
Po ośmiu latach budowy Hotelu Gołębiewskiego w Pobierowie możemy doczekać się w końcu jego otwarcia. Jedyne co zostało, to uzupełnić załogę i formalności związane z wykrytymi nieprawidłowościami.
Hotel Gołębiewski w Pobierowie powstaje od 2018 roku i jest to przedsięwzięcie monumentalne. Spotyka się licznymi głosami krytyki, napotyka na opóźnienia i problemy z np. pozwoleniami na budowę. Tysiące turystów mają szansę go odwiedzić jeszcze w tym roku. Obecnie szacowana data otwarcia to drugi kwartał 2026 r., czyli przed wakacjami. Pozostaje jeszcze rozstrzygnąć jeden ważny proces.
Problemy Hotelu Gołębiewskiego w Pobierowie
Luksusowy hotel powstający w Pobierowie ma wyróżniać się nie tylko rozmiarami (ponad 1,2 tys. pokoi, pojemność do 3 tys. gości i rozbudowane strefy wypoczynkowe), komfortem, ale także ambicją. To będzie największy hotel w Polsce i miejsce, które wpłynie na rozwój regionu, lokalny rynek pracy i branżę turystyczną. Ta budowa mocno polaryzuje opinię publiczną.
Pierwotne otwarcie hotelu planowane było na 2021 rok, ale potem było wielokrotnie przekładane. Później zaczął się problem z basenami. Jesienią 2023 r. powiatowy nadzór budowlany w Gryficach nakazał wstrzymanie konstrukcji, ponieważ uznano pięć basenów zewnętrznych za wynik samowolki budowlanej. Hotel argumentował, że są częścią inwestycji, a nie samodzielnymi obiektami.
Do Hotelu Gołębiewskiego w Pobierowie poszukiwani są nadal pracownicy na różne stanowiska. Przeszkodą do otwarcia pozostaje jednak proces w Gryficach. Jak informuje portal PropertyNews, dotyczy on wskazywanych wcześniej uchybień i hotel miał już ze wszystkim się uporać, o czym zawiadamiał gminę Rewal. Sprawa ma być już czystą formalnością, ale nadal potrzebne jest oficjalnie zakończenie.
Zobacz także
Krytyka Hotelu Gołębiewskiego w Pobierowie
I bez tego budowa w Pobierowie elektryzuje branżę turystyczną, publikę i nawet Niemców. Od rozpoczęcia budowy Hotelu Gołębiewskiego przylgnęło do niego kilka pejoratywnych określeń: "Polski Dubaj", "piramida Gołębiewskiego", "otyły gigant", "najbrzydszy hotel nad Bałtykiem". Czy wprost: patohotelarstwo.
Z kolei Niemcy obawiają się, że olbrzym "zassie" cały ruch turystyczny z regionu. Ma on oferować nie tylko ogromną pojemność, ale i bardziej konkurencyjne ceny noclegów i pakietów wakacyjnych, niż po stronie naszych zachodnich sąsiadów. Z kolei dla wielu internautów ta masywna inwestycja jest szramą na krajobrazie i symbolem dewastacji przyrody na rzecz megalomańskich marzeń.
Kontrowersje trwały od samego początku. Pod inwestycję hotelarza gmina sprzedała za 50,5 mln zł teren byłej bazy wojskowej. Wedle anonimowego listu dyrektor inwestycji do budowy miał zatrudniać ludzi pracujących na czarno, w tym pracowników zagranicznych. Dyrektor hotelu zaprzeczył zarzutom.
Źródło: PropertyNews, Urząd Gminy Rewal
