Prezes Grupy Azoty. W tle tankowiec. Logo grupy Azoty i siatka cyfrowa z kłódkami.
Grupa Azoty w potrzasku po blokadzie Ormuz. Geopolityka namieszała w nawozach. Fot. somkanae sawatdinak/Shutterstock Tytus Żmijewski /PAP Logo Azoty/wikipedia.pl Montaż: INNPoland.pl

Wojna na Bliskim Wschodzie zwykle kojarzy się z problemami z ropą i gazem. Jej skutki sięgają jednak znacznie dalej. Blokada cieśniny Ormuz zaczyna mieszać na globalnym rynku nawozów, a w samym środku tej geopolitycznej układanki znalazła się Grupa Azoty, jeden z największych producentów nawozów w Europie.

REKLAMA

Grupa Azoty od miesięcy próbuje wyjść z jednego z najtrudniejszych okresów w swojej historii. Spółka zmaga się z wysokimi kosztami gazu, skutkami nieudanych inwestycji i presją na rynku nawozów. Teraz na horyzoncie pojawiło się kolejne ryzyko, czyli konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz. To kluczowe miejsce dla globalnego handlu surowcami energetycznymi i chemicznymi.

Każde napięcie w tym regionie natychmiast odbija się na cenach gazu, ropy i produktów petrochemicznych. Od tych surowców zależy produkcja nawozów azotowych, które są podstawą działalności Grupy Azoty. Atak USA i Izraela na Iran był więc wstrząsem dla polskiej firmy.

Cieśnina Ormuz i rynek nawozów. Rosną ceny produktów chemicznych i presja na producentów

Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych szlaków transportowych na świecie. Przez ten wąski odcinek między Iranem a Omanem przepływają ogromne ilości ropy, gazu oraz produktów chemicznych. Gdy pojawia się ryzyko blokady, rynki natychmiast reagują wzrostem cen surowców.

Dla branży nawozowej to bardzo ważne. Produkcja nawozów azotowych, takich jak mocznik czy amoniak, jest silnie uzależniona od stabilnych dostaw gazu i energii. Gdy ceny surowców rosną, presja kosztowa uderza w producentów nawozów w Europie. W tej grupie znajduje się także Grupa Azoty, jeden z największych koncernów chemicznych w regionie.

Grupa Azoty dźwiga ciężar inwestycji. Polimery Police i miliardy długu

Problem polega na tym, że Azoty wchodzą w ten geopolityczny kryzys już i tak mocno osłabione. Spółka od kilku lat zmaga się z wysokim zadłużeniem oraz skutkami kosztownych inwestycji, takich jak projekt Polimery Police.

Instalacja w Policach, która miała być jednym z największych projektów petrochemicznych w Polsce, kosztowała ponad 7 mld zł. Dziś Grupa Azoty próbuje uporządkować sytuację finansową i negocjuje sprzedaż części projektu koncernowi Orlen. Nawet jeśli transakcja dojdzie do skutku, nie rozwiąże wszystkich problemów finansowych spółki.

Grupa Azoty między rynkiem a polityką. Drożejący gaz podbija koszty produkcji nawozów

Dodatkowym wyzwaniem są rosnące ceny gazu ziemnego. Gaz jest podstawowym surowcem wykorzystywanym w produkcji nawozów azotowych. Wahania jego ceny natychmiast wpływają na rentowność całego sektora chemicznego.

Jeżeli napięcia wokół cieśniny Ormuz utrzymają się dłużej, koszty produkcji nawozów mogą znowu wzrosnąć. Dla Grupy Azoty to konieczność balansowania między rynkiem, kosztami produkcji a presją polityczną. Chodzi o to, żeby nie doprowadzić do gwałtownych podwyżek cen nawozów.

Sytuacja spółki jest określana przez analityków jako szczególnie trudna. Z jednej strony globalna geopolityka wpływa na ceny surowców, z drugiej firma wciąż próbuje odbudować stabilność finansową. W takim układzie każdy kolejny wstrząs na rynku to dla spółki totalne trzęsienie ziemi.