
Zawsze z pewnym rozbawieniem wspominam czasy, kiedy działając w ramach ruchu Tak Dla CPK, często słyszeliśmy hasło megalomania odmienianego przez wszystkie przypadki. Po czym CPK okazało się nie być megalomanią kiedy tylko ówczesna opozycja przejęła władzę. Następnie nowowybrani rzucili się w wir wymyślania faktycznie megalomańskich pomysłów jak np. "najszybsza kolej w Europie".
To piękny przykład na to, jak powszechnie niezrozumiała jest różnica między ambicją a megalomanią. Ambicja to chęć rozwiązania dużego problemu. Megalomania to chęć posiadania dużego pomnika.
Projekty ambitne a megalomańskie
Ileż to razy czytałem pod swoim adresem – "oho, już nie chcesz być nagle ambitny!". Nic z tych rzeczy. Po prostu CPK nigdy nie było projektem megalomańskim, bo zawsze było pomysłem rozwiązującym konkretne problemy, adresującym niedobory i zaległości.
Nie bez powodu zawsze mieliśmy pod ręką tysiące stron analiz. Ktoś, kto tego nie rozumie, łatwo popada w pułapkę wedle której megalomania to po prostu wyższy stopień ambicji. Nie, to jej patologiczna mutacja.
CPK to ambicja, najszybsza kolej w Europie to megalomania
Stąd i te wszystkie megalomańskie koncepcje "Polski 100 minut" czy "stworzymy najszybszą kolej w Europie", tak jakby było to celem samym w sobie. No właśnie, dla tych ludzi jest i stąd wiemy, że to megalomania. Najszybsza kolej w Europie nie rozwiąże żadnego problemu: ani wykluczenia komunikacyjnego, ani patologicznego układu torowisk w Polsce (pamiętającego jeszcze zabory), a będzie po prostu dużym pomnikiem władzy.
Jest to oczywiście niezmiernie dla polskiego rozwoju szkodliwe, bo "megalomania" ucina każdą dyskusję. Kosmodrom w Polsce? "Haha, debile". A czy to faktycznie megalomania? Bynajmniej, bez problemu można w Polsce zbudować niewielki kosmodrom umożliwiający starty polskich rakiet suborbitalnych. Ilu jednak polityków pokusi się o wsparcie takiego postulatu, jeśli główna reakcja jaką napotka to kpina i wyzwiska?
Zobacz także
Polska baza na Księżycu, metro w 10. miastach
Co więc jest megalomanią, a co może mieć sens, bo nie będzie zwykłym pomnikiem pychy? Spójrzmy.
Czy Polska obecnie może zbudować narodową bazę na Księżycu? Nie, to oczywiście megalomania. Nie mamy technologii, pieniędzy ani bazy przemysłowej. Trzeba by zbudować wszystko właściwie od zera.
Co nie byłoby megalomanią? Stacja kosmiczna zbudowana z prywatnymi firmami, przeznaczona dla krajów regionu. Wiemy gdzie takie usługi kupić (Vast, Axiom), kto może nas tam zawieźć (SpaceX), wiemy jakie kompetencje musimy pozyskać. Czy to ambitne? Tak. Czy sensowne? To już trudniejsze pytanie.
W ostatnich dniach natknąłem się na analizę czy polskie AI (LLMy) dorównują poziomem tzw. modelom SOTA – State of the Art – czyli w skrócie najlepszym i największym na świecie. Na litość, nie, oczywiście, że nie dorównują. Jak miałyby dorównywać modelom na które wydało się dziesiątki miliardów dolarów z pełnym wsparciem rządu, a u nas wsparcie rządu dla Bielika to pochwalny wpis na X?
Nie, nie możemy oczekiwać, że Polska będzie rywalizować z Google, xAI, OpenAI czy Anthropic. To byłaby megalomania. Natomiast ambitnym i osiągalnym celem jest stworzenie modelu (modeli) skrojonych pod polskie potrzeby i utrzymanie suwerennego rozwoju, w miarę możliwości na polskich serwerach.
Mało wam megalomanii? To może metro w 10 miastach Polski? Czy to ma sens? Nie, absolutnie, ale wiecie jak dobrze się klika?! Według analiz metro w Polsce warto zbudować jeszcze tylko w Krakowie i być może we Wrocławiu. No ale wsparcie dla tych miast byłoby zbyt nudne polityczne, rzućmy więc te 10 miast, bo przecież tydzień później nikt nie będzie o tym pamiętał.
Najlepiej na tym wszystkim wychodzą politycy – przeciwników politycznych łatwo obrzucić zarzutami o gigantomanii, a samemu można promować projekty tak odklejone, że trudno będzie je odróżnić od tych faktycznie osiągalnych.
Najgorzej wychodzimy na tym oczywiście my: obywatele. Czym więcej szumu i krzyku, tym trudniej wyłowić z tego projekty ważne i potrzebne. Czyli dla polityków idealnie. Jeśli nikt się o tym nie dowie, to znowu nie będzie trzeba nic robić.
