Domini Toretto z Szybkich i wściekłych. Logo UODO. Prezydent Nawrocki. Znaki zapytania nad głową prezydenta. W tle sala w pałacu prezydenckim.
UODO nakłada karę na komitet Nawrockiego. Politycy nie mają taryfy ulgowej Fot. sala kolumnowa/poznajwarszawe.com Dominic Toretto/pinterest.com Prezydent Nawrocki/xyz.pl Logo UODO/wikipedia.pl Montaż:INNPoland.pl

Na konferencji prasowej z wyjaśnieniem sytuacji ze słynną kawalerką miało być widowisko. Dokumenty, mikrofony, kamery i polityczne, ckliwe sentencje w stylu "Szybcy i wściekli" o wsparciu i rodzinie. Zamiast pościgu ulicami Los Angeles pojawił się inny scenariusz: paragrafy, decyzja prezesa UODO i dane osobowe, które nie powinny trafić na wielki ekran.

REKLAMA

Sprawa, która dziś kończy się administracyjną karą finansową, zaczęła się w samym środku kampanii prezydenckiej w 2025 r. W ogniu politycznego sporu pokazano dokumenty dotyczące mieszkania przejętego od Jerzego Ż. To, co miało być dowodem wizerunkowej niewinności, stało się przedmiotem oceny pod kątem ochrony danych osobowych i zasad RODO.

Konferencja, dokumenty i kamery. Gdzie kończy się kampania, zaczyna RODO

Podczas głośnej konferencji Przemysław Czarnek zaprezentował dokumenty związane z przejęciem mieszkania. Na wizji znalazły się nie tylko imiona i nazwiska, lecz także numery PESEL, serie dowodów osobistych, adresy oraz informacje o sytuacji rodzinnej. Dane osób prywatnych stały się elementem przekazu politycznego.

Urząd Ochrony Danych Osobowych uznał, że doszło do naruszenia przepisów RODO, w tym zasad legalności i minimalizacji danych. Prezes UODO Mirosław Wróblewski nałożył na Komitet Wyborczy Karola Nawrockiego administracyjną karę pieniężną w wysokości 35 582 zł. Argument, że część danych "krążyła w sieci", nie przekonał urzędników. Publiczna dostępność nazwiska nie oznacza zgody na pokazanie pełnego zakresu danych osobowych.

Kampania wyborcza kontra prawo do prywatności

Komitet bronił się, że działał w interesie kandydata, a ujawnienie dokumentów miało odeprzeć zarzuty dotyczące kawalerki. Problem w tym, że prawo do prywatności nie znika wraz z początkiem kampanii wyborczej. RODO i Konstytucja nie przewidują trybu "wyborczego luzu" dla komitetów i polityków.

UODO podkreślił, że dokumenty mogły zostać zanonimizowane. Zaczernienie danych nie odebrałoby im wartości dowodowej, a znacząco ograniczyłoby ryzyko dla osób prywatnych. Jerzy Ż. nie pełni funkcji publicznej, podobnie jak inne osoby widoczne w dokumentach. Ich dane osobowe stały się elementem politycznego spektaklu, choć nie były stroną sporu.

Kara dla komitetu Nawrockiego za RODO. Sygnał dla wszystkich polityków

Kwota kary nie jest rekordowa w skali RODO, które dopuszcza sankcje sięgające nawet 20 mln euro lub, w przypadku przedsiębiorstw, do 4 proc. rocznego światowego obrotu. W tym przypadku chodzi jednak nie o spektakularną wysokość grzywny, lecz o jasny sygnał, że kampania wyborcza nie wyłącza przepisów o ochronie danych osobowych.

Decyzja UODO pokazuje, że ujawnienie dokumentów z widocznymi danymi osób prywatnych nie może być usprawiedliwiane emocjami politycznymi ani potrzebą obrony wizerunku kandydata, w tym przypadku Karola Nawrockiego. RODO obowiązuje wszystkich. Także komitety wyborcze i polityków działających pod presją czasu, kamer i wyborczych kalkulacji.