Kobieta w ciąży na wizycie u lekarza.
Firmy nie zapłacą już za ciążowe L4. Finansowy obowiązek zmienia właściciela Fot. dr.D/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Kobiety w ciąży na L4 mają przestać być kosztem dla pracodawcy. W Sejmie trwają prace nad zmianą, która może całkowicie przemodelować zasady wypłaty świadczeń chorobowych. Jeśli projekt wejdzie w życie, ZUS przejmie finansowanie ciążowego L4 już od pierwszego dnia zwolnienia.

REKLAMA

Nowe zasady L4 w ciąży są obecnie dogadywane w Sejmie. Projekt przygotowany przez Polskę 2050 zakłada, że kobieta w ciąży nadal będzie otrzymywać 100 proc. należnego świadczenia, ale zmieni się podmiot odpowiedzialny za jego finansowanie. Obecnie przez pierwsze 33 dni zwolnienia płaci pracodawca. Po zmianach obowiązek ten od pierwszego dnia przejąłby ZUS z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Firmy nie zapłacą już za ciążowe L4. Co dokładnie ma się zmienić?

Dziś schemat jest prosty. Kobieta w ciąży otrzymuje pełnopłatne zwolnienie lekarskie, a koszt pierwszych 33 dni nieobecności ponosi pracodawca. Dopiero później świadczenie wypłaca ZUS. Projekt ustawy przewiduje całkowite odejście od tego modelu.

Po zmianach finansowanie wyglądałoby następująco:

  • od pierwszego dnia L4 płaci ZUS,
  • wysokość świadczenia pozostaje na poziomie 100 proc.,
  • zmiana obejmie także kobiety prowadzące działalność gospodarczą,
  • pracodawca zostanie zwolniony z finansowania zwolnienia.
  • To jedna z największych zmian dotyczących zwolnień lekarskich kobiet w ciąży od lat. Przedsiębiorcy mają powody do zadowolenia, bo dla nich to koniec dodatkowych kosztów związanych z absencją pracownicy i koniecznością organizowania zastępstwa. Według danych Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu firmy wydają obecnie na ten cel około 2 mld zł rocznie.

    ZUS ma przejąć koszty pracodawcy. Stabilniejsze warunki świadczenia mają pomóc w zakładaniu rodziny

    Pracodawca nie zapłaci już za ciążowe L4, ale sam koszt nie zniknie. Zostanie przesunięty do systemu ubezpieczeń społecznych. Projekt nie zakłada podniesienia składki chorobowej, dlatego dodatkowe środki musiałyby trafić do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych bezpośrednio z budżetu państwa. Według szacunków roczne obciążenie może wynieść od 1,5 do nawet 2 mld zł.

    Ten element budzi największe emocje. Zwolennicy projektu wskazują na poprawę sytuacji kobiet na rynku pracy oraz ograniczenie obaw związanych z zatrudnianiem młodych pracownic. Przeciwnicy zwracają uwagę na dodatkowe wydatki publiczne i rosnące obciążenie finansów państwa. Autorzy projektu podkreślają również, że stabilniejsze warunki świadczenia mogą pozytywnie wpływać na decyzje dotyczące zakładania rodziny i posiadania dzieci.

    Kobieta w ciąży, pracodawca i ZUS. Jakie mogą być skutki zmian?

    Najbardziej odczuwalną zmianą dla kobiet będzie brak konieczności martwienia się o sytuację pracodawcy po przejściu na zwolnienie. Sama wysokość świadczenia pozostanie bez zmian, ale system ma stać się bardziej przejrzysty i jednolity. Pojawiają się jednak pytania o kontrolę zwolnień lekarskich. Obecnie nad prawidłowością korzystania z L4 czuwają zarówno ZUS, jak i pracodawcy. Po zmianach główny ciężar kontroli spadnie na Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

    Według danych za 2025 rok ZUS przeprowadził około 5 tys. kontroli ciężarnych przebywających na zwolnieniach lekarskich. Projekt ustawy ma poparcie kilku ugrupowań parlamentarnych, dlatego będziemy uważnie obserwować jego dalsze losy. O wszystkich zmianach w systemie świadczeń chorobowych będziemy informować.