Pracownicy korporacji i flagi państw na tle flagi Polski. Jak oceniać, które firmy są polskie?
Jak oceniać, czy firma jest polska? Szymon Janus ma metodę. Fot. NDAB Creativity/em_concepts/Shutterstock/kompozycja SLL

Kiedy Władysław Bełza pisał w 1900 roku słynne słowa "Kto ty jesteś? Polak mały", nie mógł przewidzieć, że 126 lat później na poważnie będziemy dyskutować, czy globalne firmy wywodzące się z Polski są jeszcze (już? były?) polskie, czy nie.

REKLAMA

Dyskusja ta notorycznie powraca przy informacjach o kolejnej ekspansji InPostu czy Żabki albo przy kolejnym kontrakcie firmy ICEYE. No więc, jak to z tym jest?

Polskie firmy. Po czym poznać narodowość spółek?

Jest tak, że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie zdominowanym przez fundusze inwestycyjne i wielkie grupy kapitałowe trudno stworzyć jedną definicję "kto jest kim".

Czy Mercedes jest niemiecki, skoro tylko 7 proc. kapitału w tej spółce jest z Niemiec, 16 proc. z USA, a 17 proc. z innych krajów europejskich? Może to firma azjatycka, skoro aż 21 proc. akcjonariuszy pochodzi z Azji?

Jakie wpływy w spółce w nowym układzie właścicielskim InPostu będzie miał Rafał Brzoska ze swoimi 16 proc.? Czy będzie to większy wpływ niż ma Bezos w Amazonie (8 proc.) i Musk w Tesli (13 proc.) czy mniejszy?

To może czy niemiecki jest Viessmann, słynny producent urządzeń grzewczych, który nadal mieści się w Niemczech, pozostał przy swojej marce i managerach, ale w całości został wykupiony przez amerykańskiego rywala, firmę Carrier?

Adidas? Dominuje kapitał amerykański, ale czy ktoś mówi, że to amerykańska firma? No właśnie, raczej nie.

Po czym wiadomo, że firma jest polska

Jak we wszystkim, także tutaj liczy się kontekst i szersze spojrzenie na temat.

W ocenie "polskości" danej firmy należy brać pod uwagę kilka aspektów i to one w mojej ocenie decydują, kto jest, a kto nie jest, polską firmą.

Kluczowe elementy, które powinniśmy brać pod uwagę:

  • narodowość założyciela;
  • narodowość prezesa i głównych managerów;
  • gdzie płacą podatki;
  • gdzie jest siedziba operacyjna;
  • gdzie jest centrum operacyjne spółki;
  • gdzie są kluczowe działy spółki – księgowość, IT, R+D;
  • skąd pochodzi kapitał założycielski;
  • samoidentyfikacja firmy;
  • Czy wszystkie te punkty powinny zostać spełnione, aby firmę uznawać za polską? Raczej nie. Przeanalizujmy sobie parę głównych przykładów.

    Czy InPost jest polską firmą?

    Tak, nie widzę tutaj właściwie pola do dyskusji, że jest inaczej. No bo spójrzmy:

    Założyciel i prezes jest Polakiem, a kluczowi managerowie są w Polsce i są Polakami. Firma płaci podatki w Polsce (czym się chwali) i w Polsce toczą się główne procesy biznesowe. InPost również identyfikuje się jako firma polska, chociażby przez magnesy "from Poland with love" rozklejane na Paczkomatach w Europie.

    Wielu krytyków powie, że to przecież firma czeska! Bo na dzisiaj to stamtąd pochodzi największy udziałowiec. No ale dobrze, co miałoby tę firmę czynić czeską?

    InPostu w Czechach nie ma. Nie ma tam biur, nie ma Paczkomatów, nie płaci tam podatków. Powiecie, że czeski właściciel ponosi największe korzyści z posiadania tych udziałów, ale to też nieprawda. Firma InPost nie jest spółką dywidendową, nie wypłaca więc swojego zysku udziałowcom. Czeski właściciel zyska jedynie, sprzedając akcje z zyskiem.

    Co ciekawe, przy planowanej transakcji z nowym konsorcjum czeski fundusz nadzorowany przez czeską miliarderkę ma sprzedać wszystkie akcje, a za cały zysk, który to przyniesie (czyli różnicę pomiędzy 10 euro za akcję, za które kupowali, a 15 euro, za które sprzedają) wydadzą na… kupno 10 proc. akcji w InPost.

    Czy ICEYE jest polską firmą?

    Podobnie wygląda to w przypadku polsko-fińskiej firmy ICEYE. Mamy w niej polskiego założyciela i prezesa, mamy polski kapitał w początkowej fazie rozwoju (polski fundusz OTB Ventures), około 30 proc. pracowników to Polacy, a centrum operacji konstelacją satelitów radarowych SAR mieści się w Warszawie.

    Również w Polsce mieści się biuro R+D oraz powstaje nowa fabryka satelitów. Również sam prezes określa firmę jako "polsko-fińską", a do grona akcjonariuszy dołączył niedawno fundusz inwestycyjny Rafała Brzoski oraz państwowy fundusz powiązany z BGK.

    Czy Żabka jest polską firmą?

    No dobrze, a co z Żabką? Można stwierdzić, że następuje proces polonizacji Żabki. O ile do czasu debiutu na giełdzie 100 proc. udziałów posiadał tam amerykański fundusz CVC, po pojawieniu się na giełdzie ich zaangażowanie spadło do 38 proc. Dzięki temu większą rolę zaczęły odgrywać udziały polskich managerów, których łączny udział wynosi około 10 proc., a pakiety motywacyjne mogą w przyszłości ilość ich akcji jeszcze zwiększyć.

    Sama Żabka powstała w Polsce, z polskiego kapitału, w Polsce jest jej centrala i to z Polski prowadzona jest ekspansja na Rumunię, gdzie jest już kilkaset sklepów pod marką Froo.

    Czy Eleven Labs jest polską firmą?

    Natomiast nie mam wątpliwości, że polską firmą nie jest gigant AI Eleven Labs. O ile niezmiernie cenię dwóch założycieli, którzy są Polakami, to sama firma powstała w USA, tam prowadzi działalność operacyjną i stamtąd wywodzi się większość kapitału. Nie da się jednak nie docenić zaangażowania założycieli w polskie sprawy.

    To w Warszawie powstaje kolejne biuro rozwojowe firmy, a i sama nazwa – Eleven Labs, według twórców, nawiązuje do 11.11 – Dnia Niepodległości. Trzymajmy więc kciuki, ale w tym wypadku "polskość" byłaby już naciągana.

    Czy Biedronka jest polską firmą?

    Ciekawym przykładem jest też Biedronka. Założona została tak jak i Żabka przez Mariusza Świtalskiego, za polski kapitał. Firma przerosła swojego aktualnego właściciela Jeronimo Martins, ponieważ większość przychodów uzyskuje w Polsce. W Polsce płacą podatki, w większości polski jest management, w Polsce jest centrum operacyjne Biedronki, jak i logistyka. W Polsce są działy IT czy księgowe, wspierające również firmę-matkę. Firma też samo identyfikuje się jako polska. Jest to więc jeden z tych przypadków gdzie naprawdę trudno określić "czyja" jest ta firma.

    Tak więc, o ile trudno w dzisiejszych czasach wskazać narodowość globalnych firm, to mamy jednak pewne dane, które pozwalają nam jednak pewne wnioski wyciągać.

    Realia globalizacji

    Nie można mieć też złudzeń, że proces ten się zatrzyma, bo takie są realia globalizacji. Sufit polskich firm jest bardzo nisko, co pisałem już wcześniej i takie będą konsekwencje rozwoju. Już dzisiaj można rzucić prowokacyjne pytanie.

    Czy lepszy jest dzisiejszy Orlen z 49 proc. udziałem Skarbu Państwa, czy Orlen przejmujący austriackie OMV i węgierskie MOL, gdzie Skarb Państwa miałby 30 proc., Węgrzy i Austriacy po 10 proc., a np. kolejne 10 proc. fundusz Arabii Saudyjskiej. Czy powstała w wyniku tego jedna z największych firm w Europie byłaby mniej, czy bardziej polska, jeśli te 30 proc. warte byłoby więcej niż 49 proc.?

    Nie ma co patrzeć w dzisiejszych czasach ściśle na to, czyj jest kapitał. W globalnej wiosce to nie to decyduje o polskości, a to, kto decyduje o kierunkach rozwoju i obywatelom, jakiego kraju służy dana firma najbardziej. Zarówno pod względem płacenia podatków, ale i chociażby możliwości rozwoju pracowników.

    Uniwersalnym pytaniem, które należy sobie zadawać to "dla kogo firma buduje wartość". W globalnych działaniach kontrola nad spółką nie zawsze idzie w parze z większościowym pakietem udziałów, a 30 proc. w globalnym gigancie jest więcej warte niż 100 proc. w lokalnym monopoliście.