Świat oszalał na punkcie Polski / grafika AI
Świat oszalał na punkcie Polski. My... udajemy, że tego nie widzimy i marnujemy szansę Fot. Gemini AI

"Poland is the best", "Nowa potęga Europy" – YouTube i X zalewają filmy wychwalające nasz kraj. Od Korei po USA, obcokrajowcy zachwycają się polską armią, bezpieczeństwem na ulicach i historią. Mamy swoje 5 minut globalnej sławy, o jakiej marzyliśmy latami. Problem w tym, że polskie instytucje, zamiast ten szał podsycać, wrzucają posty o tłustym czwartku z jednym lajkiem.

REKLAMA

Pewnie każdy z Was już to widział. POLSKA MISTRZEM POLSKI. POLSKA NAJLEPSZA NA ŚWIECIE. KTO SIĘ BOI POLSKI I CZEMU KAŻDY. Pełno tego na YouTube, pełno na X (dawniej Twitter). Na tym drugim udostępniają ludzie z milionami zasięgów, na tym pierwszym chwytliwy nagłówek o Polsce to gwarancja setek tysięcy wyświetleń.

Szał nie omija też Instagrama. Bez znaczenia czy to nowe czołgi, artyleria, GROM, dzieci śpiewające w kościele, nastolatkowie tańczący polonez czy lista najlepszych krajów do życia w Europie. Niczym z prześmiewczego mema o Japonii, ale to właśnie tym żyje teraz internetowy świat. Polska najlepsza.

Oczywiście wielu ruszy do racjonalizowania, że to na pewno Polacy lubiący oglądać niepolskie firmy o Polakach. Jednak wystarczy chwila czytania komentarzy, aby odkryć, że rzeczywistość jest jednak inna. Pełno tam Amerykanów, Koreańczyków (tych z Południa), Latynosów, Azjatów i ludzi z centralnej Europy. Stety lub nie, polskie smutasy muszą zaakceptować, że zapanowała moda na Polskę.

Niektórzy powiedzą, że moda ta to głównie "skrajna prawica". Można się co do tego nawet zgodzić, bo właściwie wszystko jest dzisiaj skrajną prawicą więc i moda na Polskę może być skrajnie prawicowa. A na poważnie – skąd się to wzięło?

Wbrew tej tezie, moda na Polskę zaczęłą się głównie od chwalenia naszego rozwoju gospodarczego, a potem militarnego. To tutaj zaczęły się pojawiać globalne analizy, wywiady i reportaże o Polsce, która już zaraz prześcignie Wielką Brytanię. Materiały z defiladą sierpniową też wspaniale ilustrowały materiały o rosnącej europejskiej potędze i największej armii lądowej Europy.

Wraz z zaostrzeniem się konfliktu na tle nielegalnej imigracji i struktury ludnościowej w USA i Europie, również tutaj zauważono, że Polska radzi sobie inaczej. Przyszła pora na filmiki "Warszawa nocą", "polskie metro" i "a widzieliście te dzieciaki w śmiesznych ubrankach co se śpiewają!?"

No i fajnie. Dzieje się.

Co z tym robi Polska? Oczywiście nic

Pewnie z wielu was będzie ogromnie zaskoczonych, ale Polska Fundacja Narodowa dalej istnieje. Wiem, wiem, Pan Premier prawie odgrażał się, że siekierami rozwalą to cholerstwo w pierwszym dniu sprawowania władzy, ale jakoś nie wyszło. Zapomnieli, albo coś. Tzn. zapomnieć chyba nie zapomnieli, bo jednak władze PFN zmienili na swoje, ale nie poszła za tym likwidacja. Kto by pomyślał.

No i co to PFN porabia? Otóż dalej nic.

Coś tam wrzucą na FB o tłustym czwartku (1 lajk) czy o walentynkach (0 lajków). Prawdziwą furorę zrobił filmik o "międzynarodowym dniu radia" na instagramie, który zebrał zawrotne 7 lajków

Nie jest to jednak miejsce na poważną analizę PFNu, bo nie robią nic, co by się do poważnej analizy nadawało. Tu opłacą jakiś wernisaż, a tam wezmą żołnierzy z USA do muzeum lotnictwa (serio).

No dobrze, porozmawiajmy zamiast tego, co powinna robić instytucja, która chce wykorzystać ten internetowy i turystyczny boom na Polskę. Tak, w 2025 do Polski przyjechała rekordowa liczba turystów zagranicznych, o 13 proc. więcej niż w 2024. Trudno nie powiązać tego z polską falą w internecie.

Niestety, PFN skupia się bardziej na detalu, niż hurcie, a ich akcje kierowane są do setek ludzi. W najlepszych przypadkach.

Od czego bym zaczął?

Od przełamania dramatu wiecznych dotacji i konkursów, gdzie programy trwają od dotacji do dotacji. Potrzebujemy stałego procesu, który pozwala na dynamiczne reagowanie na wydarzenia na świecie.

Należałoby prowadzić regularne badania opinii publicznej na temat ich opinii o Polsce. W Korei mówią, że mamy wspólną historię? No to zlecamy krótki filmik na rynek koreański, a koreańskich youtuberów i tiktokerów zapraszamy do Polski "śladem polskiej historii", z przewodnikiem, który podkreśli im podobieństwa do doświadczeń ich rodziców i dziadków.

W USA ekscytują się polskimi zbrojeniami? Zapraszamy youtuberów od broni, dajemy im postrzelać z produktów Fabryki Broni czy ZM Tarnów i jaramy się zasięgami.

Pozwala to na bieżąco podbijać pozytywne emocje o Polsce i reagować na negatywne. Artykuł, że Polacy mordowali Żydów? No to jedziemy z krótkim dokumentem sponsorowanym na kluczowych social mediach o polskich sprawiedliwych wśród narodów świata.

Drugą kwestią powinna być organizacja konferencji polonijnych, ale nie takich z Polonezem, pierogami i papieżem. Konferencje te powinny przyciągać młodych ludzi, których wyjątkowe umiejętności można wykorzystać w Polsce. Bardzo dobremu programowi "Poland. Business Harbour" w ramach politycznych wojenek dorobiono paskudną gębę, ale był to naprawdę dobry program, który powinien zostać rozszerzony głównie pod kątem naszej Polonii. Polskie Success Stories jako motyw przewodni i zachęta do emigracji do Polski, po uzyskaniu Karty Polaka.

Po trzecie, YouTube pełen jest filmów o Rzeczpospolitej Obojga Narodów, gdzie państwo polskie temat porzuciło niczym niechciane dziecko. Tymczasem jest to temat, który pasjonuje obcokrajowców, również tych w krajach Centralnej Europy. To banalne do wykorzystania soft power, które można wykorzystać do produkcji krótkich animacji dokumentalnych czy nawet rozrywkowych. Ludzie chcą słuchać o naszej historii, a my im jej nie opowiadamy. Czy może być większe marnotrawstwo?

Nie wspominam nawet o wysokobudżetowych grach czy filmach. Budzi jednak zdziwienie, że nie doczekaliśmy się w ostatnich 40 latach  dobrego filmu o tysiącletniej historii, oprócz Ogniem i Mieczem. Mają swoje filmy Czesi, mają Finowie, ale Polacy niestety nie.

Mamy teraz swoje 5 minut

5 minut, które może przełożyć się na konkretne zyski i trwałą zmianę wizerunku naszej ojczyzny. Tym razem jednak nie będzie wymówek. Jeśli nie wykorzystamy tej szansy, to nie będziemy mogli obwiniać okupantów, złych sąsiadów czy światowego spisku. Tę szansę zmarnujemy absolutnie samodzielnie. I jesteśmy ku temu na  dobrej drodze.