejnej edycji tarczy paliwowej CPN stało się możliwe dzięki podpisaniu przez prezydenta ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów energetycznych. W efekcie stawka VAT na paliwa spadła z 23 do 8 proc., a akcyzę ścięto do poziomów znanych z pierwszej edycji programu. Obie ulgi mają obowiązywać do 31 grudnia.

Politycy PiS zamiast o sukcesie wolą jednak mówić o porażce rządzących. "Panie Premierze, pamięta Pan wywiad z czerwca 2022 roku?" – dopytywał Donalda Tuska Daniel Obajtek w serwisie X. Były szef paliwowego giganta przekonuje, że przeznaczenie środków z Orlenu na zamrożenie cen w zupełności wystarczyłoby do obniżenia stawek na dystrybutorach do poziomu 5,19 zł za litr.

Na te słowa błyskawicznie zareagowała sama spółka. "Nic dziwnego, że jako jedyny prezes Orlenu w historii doprowadził Pan do braków na stacjach" – czytamy na koncie Orlenu na X. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy koncern serwuje swojemu byłemu prezesowi tak ciętą odpowiedź.

5,19 zł za paliwo kiedyś, a teraz: czy Donald Tusk kiedykolwiek spełnił swoją obietnicę?

Jednak w 2022 roku 5,19 zł miało zupełnie inną wartość. Spotkałem się z argumentem, że biorąc pod uwagę inflację, Donald Tusk już spełnił swoją obietnicę. 5,19 zł z 2022 roku to obecnie już 8,28 zł! Jednak zdaniem Michała Stajniaka takie obliczenia nie mają większego sensu.

– Biorąc pod uwagę czystą inflację CPI, która od czerwca 2022 roku wzrosła o ok. 25 proc., to ówczesne 5,19 zł to dzisiaj 6,49 zł. Biorąc pod uwagę przeciętne wynagrodzenie, które wzrosło o 41 proc. z ok. 6,5 tys. do 9,3 tys., w takim ujęciu to już 7,33 zł. Z kolei licząc po płacy minimalnej, która wzrosła z 3 tys. do 4,8 tys. (wzrost o niemal 60 proc.), to ówczesna obietnica to już dzisiaj 8,28 – tłumaczy ekspert i dodaje, że ważny jest dodatkowy kontekst.

Po pierwsze: paliwo jest składnikiem inflacji, a nie czymś, co się do niej dostosowuje (waży około 5 proc. "koszyka" CPI z jeszcze większym wkładem pośrednim z powodu m.in. kosztów transportu). Po drugie, przypomina Stajniak, cena paliwa nie jest wielkością indeksowaną, tylko wynikiem gry podaży i popytu. Globalna giełda, marża rafineryjna, kurs dolara i koszty logistyki nie podążąją za polskim CPI.

– Po trzecie, i to jest najciekawsze, inflacja nie uwzględnia zmian produktywności. Część kosztów w łańcuchu paliwowym to praca: w rafinerii, w transporcie, na stacji. Te koszty rosną wraz z płacami. Ale płace mogą rosnąć szybciej niż ceny – wyjaśnia analityk.

Teraz biorąc pod uwagę te trzy czynniki, jak ekspert ocenia dyskusję o osiągnięciu celu 5,19 zł za paliwo? Oddajmy mu głos poniżej.

Jeśli mielibyśmy postawić na jedną liczbę, to byłoby to prawdopodobnie 7,33 zł. bo mierzy to ile pracy trzeba, żeby zatankować. Przy tym odniesieniu dzisiejsza cena 6,73 zł jest realnie niższa niż obietnica z 2022 roku. Z drugiej strony, wydatki na paliwo ważą bardzo dużo w portfelu codziennych wydatków, dlatego nawet najmniejsze zmiany odczuwa się dosyć dotkliwie i wzrost inflacji o 25 proc. w perspektywie tych kilku ostatnich lat nie uzasadnia według konsumentów wyższej ceny paliw. Będąc uczciwym, samo urealnianie tej obietnicy mija się z celem. Cena 5,19 zł nie była nieosiągalna z powodu inflacji, tylko dlatego, że już wtedy leżała poniżej kosztu wytworzenia paliwa. Dziś jest podobnie: gdyby państwo zniosło całą akcyzę, całą opłatę paliwową i cały VAT, olej napędowy i tak kosztowałby 5,72 zł. Postulat leży poniżej ceny paliwa przy zerowym opodatkowaniu, i żadne przeliczenie przez inflację tego nie zmienia.

Michał Stajniak

szef działu analiz XTB

Czy 5,19 zł za litr paliwa jest w ogóle możliwe?

Czy 5,19 zł za litr obecnie jest w ogóle realne? Michał Stajniak przedstawił analizę, która nie pozostawia złudzeń. Litr diesla za pierwszy weekend po obniżkach (7,62 zł) przy cenie ropy 100 USD składał się z:

  • kosztu ropy: 2,42 zł
  • akcyzy: 0,88 zł
  • opłaty paliwowej i emisyjnej: 0,45 zł
  • marży rafineryjno-detalicznej: 3,30 zł
  • podatku VAT 8 proc.: 0,56 zł
  • Wszystkie podatki razem wzięte (VAT, akcyza, opłata paliwowa) stanowią 1,90 zł. Gdyby państwo całkowicie zrezygnowało ze wszystkich danin (zerowy VAT i akcyza), diesel kosztowałby 5,72 zł – nadal więcej niż 5,19 zł.

    Osiągnięcie poziomu 5,19 zł za litr diesla wymagałoby obniżki ceny aż o 2,43 zł. Ponieważ podatki nie dają już pola do manewru, klucz leży w cenie ropy i marżach. Stawka 5,19 zł stanie się realna tylko wtedy, gdy ropa spadnie do 50–60 USD za baryłkę, złoty się umocni, a wysokie marże rafineryjne ulegną głębokiej redukcji.

    Anna Dryjańska: Co by pan zrobił jako premier, żeby ceny paliwa nie szły w górę? Donald Tusk: Natychmiast musi być obniżona marża Orlenu i Lotosu. Dane publikowane przez te spółki jasno pokazują, że od stycznia nastąpił skokowy wzrost ich zysków. Na początku roku marża na baryłce wynosiła 1,9 dolara, a w maju już ponad 59 dolarów! To uderzające. Rozwiązanie jest takie proste? Tak, bo tu nie chodzi o żadne cuda. To nie jest tak, że ktoś siedzi w ukryciu i ma zapisane w tajnych księgach genialne pomysły na tanie paliwo. Po prostu trzeba podejmować decyzje, w tym przypadku decyzje o możliwie minimalnej marży dla takich firm jak Orlen czy Lotos. Wtedy można utrzymać wzrost cen w ryzach. Ale przecież trwa wojna. Ceny paliwa nie zależą tylko od rządu. I Polacy to rozumieją. Wiedzą, że paliwo podrożało w wielu miejscach w Europie. Jednak w Polsce najbardziej. Ludzie znieśliby umiarkowany i uzasadniony wzrost cen paliwa. Podkreślam: umiarkowany i uzasadniony, ale nie to, co się dzieje teraz. Najbardziej szokuje fakt, że ceny paliwa osiągają absolutnie rekordowe pułapy mimo zdjętego VAT-u, a Orlen i Lotos notują najwyższe zyski w historii. Czyli co: chciwość Kaczyńskiego? Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Bardzo chciałbym dowiedzieć się, dlaczego rząd PiS na to pozwala. Ale pewnie ma pan jakąś hipotezę. Nie, bo to nie ma sensu. Co prawda pazerność tej ekipy jest już przysłowiowa, a zamiłowanie prezesa Obajtka do zbytku, pałaców i nieruchomości jest legendarne, ale... przecież nie o to tu chodzi. Moim zdaniem to nie jest kwestia prostej korupcji. Drogie paliwo to zjawisko na wielką skalę, które dotyczy wszystkich Polaków, bo jest jednym z głównych źródeł inflacji. Z tego powodu PiS może przegrać wybory. To ostatnie chyba pana nie martwi. Nie. Ale pyta mnie pani, czy to rozumiem, więc mówię, że nie rozumiem, dlaczego doprowadzono do sytuacji, gdy wszyscy jako obywatele ponosimy gigantyczne straty po to, by państwowe firmy osiągały gigantyczne zyski. Krótka piłka: dziś zostaje pan premierem, po ile jutro będzie paliwo? 5,19 zł.

    Wywiad z Donaldem Tuskiem z 2022 roku

    Anna Dryjańska

    Sonda

    Czy wierzysz, że cenę paliwa można obniżyć obecnie do 5,19 zł?

    ... odpowiedzi