Karol Nawrocki podczas przemówienia. Prasa: Polska na rozdrożu w sprawie Grenlandii.
Prasa: Polska na rozdrożu w sprawie Grenlandii. Fot. KSikorski/Shutterstock

Nie wszyscy w Europie są po stronie Danii w sporze o Grenlandię – pisze "Sueddeutsche Zeitung". W "Die Zeit" czytamy o "dylemacie" Polski.

REKLAMA

"Donald Trump ma wyraźnie zwolenników w postsocjalistycznej Europie Środkowej, nie tylko na Węgrzech i Słowacji" – zauważa niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" (SZ) w środowym (21.01.2026) wydaniu. Przypomina o wizycie premiera Słowacji Roberta Ficy w USA w miniony weekend, gdzie podpisał on m.in. porozumienie o współpracy w dziedzinie energii jądrowej i budowie nowego reaktora.

"O tym, że w tym samym czasie niektórzy partnerzy NATO, w tym Niemcy, prowadzili misję rozpoznawczą na Grenlandii, a także o tym, że w dniu wizyty premiera Słowacji Trump zagroził uczestnikom tej misji cłami, Fico nie wspomniał ani też nie skomentował tego później" – zauważa korespondentka "SZ" Viktoria Grossmann.

Do "wiernych przyjaciół" Trumpa w Europie Środkowej niemiecka dziennikarka zalicza także premiera Czech Andreja Babisza oraz polskiego prezydenta Karola Nawrockiego.

"Prezydent Polski przybył we wtorek na szczyt gospodarczy w Davos i cieszy się na spotkanie z Trumpem. Wizja UE prezentowana przez Nawrockiego jest podobna do wizji premiera Węgier Viktora Orbana lub Ficy. Nawet jeśli ich stanowisko w sprawie Ukrainy jest różne. Chcą oni silnych państw narodowych i dwustronnych stosunków. Walczą oni z rzekomą dominacją Brukseli. Ich wizja świata to silni przywódcy, chrześcijańsko-konserwatywne społeczeństwo, tradycyjne role płciowe i walka z rzekomymi ideologiami, od weganizmu po LGBT. Widać wyraźne podobieństwa do narracji Kremla o dekadenckim, autodestrukcyjnym Zachodzie" – pisze Grossmann.

"Jakby USA dyktowały Polsce, czego chcą"

"Nawrocki i popierająca go prawicowo-nacjonalistyczna partia PiS prezentują się jako antyrosyjscy. Jednak krytycy PiS w Polsce od dawna zwracają uwagę na te podobieństwa. Premier Donald Tusk nieustannie ostrzega, że wróg znajduje się na wschodzie. Nie na zachodzie, w Niemczech i Brukseli, przed którymi nieustannie ostrzegają Nawrocki i PiS" – dodaje.

Według autorki w kwestii Grenlandii Nawrocki "przejmuje argumentację Trumpa dotyczącą chińskiego zagrożenia", podkreślając, że Grenlandia jest po prostu "bardzo ważna strategicznie", a "NATO pod przewodnictwem USA" reprezentuje "wartości wolnego świata". W ocenie Grossmann wypowiedzi, które padły w Londynie, zabrzmiały tak, "jakby USA dyktowały, czego chcą, a Polska podążała za nimi". Nawrocki chwali się swoimi dobrymi relacjami z Trumpem.

Zdaniem niemieckiej dziennikarki Nawrocki jest "zdeterminowany, aby dzięki sile gospodarczej Polski awansować na rzecznika krajów Europy Środkowej". "Nieustannie chwali polski cud", pomijając wszelki udział UE w ożywieniu gospodarczym, a podkreślając sojusze, takie jak Grupa Wyszehradzka z Węgrami, Czechami i Słowacją" – zauważa.

Na skraj przepaści

Z kolei w niemieckim tygodniku "Die Zeit" czytamy, że Donald Trump wtrącił Polskę, "dotąd wierny wobec Ameryki kraj, w niebezpieczny dylemat". Polski politolog Piotr Buras, szef warszawskiego biura Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (ECFR), pisze, że „pozbawione hamulców” działania Trumpa w sprawie Grenlandii i Danii prowadzą na "skraj przepaści nie tylko sojusz transatlantycki, ale także Unię Europejską". A Europa Wschodnia, przede wszystkim Polska, staje się kluczowa w tym kryzysie, który trwale zmieni kontynent".

"Przez długi czas w Polsce panowała dziwna cisza wokół Grenlandii. Wielkie międzynarodowe widowisko, napędzane żądzą władzy Trumpa, wydawało się odległą burzą, a nie sztormem, który mógłby wywrócić do góry nogami politykę zagraniczną Polski ostatnich 35 lat" – ocenia Buras. Przypomina, że premier Donald Tusk podpisał 6 stycznia oświadczenie europejskich przywódców o solidarności z Danią i Grenlandczykami. "W kolejnych dniach gesty solidarności z Duńczykami wyraźnie osłabły" – ocenia autor. Wskazuje, że na profilu Tuska na X nie pojawiły się żadne nowe komentarze o Grenlandii, a polscy eksperci ds. polityki zagranicznej "radzili zachować rozwagę, bagatelizowali powagę sytuacji lub po prostu milczeli". Polska nie wysłała też żołnierzy w ramach międzynarodowej misji rozpoznawczej na Grenlandii. "Rząd milczał, gdy w miniony weekend kraje uczestniczące w misji zareagowały ostro na groźbę nałożenia dodatkowych ceł przez Trumpa. "Gdzie jest Polska?" – zastanawiali się zagraniczni dyplomaci" – pisze Buras.

Tusk pod ogromną presją

Jak zaznacza, błędem byłoby uznanie tej powściągliwości wyłącznie za przejaw czegoś, co często określa się jako "ślepy proamerykanizm". Zauważa, że według badan opinii zaufanie do USA w Polsce słabnie, zaś większość elity politycznej nie ma złudzeń co do przyszłości stosunków transatlantyckich. Rząd Tuska porzucił też wcześniejsze obawy przed zacieśnianiem europejskiej współpracy w zakresie obronności.

"Jednocześnie polski rząd jest pod ogromną presją polityczną wewnątrz kraju: prawicowa opozycja i prezydent Karol Nawrocki, zagorzały zwolennik Trumpa, otwarcie grają kartą proamerykańską i przedstawiają się jako gwaranci specjalnego partnerstwa polsko-amerykańskiego, które przetrwa wszystkie kryzysy" – ocenia Buras. I dodaje, że Tuskowi trudno przeciwstawić sie tej narracji. Jak pisze, Polsce zależy na utrzymaniu możliwie najdłużej zaangażowania USA we wsparcie Ukrainy i utrzymanie sankcji wobec Rosji. Drugi cel dotyczy uniezależniania się Europy od USA w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony oraz uniknięcia sytuacji, w której "Europa zostanie pozostawiona sama sobie, zanim będzie w stanie się bronić".

Stawką jest los UE

Polityka Trumpa w sprawie Grenlandii podważa w znacznym stopniu ten fundamentalny cel, jakim jest zyskanie czasu, a tym samym stawia polską politykę przed nierozwiązywalnym dylematem. Musi starać się zapobiec rozłamowi ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ koszty tego byłyby nie do oszacowania. Ale jaką cenę byłaby gotowa za to zapłacić? Czy w obliczu ostatniej eskalacji Polska powinna naciskać na UE, aby przyjęła łagodne i powściągliwe stanowisko wobec Trumpa? Odrzucić twarde środki, takie jak użycie tzw. bazooki handlowej, czy po prostu powstrzymać się od głosu? Czy powinna podążać za większością UE, czy też świadomie się od niej odciąć, aby nie stracić całkowicie przychylności amerykańskiego prezydenta? – wylicza Buras.

Jak ocenia, "Tusk znalazł się więc w trudnej sytuacji". "Konfrontacyjna polityka wobec Trumpa naraziłaby go na konfrontację polityczną w kraju, której za wszelką cenę chce uniknąć. Specjalna droga w UE miałaby z kolei fatalne konsekwencje dla polityki zagranicznej – zwłaszcza Skandynawowie, którzy są przychylni Polsce, nie wybaczyliby Tuskowi braku solidarności" – ocenia politolog, zaznaczając, że stawką jest przyszłość NATO i los Unii Europejskiej.

Opracowanie: Anna Widzyk