
Ceny paliw w Polsce mają spaść już w najbliższych dniach. Nowe przepisy weszły w życie w niedzielę, ale kierowcy odczują zmiany najwcześniej we wtorek.
Jak wyjaśnił minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z TVN24, opóźnienie wynika z konieczności dostosowania systemów sprzedaży, w tym kas fiskalnych, do nowych przepisów. – Potrzebujemy około dwóch dni – zaznaczył.
Kiedy niższe ceny paliw?
Pakiet ustaw został podpisany w piątek przez prezydenta Karola Nawrockiego, a następnie ogłoszony przez rząd. Wprowadza on mechanizm ustalania maksymalnych cen paliw, które będą codziennie publikowane przez Ministerstwo Energii. Stacje benzynowe będą mogły oferować ceny niższe, ale przekroczenie limitu będzie zagrożone karą do 1 mln zł. Kontrole przeprowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.
Nowe regulacje obejmują również czasowe obniżki podatków. VAT na paliwa zostanie zmniejszony z 23 proc. do 8 proc. (od 31 marca do 30 kwietnia), a akcyza będzie niższa od 30 marca do 15 kwietnia. Według szacunków resortu finansów koszt tych zmian wyniesie około 1,6 mld zł miesięcznie.
Jak podkreślił Domański w TVN24, rząd przygotowuje się na to, że podwyższone ceny ropy mogą utrzymać się co najmniej przez kolejny miesiąc, dlatego wprowadzane rozwiązania mają być elastyczne i dostosowywane do sytuacji rynkowej. Zwrócił też uwagę, że nowe przepisy zwiększają możliwości szybkiego reagowania, np. poprzez zmianę stawek akcyzy.
Rząd liczy, że wprowadzone działania ograniczą skutki wzrostów cen paliw, które są efektem napiętej sytuacji geopolitycznej. Konflikty na Bliskim Wschodzie oraz w Europie Wschodniej, wpłynęły na transport i ceny surowców energetycznych, o czym więcej pisaliśmy tutaj.
Zobacz także
Prognozy: ile mogą kosztować paliwa?
Według ekspertów firmy Reflex, po uwzględnieniu obniżek podatków ceny paliw w przyszłym tygodniu mogą wyraźnie spaść. W dniach 30 marca-3 kwietnia benzyna 95 może potanieć o około 1,18 zł za litr, do poziomu ok. 5,98 zł.
Benzyna Pb98 ma kosztować około 6,67 zł za litr. Olej napędowy może stanieć nawet o 1,30 zł i kosztować średnio 7,45 zł za litr. Z kolei autogaz może nieznacznie podrożeć, o około 7 groszy, do 3,75 zł za litr.
Bardziej szczegółowe wyliczenia przedstawił Piotr Juszczyk, doradca podatkowy inFaktu, w analizie dla Money.pl. Jak wyjaśnił, maksymalna cena paliwa będzie liczona na podstawie ceny hurtowej, powiększonej o marżę 0,30 zł oraz niższy, 8-procentowy VAT.
Ponieważ ceny hurtowe zawierają wcześniejsze podatki, trzeba je przeliczyć, "oczyszczając" z dotychczasowych obciążeń i uwzględniając nowe stawki. Według tej analizy, przy przykładowych założeniach cen hurtowych:
Orlen podnosi ceny hurtowe paliw
Równocześnie sytuacja na rynku hurtowym pozostaje dynamiczna. W sobotę Orlen podniósł ceny hurtowe paliw. Diesel zdrożał o 171 zł do 7 041 zł za metr sześcienny, a benzyna 95 o ponad 100 zł do 5 714 zł za metr sześcienny. Spółka tłumaczyła te zmiany powiązaniem z notowaniami paliw na rynkach europejskich, a także kosztami logistycznymi i warunkami kontraktów.
Minister energii Miłosz Motyka podkreślił, że mimo ostatnich podwyżek ceny hurtowe są nadal niższe niż tydzień wcześniej o ponad 200 zł. Zwrócił też uwagę, że sytuacja na rynku jest silnie uzależniona od czynników globalnych.
Jak wskazał, około 40 proc. oleju napędowego w Polsce pochodzi z importu, a wzrost cen na światowych rynkach przekłada się bezpośrednio na ceny krajowe. W ostatnich dniach paliwa na rynkach światowych zdrożały nawet o ponad 10 proc., podczas gdy wzrost cen hurtowych w Orlenie był niższy i wyniósł poniżej 5 proc.
Zaznaczył również, że wprowadzenie pakietu "Ceny Paliwa Niżej" ma sprawić, iż w sprzyjających warunkach ceny detaliczne będą nawet o około 20 proc. niższe niż przy standardowym poziomie opodatkowania.
Nowy system ustalania cen opiera się na formule uwzględniającej średnią cenę hurtową paliw, powiększoną o podatki, opłatę paliwową oraz stałą marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr. Dodatkowo największe podmioty na rynku będą zobowiązane do codziennego raportowania danych do Ministerstwa Energii.
Rząd nie wyklucza także wprowadzenia kolejnych narzędzi, takich jak podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, jeśli sytuacja na rynku będzie się pogarszać.
