kobieta tankująca paliwo
436:0 dla kierowców. Sejm jednogłośnie tnie podatki w paliwie Fot. RDNE Stock project / Pexels

Takiego głosowania nie było od lat. Sejm jednogłośnie (!) dał zielone światło dla cięcia akcyzy. Sprawdzamy, o ile spadną ceny benzyny i diesla jeszcze przed Wielkanocą i dlaczego rządowy ekspres legislacyjny nie zamierza się zatrzymywać.

REKLAMA

Operacja nazwana przez Donalda Tuska "CPN" (Ceny paliw niżej) idzie błyskawicznie. Ustawa, która właśnie przeszła przez Sejm (436 głosów za, zero przeciw!), daje Ministrowi Finansów potężne narzędzie: możliwość obniżania akcyzy jednym rozporządzeniem.

Koniec z wielotygodniowymi debatami – teraz wystarczy jeden podpis Andrzeja Domańskiego, by ceny na pylonach drgnęły.

Kolejną sprawą jest codzienne ustalanie maksymalnej ceny paliwa na stacji. Tusk nazwał to rozwiązanie "kryzysowym". Każdego dnia na każdej stacji cena benzyny i diesla na stacji nie będzie mogła przekroczyć określonej wartości.

Na co konkretnie czekamy?

Premier Donald Tusk już odkrył karty. Plan zakłada cięcie akcyzy do unijnego minimum:

  • Benzyna (Pb95): spadek o ok. 29 groszy na litrze.
  • Olej napędowy (ON): spadek o ok. 28 groszy na litrze.
  • Dodatkowo wiceminister finansów Jarosław Neneman potwierdził: rozporządzenie obniżające VAT na paliwa jest już gotowe i czeka w szufladzie.

    Harmonogram ekspresowy: Senat jeszcze dziś!

    To nie jest zwykły proces legislacyjny – to rajd. Plan jest taki:

    1. Piątek, 10:00: Sejm uchwala ustawę.
    2. Piątek, po południu: Senat zbiera się, by przyklepać nowelizację.
    3. Weekend/Poniedziałek: Podpis Prezydenta i publikacja w Dzienniku Ustaw.
    4. Cel: Nowe, niższe ceny mają obowiązywać przed Wielkim Piątkiem (3 kwietnia).

    Dlaczego teraz? Bliski Wschód dyktuje warunki

    Władza przestała udawać, że "samo przejdzie". Wojna na Bliskim Wschodzie i ryzyko blokady Cieśniny Ormuz wywindowały ceny ropy tak wysoko, że rząd musiał sięgnąć po "metody nadzwyczajne".

    Delegacja ustawowa dla Ministra Finansów ma obowiązywać do 30 czerwca 2026 r. – to czas, w którym państwo będzie mogło elastycznie reagować na każdą rakietę wystrzeloną w stronę rafinerii w Zatoce Perskiej.

    Widok 436 posłów głosujących identycznie to dowód na to, jak bardzo gorący jest temat paliw. Kiedy benzyna zbliża się do psychologicznej granicy, znika podział na koalicję i opozycję – zostaje tylko instynkt przetrwania (politycznego i domowego).

    Pytanie: o ile stanieje paliwo?

    Akcyza to jedno. Ważniejsza jest obniżka VAT o 15 punktów do 8 proc., która spowodowałaby ścięcie cen paliwa. Jeśli założymy teoretycznie, że litr kosztuje 7 złotych, to obecnie 23 proc. tej kwoty jest VAT-em. To ok. 1,61 zł. Gdyby VAT spadł do 8 proc., cena na pylonie zjechałaby do poziomu ok. 5,82 zł za litr. To oczywiście wyliczenia dość zgrubne, ale sam premier zapewnił, że ceny paliw powinny spaść o "złoty kilkadziesiąt".

    Mimo wszystko decyzja o obniżce VAT jest zaskoczeniem. Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że "ręczne sterowanie" cenami na stacjach to domena przeszłości. Jednak rzeczywistość 2026 roku – z ropą Brent przebijającą 100 USD i zablokowaną Cieśniną Ormuz – chyba zmusiła rząd do drastycznych kroków.